Wywiad ze sprawozdawcą sportowym:)
Witam serdecznie. Ksiądz przyjął mnie na zajęcia do bierzmowania:). Moja czteroletnia siostra dziękuje za pozdrowienia i również pozdrawia :). Tytułem wstępu powiem jeszcze tylko tyle, że w dalszej części prawdopodobnie zajmiemy się sprawami umieszczonymi w połyskującym w świetle księżyca temacie:). Ale to prawdopodobnie, ponieważ z powodu mojego rozgardiaszu umysłowego być może poczytacie o wpływie mojego ojca na wojnę w Palestynie :). Ale to tylko gwoli przypomnienia. Zaczynamy... Aha, jeszcze nie:) Podziękowania dla Taw, że pisze moją ksywę z małej. Bóg zapłać dobra kobieto :). Wszystko odbywać się będzie na zasadzie dialogu. Ja będę zadawał pytania i sam na nie odpowiadał wedle własnych upodobań. Odpowiedzi i wszystko inne jest oczywiście zmyślone.
S: sly
K: Komentator sportowy
S: Czy praca komentatora sportowego jest łatwą pracą?
K: To zależy od jakiej strony patrzysz. Jeśli siedzisz już w tym fachu kilka lat, bez problemu poradzisz sobie ze wszystkim, gdy jednak posiadasz krótki staż, cierpisz początkowo katorgi i uczysz się wielu jakże później potrzebnych rzeczy. Dobre przygotowanie następnie przekłada się na dobry komentarz podczas meczu i tym większe "umilanie" odbiorcom relacji.
S: Co jest najtrudniejsze w pracy komentatora?
K: Hm... najtrudniejsze Pan powiada:). Ciężko powiedzieć, biorąc pod uwagę fakt, iż na samym starcie nasza wiedza jest bardzo nikła i trzeba od podstaw poznawać wszystko, co potrzebne do prawidłowego zdania relacji ludziom.
S: Dlaczego według Pana komentatorzy sportowi są narażeni na krytykę?
K: Jak wiadomo, zdarza się mnóstwo pomyłek, często śmiesznych, wręcz komicznych i staje się to przyczyną wielu drwin. Przyznam, że poniekąd rozumiem ludzi, gdyż oczekują od sprawozdawców w pełni profesjonalnej roboty, a ci często poprzez swoje roztargnienie nie są w stanie zapewnić im godnego widowiska i mylą się w wielu kwestiach. Zawsze będzie i było tak, iż komentatorzy postawiani są w świetle oceny publicznej, a ta ma ostatnio nad wyraz dużo do powiedzenia.
S: Cechy potrzebne dobremu sprawozdawcy sportowemu.
K: Opanowanie, duży zasób słownictwa, cierpliwość, ale też zdecydowanie, płynność wypowiedzi. Przyda się oczywiście również dobre poczucie humoru, aby w czasie zmagania się z meczem, troszkę kibiców odprężyć i sprawić, żeby nie dostali zawału serca przez te swoje nerwy:) (Nie powiem już kto tu bardziej denerwuje fanów sportu: komentatorzy czy sportowcy...:))
S: Jakich czynności i słów powinien unikać komentator? Co zapewni dobry komentarz meczowy?
K: Czekałem na to pytanie... (Jasne...- Sly :)) Podstawową i bardzo irytującą rzeczą jest to, iż nie można na okrągło nawijać, gdyż kibice przed telewizorami mogą dostać ataku apopleksji :). Ale to już ich strata:). Gadulstwo źle się kojarzy, z plotkowaniem itd., a tymczasem gdy już wpadniesz w wir meczu, w jego magię, nie przestajesz gadać. Oczywiście ty sobie nie zdajesz sobie z tego sprawy, jednak nawijasz dalej i tak relacja staje się nieciekawa i nudnawa. Młodzi stażem komentatorzy chcą pokazać się z dobrej strony, wykorzystując wszystkie informacje na swoim biurku, ciągle o czymś wspominając i dodając coraz to nowe fakty i zagadnienia. Wyobrażam sobie właśnie w myślach reakcję "typowego" polskiego kibica: "O żesz, ja p***, jak go zaraz k*** p***e..." itd. Oczywiście winy nie ponosimy my, lecz nasz kochany rząd, który sprowadza za dużo taniej wódki do Polski, przez co brać kibiców spożywa jej nadmiar i później mamy oto takie zachowania. To pewnie zmutowane geny:). (Są takie!!! - Sly) Trzeba mówić z pasją i polotem, w rytm boiskowych wydarzeń, emocjonując się każdą sekundą meczu. Jeśli dobrze opanuje się podstawy opisane powyżej, naprawdę mądra meczowa mowa stanie się faktem.
S: Słyszałem o specjalnym przygotowaniu fizycznym potrzebnym komentatorom...
K: (wtrącił się, nawet Sly nie dokończył:) Tak tak, oczywiście, i tu się Pan nie myli. (Wiedziałem:) - Sly) Idąc na wzór szachistów, choćby mistrza świata Kasparowa, komentator dziennie przebiega kilka kilometrów na poprawienie swojej kondycji, szkoda, że nie finansowej:). Relacja meczowa jest ogromnym wysiłkiem i naprawdę prawidłowo ułożony trening pomaga w sprawozdaniach sportowych, zwłaszcza wtedy, kiedy już na jednym oddechu omawia się akcję zespołu i w finalnym momencie zawsze brakuje powietrza na powiedzenie: GOL! Dlatego trzeba być przygotowanym na takie niespodzianki. 90 minut spotkania piłkarskiego daje w kość, szczególnie gdy jest zima, gdyż moje stanowisko nie jest zbyt dobrze osłonięte przed wiatrem i panuje straszny mróz, który poniewiera mnie i nie pozwala należycie zapewnić satysfakcji kibicom. (Taaaa... - Sly)
S: Co pan powie o pomyłkach, które zdarzają się wam - komentatorom?
K: ....(cisza, udaje, że myśli) Pozostawię to bez komentarza, gdyż jeśli coś powiem, wyrzucą mnie z pracy.
S: Nalegam jednak...
K: Nie da rady, boję się pana Millera, który przed wywiadem dla pana stacji zaaplikował mi kilkanaście mocnych ciosów Miotłą Harrego Pottera mówiąc, że jeśli przekroczę pewne bariery, to mnie już Państwo w tym kraju nie zobaczycie, a moje ciało znał będzie tylko grabarz na cmentarzu... (Łaskawie wycięliśmy - red. znaczy się Sly:)
S: Ha! Wiedziałem, że za tym idzie przeciwrządowa akcja tępienia mioteł H.Pottera. W trybie natychmiastowym trzeba pozwać premiera do sądu pod groźbą kradzieży...
K: ... "pod zarzutem" panie redaktorze... (wtrącił się)
S: Ach, tak. Rzeczywiście. Ale weź mi się pan tutaj nie wtrącaj do mojego wywiadu, co?! No. :) A więc wyszło na jaw, że Polska eksploatuje za dużo ropy naftowej do Mongolii, przez co popyt na komentatorów znacznie spada. To jest spisek, psze Państwa. Czy Państwo mnie słyszą???!?!?! (tu zaciął się mikrofon:)
K: No dobrze, powiem panu co nieco o pomyłkach komentatorów. A więc są to oczywiście czyste przypadki, gdyż wobec wszelkim panującym podczas meczu emocjom, traci się rozum (Co się traci?:) - sly) i przez to mamy takie a nie inne okoliczności. My też ludzie jesteśmy (polemizowałbym...:) - sly) i zdarzały, zdarzają i zdarzać się będa takie pomyłki. Wynika to również z pewnego roztargnienia, nonszalancji, chęci pokazania się z dobrej strony.
S: Być może, ale zdanie w stylu "oto moment przed momentem nad momentami nad państwa ekranach" jest co najmniej kuriozalne i przedstawia polski poziom ludzi odpowiadających za umilanie swym komentarzem meczu.
K: Widzę, że pan ciągle o tym samym...(A jakże, pracę się szanuje:) - Sly) Jak już wspomniałem, my również pasjonujemy się meczem i w imię boiskowej sytuacji chcialibyśmy powiedzieć jak najwięcej słów naraz. Zmiany wywołane w naszych mózgach nie przyjmują naraz tyle informacji dziedzicznej i pozwala tylko na wypowiedzenie kilku słów, często komicznie kuriozalnych i niegodnych zapamiętania...
S: Pana wypowiedź mnie nie satysfakcjonuje, a przede wszystkim zapewne czytelników, którzy chcieliby poznać naprawdę prawdziwą przyczynę tych pomyłek, ale jeszcze w dalszym toku rozmowy spytam się o to pana. A teraz rzecz bardzo mnieinteresująca, wielu również. Ile zarabia sprawozdawca sportowy?
K: Niewiele, patrząc na dzisiejszy rynek i kurs dolara wobec małży w Guahili:). Jest to kwota około 2000 złotych, niekiedy odrobinę wyższa, ale sądzę, że natychmiast powinni nam podnieść pensje i w związku z tym zacząłem pisać skargę do ministra jakiegoś tam, aby się tą sprawą zajął. Zasrane biedaki (telewizja - sly) biorą tylko dla siebie, nowe samochodziki, nowe to i tamto, a mi nie dadzą nic.. (płacz i pad na twarz)
S: ...Hmmm...aaaa.... "Zasrane biedaki"...?
K: Co???!! Kto to powiedział??! Ja to powiedziałem??!!? Nie, to nie mogłem być ja, przecież mnie tutaj nie było!!! To się oczywiście później wytnie, ja chcę pracować, nieeeee.... Właściwie pan tak zrobił specjalnie i z premedytacją!!! Pan też chyba jest z telewizji i stoi za tym międzynarodowy spisek wobec mnie! Tak, nie wywiniecie się, postanowiłem przeprowadzić się do Chin i tam żyć godnie z należytym mi szacunkiem...!!!
S: Szerokiej drogi:) Rzeczywiście "godne" życie pan wybrał:)).
K: Niech pana szlag trafił i całą Pana paczkę spiskowców. Zasrane biedaki... (i tu już uciekł, kiedy miałem mu wymierzyć soczystego kopa na twarz)
S: Nie ma co, kultura obowiązuje:) Dziękuję za wywiad.
Dla Państwa wywiad przeprowadzał Jegomość z telewizji - Sly. Naszym dzisiejszym gościem był poważny przypadek polskiego schorowanego komentatora sportowego nad wyraz zmęczonego całą otoczką wokół niego. Dał wyraźny dowód, że nasi rodzimi psychiatrzy przez kilka następnych lat będa mieli kogo leczyć:) Zapomn.iałem, on wyjechał przecież do Chin... :). Ale być może jeszcze się spotkamy. Zapraszam na następny wywiad, juz za miesiąc, tym razem z premierem Leszkiem Millerem...
God Save Tatu * Me * Tego komentatora, żeby mu się dobrze żyło w tych jego Chinach:)) *