KĄCIK HISTORYCZNY

ANCIENT ZONE nr 11

Last Revelation
Marek

Dlaczego ten art nie nazywa się tak, jak powninien, tzn. Tomb Raider: The last revelation? Począwszy od trzeciego Tomba, seria zaczęła tracić zwolenników. I ja nie chciałem już na początku tracić czytelników.

Przed twórcami TR4 (a robiła go inna ekipia, aniżeli poprzednie części) stało niewątpliwie trudne zadanie przywrócenia chluby tytułowi. Pierwsze kroki, jakie poczyniono, to przerzucenie akcji w całości do Egiptu, kraju piramid i grobowców, czyli to co tygrysy (czyt. Lara) lubią najbardziej. Decyzja ta miała także upłynnić fabułę, która w poprzednich częściach poprzez podróżowanie po całym świecie nie trzymała się coś kupy (ile to miejsc dane nam było zwiedzić poprzez dwie poprzednie odsłony: Chiny, Wenecję, platformę wiertniczą, wrak statku, Indie, Londyn, Nevadę, wyspy południowego Pacyfiku, Antarktydę... coś jeszcze?).

Zamierzeniem autorów bło także zmienienie wszystkiego, co można było. Już po odpaleniu zauważalna stała się zmiana oprawy. Zamiast wirujących przedmiotów pojawiły się normalne menusy (także podczas pauzy), a w tle mogliśmy podziwiać ciekawe animacje. Po wybraniu "new game" patrzałki mogły podziwiać kolejny filmik, czyli rzecz, która stała się dość charakterystyczna dla tej gry - wg. autorów, udostępnione zostało nam ok. 40 minut wstawek FMV. A to z kolei istotny element tworzący spójną...

...Fabułę
A ta jest naprawdę dobra. Lara zdobywa Ankh, krzyż faraona i budzi tym samym z letargu Setha - boga zniszczenia. Odwrócenie losów skutecznie utrudnia jej Werner von Croy, którypoczątkowo nieświadomy sytuacji przejmuje amulet. Postać towarzyszy fabularnie od początku do końca, i właśnie wprowadzenie postaci pobocznych to następna z nowości.

Jestem tu nowy
Na von Croy' pierwszy raz natykamy się w tutorialu. Zlikwidowano misje treningowe w domu Lary, jednak tym razem - przed zabraniem się za właściwą rozgrywkę - akcja przenosi się do kompleksu Angkor Wat w Kambodży. Tu jeszcze jako nastoletka biegamy za von Croyem i wykonujemy jego polecenia, poznając cel przyszłej wyprawy do Egiptu. A tamtejszą rozgrywkę rozpoczynamy w Luksorze. Mimo iż - jak zresztą wpominałem - gierka osadzona jest w Egipcie, to i tak wyróżniamy pięć zgoła odmiennych lokacji. Pierwsza jest - przyznam szczerze - dość nieciekawa i przypomina nieco TR3, gdzie przyszło nam bezsensownie biegać, przestawiać wajchy czy przesuwać kloce. Wszystko ulega zmianie od bodajże levelu "KV5", gdzie zasiadając za kółkiem niezbyt stylowego jeepa ścigamy się po pustynnych kanionach! Dane jest nam przede wszystkim oglądać ciekawe widoki. Szaleńcza podróż prowadzi do Karnaku - starożytnego kompleksu świątyń, wykonanego wprost rewelacyjnie. Czujemy w końcu egipski klimat, zapuszczając się w ruiny i tajemnicze zakamarki. Następnie pociągiem udajemy się do Aleksandrii (co ciekawe, podróż nie jest wstawką filmową, a osobnym poziomem!), przedstawionej tu jako spokojne, nadmorskie miasto. Sycimi oczy ciekawą architekturą i zachodem słońca u wybrzeży. Zapuszczamy się w cuchnące katakumby, wspaniałe pałace i odkrywamy słynną bibliotekę, która spłonęła ponoć podczas wizyty Cezara w mieście. Paląc gumę w motorku udajemy się do Kairu, metropolii zgoła odmiennej. Zabrudzone ulice, ponure szare budynki i deszczowa pogoda budują nastrój grozy. Co ciekawe, przez prawie całość przygody w tejże lokacji mamy dostęp do motorka, umożliwiającego szybkie podróżowanie po poszczególnych dzielnicach. Wiedz, że w TR4 pomiędzy poszczególnymi levelami w danej lokacji można, a czasami nawet trzeba, przechodzić bez ograniczeń :)

Konfrontacje
Te przyjdzie nam toczyć dość często, jednak potyczki nie będą sprowadzały się (jak to było poprzednio) jedynie do napieprzania w ruszające się elementy krajobrazu. Postacie obdarzone w jakiś tam al będą się chowały, unikały strzałów, a nawet goniły i skakały za nami. Nie wszystkie da się zabić w tradycyjny sposób - niektóre trzeba spychać w przepaść (kościotrupy), wysadzać (mumie), unikać (szarańcza), czy nawet wykorzystywać do udrożnienia dalszej drogi (święte byczki). Nie jesteśmy rzecz jasna w tej walce osamotnieni. Wybór broni wprawdzie nie powala, jednak ciekawą innowacją jest pojawienie się kilku rodzajów amunicji do jednego gnata (i tak dla kuszy mamy strzałki: zwykłe, zatrute i... wybuchowe!).

Posłuchajcie uważnie
Strona audio to rzecz, która u Tomb Raider'ów zawsze przezentowała wysoki poziom. Soundtrack nie ma wprawdzie dla mnie żadnego porównania z muzyczką z trójki, jednak narzekać nie można (wszakże najbardziej podoba mi się melodia z intra). Dźwięki to standard - wystrzały brzmią inaczej w zamkniętych pomieszczeniach niż na otwartej przestrzeni, ale takie bajerki to już dzisiaj wyłącznie konieczność.

Kiedy ja mówię
Mimo wszystko wielu oskarża TR4 o wtórność. IMO to bezpodstawne oskarżenia, gdyż - oprócz początkowych leveli - mamy do czynienia z przemyślanymi i dobrze zaprojektowanymi poziomami, ciekawymi zadaniami i rozwiązaniami, czy nawet bardzo pomysłowo poukrywanymi sekretami. Nie ma co wydziwiać, tylko grać. Dla mnie Last Revelation zawsze pozostanie najlepszy z serii, mimo swego dość zaskakującego i - powiedzmy to wprost - totalnie nieprzewidywalnego zakończenia. O czym mówię wiedzą ci, co gierkę ukończyli. Tak czy inaczej jestem ciekaw, czy Angel of Darknes (dla niewtajemniczonych: TR6) spowoduje przesunięcie się czwórki w moim rankingu o jedną pozycję w dół. Gdy wy czytacie ten tekst, premiera ponoć już się odbyła. Mam rację?