Gadanie
Gameworld
Krwawe gry
Piractwo by Lov
Wywiad - Tedi
Zmiany

Gry, które kocham by Winix


Jest taki dzień w życiu zwykłego gracza, gdy jest on szczęśliwy. Kiedy jest taki dzień? Gdy zagra on w grę, którą kocha. W moim życiu było kilka takich gier, które mnie podtrzymywały na duchu. To dzięki nim jestem tu dziś z wami i mogę pisać ten tekst (nie żeby samobójstwo czy coś).
Gdy kupiłem sobie pierwszy komputer, hmm... kiedy to było (a zresztą co was to obchodzi, sekret), w każdym bądź razie było to dawno. Grałem długo i nic mnie nie zachwyciło, aż tu nagle w moje żądne krwawych gier łapki wpadł skromny "Wolfenstein 3d" (premiera rok 1992). Zachciało mi się żyć - ta grafika, te animacje, te odgłosy, a ile tam było giwer, hoho, 4. Ale gra była naprawdę cudem. B.J.Blazkowcz dzielnie rozwalał nazistów aż do czasu
pierwszego, niepowtarzalnego, genialnego "Dooma" (premiera rok 1993). Tam wcielaliśmy się w kosmicznego Marin, który jako jedyny przeżył lądowanie na Marsie i tam musi walczyć o przetrwanie i wolność dla Ziemian. Doom to była gra rewolucyjna. Po raz pierwszy ukazana została tak wielka powierzchnia, po której mógł się poruszać nasz dzielny heros. Poza tym ogromna liczba giwer i genialna grafika. Ilość wrogów też była ogromna. Przede wszystkim jednak chodziło o tę powierzchnię.
Nastał rok (nie pamiętam), ale moje oczka zaświeciły się po raz kolejny, gdy ujrzałem "Mortal Kombat 3". To było mordobicie - Liu Kang, Jax, Sonia, Kano i wielu innych walczyło z siłami zła o wolność dla świata (muszę powiedzieć, że sporo się zawiodłem na drugiej części filmu), ogromna ilość ciosów i kombosów, Ach, to było nakładanie po pysku tych nie mających respektu dla mojego zawodnika.
(Powiem szczerze, że ja na drugiej części też się zawiodłem. Druga część bardziej kojarzyła mi się z Power Rangers – Caleb)
Ja się starzałem, mój komp też, więc kupiłem nowego był rok 1996-97 a ja miałem procek Pentium 1 120MHz, 32Mb RAM, dysk 1.2GB, Cd-Rom PHILIPSA (siadł po kilku miechach), kartę grafiki 2x Łaaaaa.... Ludzie ja to byłem BOSSEM w tych czasach, po prostu panowałem. Tak, nie było jeszcze takiego "Games Corner" czy innych. Ja zaś dorwałem grę, która niewątpliwie była cudem techniki i do dziś szanuje ją najbardziej (moja ukochana)... tak, "Duke Nukem 3d". KOCHAM CIĘ!!!!!! ( Nie żebym był pedziem... grę kocham.) Byłeś tym, na co czekałem całe życie, zawsze chciałem lać do klozetu w grze, chciałem wszystko niszczyć (dewastować otoczenie). Ta grafika po prostu zapierała dech w piersiach. Nie, ja naprawdę płaczę, nie, to niemożliwe, ja, taki człowiek, który wychował się na krwawych FPP-kach płacze za Dukem. Tyy, nawet bąka puściłem. A szkoda gadać, jak ktoś powie, że "Duke Nukem 3d" jest beznadziejne to wyzywam na ubitą glebę. (Nie Caleb, ty nie jesteś w mojej kategorii wagowej) Hmm... Ktoś to kiedyś powiedział?
(Kto ja? Ważę tylko 90 kilo i mam 190 wzrostu. Serio – Caleb). Duke to było marzenie każdego gracza, a ja miałem zaszczyt w to grać. Teraz trzeba powiesić na ścianie płytę z tą grą z podpisem "LEGENDA WSZECHCZASÓW". Żałuję tylko, że panowie i panie z CD-Actiona dodali kiedyś tę grę do gazety. Wy nie zasługujecie na to, by Duke był w gazecie (tu jestem pełen szacunku dla pracowników CDA, ale popełniliście błąd). W Duke'u była świetna grafika, niezapomniana muzyka, ogromna ilość potworów i giwer, masa innych ciekawych pomysłów. Duke gadał przezabawnymi grypsami, można było zniszczyć praktycznie wszystko i można było używać wielu przedmiotów.
Dobra, idziemy dalej.
Zaraz po Duke'u na zawładnięty przez niego świat przyszedł "Quake". Genialna grafika, klimat, znowu ogromna ilość potworów i giwer, ale według mnie nie przebił legendy Duke'a (to tylko moje zdanie). W Quake'u też było dużo innowacji, ale wiecie - to niszczenie przedmiotów z Duke'a nie przejdzie. Ale Quake też zdobył ogromną popularność i dzięki grafice przetrwał do dziś, a staruszek Duke poszedł na emeryturkę.
Byłem zadowolony, gdy przyszedł rok 1997. Tak, to był rok "WarCraft 2". Jest to niewątpliwie legenda gier RTS (zauważcie, że do tej pory były same nawalany FPP). Fenomenalna grafika! Ta gra zachwyciła mnie - zapalonego przeciwnika RTS-ów, ta gra zawładnęła mną jak Pierścień z "Władcy Pierścieni". Orkowie, ludzie... heh... znowu chwila westchnień... Pamiętasz te godziny spędzone przed monitorem, te wojny między Orkami a Ludźmi? Zaletą gry była grafika, legendarna muzyka, duża liczba jednostek i budynków. Pamiętam, Blizzard wywiązał się w 100%.

Zbliżamy się do roku 1998, wtedy na świat przyszedł kolejny hit, RTS, który mi się spodobał. Tak, moi drodzy, był to "StarCraft", legenda gier RTS, która do dziś bije wszelkie rekordy. Po prostu genialna. Wydaje mi się, że grafa lepsza była w Warcrafcie 2, ale to tylko moje zdanie. Poza tym ogromna ilość jednostek i budynków, podbój wszechświata. Sam nie wiem, co mnie ciągnęło do tej gry, po prostu wciągała. Te trzy rasy, ach, i te świetne przerywniki filmowe budzące grozę. Jeszcze jedną zaletą gry był mroczny klimat (mój ulubiony).

Rok 1999 minął całkiem spokojnie, aaa... nie całkiem, zmieniłem kompa na tego, co mam teraz (nie pamiętam, czy dokładnie ten rok; 1999 albo 2000). Przybył do nas rok, 2000, który też minął spokojnie, i ten pamiętny rok, 2001, w którym wyszło całkiem sporo fajnych gier. Jedną z nich był niepowtarzalny "Max Payne, ". Nowy York, zaszczuty glina, nic do stracenia. "Max Payne" był grą przełomową, głównie pod względem grafiki. Niezwykła szczegółowość wszystkiego, co nas otaczało w grze, świetnie zbudowani wrogowie, ich rozmowy i Bullet Time, który pozwolił wszystkim przeżyć to, co przeżywał Neo z Matrixa. Genialna muzyka i dźwięki sprawiły, że Max Payne został okrzyknięty grą roku. Warto też zauważyć, że tę grę stworzyła firma 3D Realms, twórca takich hitów jak "Duke Nukem 3d".
W tym okresie wyszedł jeszcze "Return to Castle Wolfenstein", kontynuacja pierwszej FPP-kowej nawalany świata. W sumie spodziewałem się czegoś lepszego, ale gra i tak jest świetna, a co najważniejsze wciąga. Grafika bardzo dobra, tak jak fabuła i dźwięki, genialny klimat. Ale jak na kontynuację słynnego "Wolfensteina 3d" wypada słabo.
Jest jeszcze jeden hit roku 2001, jest to "Aliens vs. Predator 2" W tej grze zachwycił nas, a przynajmniej mnie przerażający horrorowy klimat, który potrafi przerazić nawet fanów: "Koszmaru z ulicy Wiązów", "Nocy żywych trupów", "Obcego", "Candymana" i tej reszty filmów, które nas straszyły.
(Ja wiem... z tych filmów tylko Candyman potrafił przestraszyć, a reszta co najwyżej bawiła – Caleb). AvP 2 to przede wszystkim świetne połączenie dwóch filmów s-f - "Obcy" i "Predator". Kolejną zaletą gry jest świetna grafa i ogromna ilość giwer. No, można oczywiście grać postacią, którą się chce. Dla każdej jest oddzielna fabuła, która w niektórych miejscach się splata z innymi. Długo grałem w tę grę.
Ale nastał rok 2002 i przełom w dziedzinie gier - trzecia część "Grand Theft Auto". Ogromny świat, full samochodów, sporo giwer, IQ przechodniów i kierowców (wśród nich ty Caleb, w końcu po 56 próbach zdał prawko jazdy:-))
(Za trzecim razem;) – Caleb). Ojj, w to się gra cały czas, musiałem bardzo polubić tę grę, skoro jestem autorem kącika o niej :). To jest właśnie cudo techniki.
Jest jeszcze kilka gier na które czekam: "Doom 3", "Duke Nukem Forever" (mało prawdopodobne, by kiedykolwiek wyszedł), no i coś tam jeszcze jest. No, ale pora kończyć text. Do zobaczenia za jakieś 6 lat, może wyjdą jakieś gry - HITY???

Winix


Spis treści

.::Wstępniak
.::Recenzje
.::Stare, ale jare
.::Małe gierki
.::THPS2&3 Center
.::Gta3 Center
.::Warcraft Zone
.::AvP Zone
.::Gadanie
.::TNT
.::Stuff
.::Redakcja
.::Listy

.::Wyjście





 

Copyright 2002 by Games Corner. Webdesign by Jocker. All rights reserved.