GIANTS: Obywatel Kabuto
Wracam z kumplem ze szkoły i gadamy o grach i nagle pada słowo Giants, pamiętam
jak ze 2 lata temu grałem w to, tylko mi płyta gdzieś znikła :) Mówię mu, żeby
wpadł do mnie i sobie pogramy w Giantsów. Było już późne popołudnie i jest, z
Giantsami. Wkładam płytę do napędu i jest instalacja, ojj... długo się wgrywało,
ale instalowałem na PEŁNĄ INSTALACJĘ. No Ok. instalacja przebiegła spokojnie,
bez żadnych nie miłych niespodzianek i odpalam gierce z pulpitu. Nawet się z
opcjami nie bawiłem, bo mi się nie chciało (GARFIELD:)). Jest pierwsza runda,
trzeba znaleźć plecak odrzutowy, po jakichś 5 minutach znalazłem i następny
poziom, "Uratować Bystrzaki", są to takie małe ohydne stworzonka, które budują
nam budynki i takie tam. Z tą rundą miałem nie mały problem, ale się udało.
Dalsza gra była już tylko ciekawsza i trudniejsza.
Przeszłe już kilka misji i epizodów i zabieram się za kolejny, i co widzę (tu
gwizd), epizod Delfią, władczynią mórz (kto grał w nieocenzurowaną wersję gry,
ten wie o czym mówię). Razem w grze możemy docinać trzema rasami: Mekkami - jest
to plemię wojowników, które przez zupełny przypadek rozbili się na wyspie, gdzie
już od dawna odbywa się wielki konflikt, ale o tym później. Władczynie mórz - a
raczej Delfi, główna bohaterka (bezwstydnica), ona chce powstrzymać wielkiego
potwora Kabuto przed zniszczeniem całej wyspy i jej mieszkańców. Kabuto -
olbrzymia bestia, z którą Baz (główny bohater, Mekk) będzie się musiał zmierzyć
na samym końcu gry.
Dwie rasy: Mekkowie i Władczynie mórz chcą powstrzymać Kabuto przed zniszczeniem
wyspy. No i tak brzmi cała fabuła, raczej nie ciekawa, ale jednak jest. Główną
zaletą gry jest świetna, kolorowa grafika, przypomina troszkę Serious Sama 2. No
wiadomo, że grafa będzie dobra, ale tylko na niezłych sprzętach. Naprawdę
świetny jest też krajobraz otaczający wyspę, wystarczy stanąć sobie na jakiejś
wysokiej górze i podziwiać. Spox widoczki gwarantowane. W Giantsach możemy grać
zarówno w trybie widzenia TPP (zza pleców, jest to główny widok) i FPP (z oczu
bohatera), naprawdę świetny widok jak Kabuto, schyla się po ofiarę i ją zjada,
my widzimy to wszystko ze szczęki potwora. Gdy gramy Mekkiem widok z oczu jest
taki jak ze strzelanki, a jak Władczynią to wygląda to na FPP-kową
średniowieczną grę (może nie średniowieczną grę, tylko średniowieczne czasy).
Gra jako tako nie jest horrorem i nie straszy, ale ma swój dość ciekawy klimat.
Plansze są bardzo rozbudowane, możemy chodzić gdzie chcemy po wyspie, jednak za
wyspa jest przeważnie może, a gdy wejdziemy do morza, to zjedzą nas piranie,
albo gigantyczny morski potwór:) (i to nie jest wielki stawonóg-potwór z Loch
Ness :)) Jak już mówiłem cała akcja dzieje się na wielkiej wyspie. Hasło "Trzy
rasy, jedna wyspa, wielki konflikt" reklamowały tą grę.
Niezła ilość giwer, szczególnie u Mekków, którzy używają nowoczesnej broni, i
spory arsenał posiadają też Władczynie, one zaś posługują się magią i bronią
starszą: łuki, miecze itp. Świetne są też przerywniki filmowe i humor głównych
bohaterów. Postacie klną, żartują, szydzą, cmokają się, kłócą itp. W ostatniej
scenie, pojawiają się nawet pedałki:). Tą grę tworzyła banda leszczy o niezwykle
dobrym humorku!!! Naprawdę słowa podziwu dla Planet Moon i dla tłumaczy z
CD-Projektu, którzy nic, a nic nie zepsuli humorku gry.
Nie pisałem jeszcze nic o dźwiękach, ale co ja mogę, nie jestem przecież
Zapendowską, jak już powiedziałem Polska wersja nie zepsuła humoru oryginalnej,
i za to brawa, to chyba dobry przykład.
Zapomniałem dodać, że w niektórych misjach możemy grać nawet w RTS'a, gdy
rozbudujemy bazę, którą później mamy bronić. Gra pochodzi z roku 2000 i jak na
owe czasy był to bardzo dobry TPP-ko FPP-kowy RTS, który naprawdę wciągał, i tu
mamy kolejną zaletę gry, wciąga. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale nawet, gdy już
po raz 10 gramy w jeden poziom, to on nam się nie nudzi, przynajmniej mi, choć
nieźle wkurza, ale nie odstrasza. Gra mieści się na 2CD, na jednym z nich jest
specjalny bonus, czyli film promujący grę i kilka plakatów, jak na początku miał
wyglądać gigant Kabuto. Najlepsza jest ostatnia runda, gdzie walczymy z Kabuto
na arenie, tam są takie dziury w ziemi, można się tam schować i naparzać w jaj*
Kabuto, żeby go ostatecznie powalić, ale jak się Kabuto schyli w dół, to
naprawdę możemy zobaczyć go z bliska, i jego żółte zęby. Zdecydowanie polecam tą
grę, nawet po tych 3 latach.
Winix
" Grafika - 9/10
" Dźwięki - 9/10
" Klimat - 9/10
" Grywalność - 9/10
PLUSY - grafika, humor, polska wersja, Kabuto, striptiz, krajobraz.
MINUSY - drobne błędy, wymagania sprzętowe.
OCENA KOŃCOWA - 9/10
Wymagania: P II 300MHz, 64MBRam, Windows od 95 w górę, akcelerator 16MB, 500MB
na HDD - na tych wymaganiach, to tylko grę włączysz, a grafa to jak w Mario
będzie.
Producent: Planet Moon
Wydawca w Polsce: Cd Projekt
Rok produkcji: 2000