LIVE is Brutal czyli krwawe gry
Jest na naszej małej ziemi kilka takich gier,
które demoralizują większość graczy. Bez przerwy płynie tam ludzka krew. Sprawia
to, że budzą one sporą kontrowersję nawet wśród gazet zupełnie niezwiązanych z
tematyką komputerową. Zajmują się tym także ludzie, którzy nie mieli do
czynienia nigdy z żadną grą, a tym bardziej z krwawą grą.
Jedną z takich arcykrwawych gier jest bez wątpienia Carmaggedon. Chyba każdy kto
ma kompa dłużej niż 4 lata wie, kim był Max Damage. Tak, to ten od przejeżdżania
ludzi starych, młodych i tych wieku średniego. Gra polegała na tym, żeby
przejeżdżać jak najwięcej żywych istot lub rozwalić samochód przeciwnika.
Zdobywało się za to punkty lub czas, który pozwolił nam wygrać misję. W grze
Carmaggedon mieliśmy do dyspozycji ogromną ilość samochodów i ogromny świat.
Przypominał on nam dzisiejsze GTA 3 z tą różnicą, że w GTA można wychodzić z
samochodu. Gra budziła kontrowersje z tego względu, że po dłuższym graniu
mogliśmy dostać jakiegoś ataku i chcieć się wcielić w bohatera lub bohaterkę
gry. Jednym z najbardziej znanych przypadków ofiar tej gry jest Caleb. Jak
niektórzy wiedzą, Caleb zdał prawo jazdy, a jak pewnego razu zechce się wcielić
w Maxa z Carmy...? Będzie sobie jechał po ulicy, aż tu nagle zobaczy jakąś starą
babkę i krzyknie: "Rozjadę cię babko!!! Uaaaaa", ruszy na pełnym gazie i
zobaczy, że po drugiej stronie ulicy idą dwie babki i krzyczy: "Rozjadę was dwie
babki!! Uaaaaa !". Ale na szczęście nie zdążył skręcić do tych dwóch i pojechał
dalej. Więc sami widzicie, że Carmaggedon źle wpływa na psychikę niby normalnego
człowieka. Aha, zapomniałem dodać, że Caleb brał udział w tym programie na TVN
"Prawo Jazdy" (Nie brałem w tym programie
udziału, bo nie chcieli wsiąść ze mną do samochodu. Ciekawe czemu? – Caleb)
Kolejną grą, która może poważnie uszkodzić nasze szare komórki jest Quake, nie
wspominając już o Soldier of Fortune 1 i 2. Te trzy krwawe FPP-ki oddziaływają
na psychikę niczym ludzie na nowy "Games Corner". Chodzimy po planszach i
bezmyślnie rozwalamy wrogów na mięso, tak jest w Quake'u, możemy zamienić
potwora na ciepłe mięsko. W Quaku jest taka różnica, że walczymy z potworami, a
nie jak to jest w SoF - z ludźmi. Quake jest krwawy, ale SoF jeszcze krwawszy.
Ta gra jest niczym symulator wojenny. Gdy strzelamy do gościa, reaguje on w
zależności od miejsca, gdzie dostał. Strzał w głowę od razu zabija. Realistyczne
są także postrzały i upadki wrogów, możemy ich zarówno rozwalić w sposób typowy
dla mnie (rzeźnika) - strzelić tak, by poleciał na 10m - lub po cichu z noża. W
grze możemy dewastować wszystko, co spotkamy na drodze, a główny bohater jest
najemnikiem.
Na liście krwawych gier nie może zabraknąć kolejnej serii FPP-kowych nawalanek.
Tą serią będzie Alien vs. Predator. Zarówno 1 jak i 2 część jest brutalna do
szpiku kości. Rozwalanie obcych, predatorów i to, co bulwersuje - ludzi
zainfekowanych przez Xenomorphy. Jak taki 7-mały-7 dorwie skądś gnata wielkości
kija bejzbolowego i wybiegnie z nim na ulicę, zacznie strzelać i krzyczeć:
"Grozi nam inwazja obcych!!! Rozwalą was wszystkich frajerzy!!!" To aż strach
się bać, po prostu popuścić w pory. Brutalne sceny występują w wypadku każdej z
trzech postaci - Xenomorph (obcy) odgryza głowę, predator ją odcina, a człowiek
ją odstrzeliwuje. To chyba nieco krwawe, prawda? Zaletą jest klimat, który nawet
najbardziej opanowanego człowieka może zamienić w bezmózgie zombie, które by
tylko strzelało.
Na liście musi się też znaleźć przez niektórych uznawana za porażkę "Daikatana"
Johna Romeros. W "Daikatanie" wcielamy się w samuraja, który musi odnaleźć
tytułowy miecz i zabić jakiegoś Japończyka. W jednej ze scen jakiś gość
przeprowadził operację i możemy oglądać, co ma pacjent w środku. W grze
poruszamy się z samurajskim mieczem i innym o wiele bogatszym arsenałem. Jak
taki np. Jocker wpadnie z maczetą do mięsnego i będzie krzyczał: "Dawaj
mięso!!!" i pokroi sprzedawcę na części, oj, zrobi sobie scenę z "Daikatany". A
tam mała strata, krótki żal.
Kolejnym tytułem, który bulwersował ludzi była cała seria Mortal Kombatów. O,
tam była dopiero rzeź, krew lała się z paszcz wojowników. W grze mogliśmy
zaobserwować coś takiego jak Fatality. Była to zazwyczaj krwawa scena, kiedy
wykonywano mord na przegranym przeciwniku np. wrzucenie gościa w piły, nabicie
go na pal. Innych spotykała opcja Baibality - wtedy przegrany został zamieniony
w dziecko. Ale pamiętam to okładanie po ryju, te ciosy i kombosy. Ostatnio
słyszy się, że ma wyjść nowa wersja tego Mordobicia. Na to na pewno czeka Dr.
Tedi. Już sobie wyobrażam, jak idzie do szkoły i wszyscy się z niego śmieją. On
wtedy krzyczy: "Na potęgę posępnego czerepu, mocy przybywaj!!!"
(To chyba z HE-Mana – Caleb)
I używa na każdym łamacza karku, ojojo, lepiej nie pokazywać mu tej gry.
Jak na tej liście mogłoby zabraknąć Grand Theft Auto 3 i jej starszych wersji?
Tam wcielamy się w gangstera, który musi wykonywać zadanie zlecone przez
mafiosów. Musi on np. kogoś zabić, ukraść wóz, podłożyć bombę itp. Ta gra
budziła już od początku duże kontrowersje, ponieważ miałą być ona bardzo
realistyczna i brutalna. Tak w rzeczywistości jest. Mamy do dyspozycji różnego
rodzaju bronie palne i bejzbola. Możemy odstrzelić głowy, nogi i ręce, sfajczyć
jakiegoś kolesia z miotacza ognia lub zdzielić kogoś z kija bejzbolowego (nie
wiem, jak to się pisze). Kradniemy samochody, zabijamy ludzi, walczymy z policją
i różnymi gangami, możemy walczyć na pięści, a to wszystko na olbrzymim terenie,
który podzielony jest na trzy wyspy. Możemy wybiec na ulicę i bić, kogo się da,
kopać trupy, kraść ich pieniądze. Jest to chyba najbrutalniejsza gra, jaką
ujrzał świat. "Carmageddon" przy tym to mały pikuś. Jak gramy w tę grę to tylko
jedno przychodzi na myśl: "Rozwal tę babkę", "rozwal to rozwal, tamto" i tak w
kółko, dodatkowego efektu dodają kałuże krwi i świetna realistyczna grafika 3D.
Może ta gra nie jest jakaś tam brutalna, ale zdecydowanie dla dorosłych z powodu
słownictwa "South Park", wersja gry nieocenzurowana głosem "piiiiii". Po prostu,
co drugie słowo "piiii". Wyobraźcie sobie takiego opanowanego Maxwella, który
wchodzi do sklepu i mówi "Ty piiii, daj mi tą piiii szynkę, bo jak nie to ci
piii, piii, a jak jeszcze nie to piiiii i piiii Do widzenia piiiii !!!".
I co piii zatkało kakało piiii?
Kolejnym przykładem takiej bardzo krwawej gry jest Max Payne. Gościowi zabili
żonę i dziecko, a on się mści na zabójcach. W tej grze najważniejsza jest
fabuła, która na pewno była strzałem w 10. Gra jest bardzo brutalna ze względu
na sceny, które oglądamy w zwolnionym tempie. Gdy rozwalimy gościa, widzimy w
zwolnionym tempie, jak przeszywają go na wylot kule z naszej broni. Gdy walniemy
z gościa ze strzelby to może sobie przed śmiercią troszkę polatać. Czy zemsta
jest dobrym sposobem na wyrównanie rachunków? W grze na pewno tak, ale w życiu
nie. Wyobraźcie sobie takiego Kriisa, którego ktoś popchnął w szkolę. Żądny
zemsty ruszył na tego gościa z piłą łańcuchową i krzyczy "Od kroję ci fiut...
jaja !!!" Czy to nie jest brutalne? Owszem, jak diabli.
Na tej liście brakuje bez wątpienia jednej z gier, która ukazuje bardzo
realistyczne sceny, jak np: duszenie ofiary i ciągnięcie jej przez pół planszy
za nogę, a na końcu wrzucenie ciała do ścieków. Tak, właśnie jest tu mowa o
Hitmanie Codename 47 (kryptonim 47). Gra opowiada nam o płatnym mordercy, który
w rzeczywistości jest klonem, został on zmuszony przez swego "ojca" do
wykonywania krwawych zadań, jak np: załatwić kogoś, ukraść coś itp. Gra ukazuje
bardzo fajne (krwawe) sceny, a jak się fajnie trupy nosi hih... wyginają się na
wszystkie strony, można je nosić zarówno za głowę jak i rękę czy nogę, od wyboru
do koloru. Przeciwnicy bardzo realistycznie reagują na postrzały. Niezła grafa i
misje, od Hong Kongu po Jungle. Grafa jest naprawdę świetna, jest jednak jeden
błąd - postacie przenikają przez tekstury (ściany itp.). Gra w sumie jest bardzo
realistyczna i na pewno może źle wpływać na psychikę człowieka. To ostrzeżenie
!!!
No dobra, "styknie tego". Jak wszyscy wiedzą, jest jeszcze bardzo dużo gier,
które wzbudzają w nas kontrowersje. Do wiadomości ludzi, którzy nigdy nie grali
w krwawą grę jak np: Tetris, o jaka tam była sieka, krew leje się ciągle, ale
Tetris przy Arkanoidzie czy Packmanie to po prostu pryszcz. Nie graliście chyba
jeszcze w Kółko i Krzyżyk, warcaby czy szachy, tam jest sieka ooooo... nie. A
graliście kiedyś w FIFĘ? Tam nogi bez przerwy latają, po prostu aż rzygać się
chce.
Jak sami widzicie, gry są bardzo brutalne i krwawe, wzbudzają kontrowersje, ale
zauważcie, że gracze tym się wcale nie przejmują. Krwawe gry bulwersują jedynie
tych, którzy nigdy nie mieli do czynienia z grami, a nawet czasem z komputerami.
Zwykłego poczciwego gracza nie wzrusza jakaś tam krwawa rzeź na ekranie
monitora, dla niego to normalna gra, która ma odprężyć i pozwolić na chwilę
zapomnieć o stresach, które otaczają każdego gracza. Człowiek który gra np: w "Carmaggedona"
odróżnia fikcję od rzeczywistości i wie, że gra wcale nie jest prawdą, tylko
rzeczą, dzięki której możemy się wyżyć na komputerze, a nie na innym człowieku.
Przyznam szczerze, że gdybym nie grał w moje brutalne gry mógłbym zrobić coś
okrutnego innemu człowiekowi w rzeczywistości. Prawda, są tacy ludzie, można ich
nazwać psychopatami, którzy uczą się na grach brutalnych scen i nie umieją
odróżnić tego od rzeczywistości, ale to jest nieuniknione, zawsze znajdzie się
jakiś gość chory na głowę. Denerwuje mnie tylko to, że na temat brutalnych gier
wypowiadają się ludzie, którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z taką grą.
Wyczytał taki w jakiejś gazecie, że gry to zła rzecz i od razu rozpowiada to
wszystkim i robi z tego wielką aferę. O takich grach piszą nawet takie gazety,
które nie mają nic wspólnego z komputerami. Zastanówcie się trochę, czy
będziecie protestować przeciw gazecie, która w tym miesiącu ma więcej stron niż
zwykle, czy przeciwko filmowi, którego nie widzieliście, ale ktoś wam
powiedział, że jest bardzo kontrowersyjny (nie takie coś to akurat było).
Zasypcie Naczelnego e-mailami. Te najmądrzejsze będą opublikowane na łamach
Games Corner. Piszcie, co myślicie na temat tego artykułu.
Winix
Przepraszam wszystkich ludzi z redakcji "Games Corner", jeśli was obraziłem, ale
jeśli macie chociaż troszkę poczucia humoru to myślę, że się mi się
odwdzięczycie jakimś textem. O Matko, już to sobie wyobrażam... Przepraszam, że
to akurat wasze nicki padły w tym texcie, ale jakoś nie mogłem nikogo innego
wymyślić:).