Nasza telewizja publiczna antyklerykalna???? Refleksje po emisji "Imperium ojca Rydzyka".

W końcu stało się. 25 listopada nasza wspaniała telewizja wymemitowała straszny film, będący przykładem bezprecedensowego ataku na kościół katolicki w Polsce. Chodzi mi mianowicie o film "Imperium ojca Rydzyka". Czy film ten jest przejawem antyklerykalizmu telewizji publicznej? W mojej opini nie, zwłaszcza po ostatniej pielgrzymce Ojca Świętego do ojczyzny, mało prawdopodobnym jest by poglądy ludzi tam pracujących zmieniły się diametralnie o 180 stopni. Czemu więc film ten został w ogóle wyemitowany?

Od dawna po Polsce krążyły rozmaite opinie o radiu ojców redemptorystów, którego dyrektorem został o.Tadeusz Rydzyk. Radio oprócz audycji religijnych, dzięki którym zrzeszyło wokół siebie całe grono słuchaczy w starszym wieku, emitowało również audycje o charakterze skrajnie narodowym, często nawołujące do rewolty społecznej. I tu zdaje się być pies pogrzebany. Dopóki było to radio religijne było dobrze, ale już nawet gronu biskupów polskich znudziło się słuchanie z ust o. Rydzyka i grupki jego słuchaczy bezustannych bluzgów rzucanych w stronę całego cywilizowanego świata. Jeśli ktoś nie wie o czym mówię, niech posłucha RM wieczorem, najlepiej około północy. Radio poznacie bardzo prosto, wszędzie będzie grana jakaś muzyczka, a tam gorące dyskusje na bieżące tematy. Ja jako przykład podam wam tylko wczorajszą audycję (30.XI – no cóż, niektórzy się bawią, inni siedzą w domu), gdzie telewizja została oskarżona przez prowadzących i telefonujących o próbę zniszczenia kościoła w Polsce. Jeśli wydaje wam się to interesujące lub po prostu nie wierzycie, posłuchajcie sami. Krótko mówiąc skrajny defetyzm siany przez toruńską rozgłośnię groził konfliktem w kościele, do którego oczywiście doszło. Ale nie teraz, po emisji filmu, lecz troszkę wcześniej. W lipcu tuż przed papieską wizytą w Polsce doszło do powstania radia Józef (od nazwy założyciela Józefa Glempa, ale i od imienia męża Maryji), jako swoistego rodzaju protestu duchownych kościoła katolickiego w stosunku do charakteru audycji publikowanych w r. Maryja.

O ciemnych interesach ojca Rydzyka wiadomo było od dawna. Podzielił on ludzi na 2 grupy. Tych, którzy byli z nim, oraz resztę (w myśl zasady: kto nie z nami ten przeciwko nam). Tutaj uzyskaliśmy tylko potwierdzenie. Nie będę tu mówił o łamaniu wszelkich możliwych przepisów wszelkich kodeksów karnych przez o. Rydzyka, bo nie w tym sęk. Po prostu dotychczas w mediach nie istniał problem radia Maryja. Owszem, czasem telewizja pokazywała obrazki, gdy ludzie z chorągiewkami radia Maryja kiwali papieżowi i vice versa. I to było wszystko.

Skoro jednak wszystko było tak cacy, to czemu było beee. Nie wiecie??? Bo o. Rydzyk został publicznie wystawiony do "odstrzału" przez władze kościelne w Polsce, a wyrok wykonała po prostu telewizja (dokładniej 2 program). W tym przekonaniu utwierdził mnie tylko ks. Adam Boniecki swą wypowiedzią, że fakt iż o. Rydzyk nie ma jeszcze problemów z prawem, to tylko wina opieszałości sądów (może nie dosłownie, ale sens generalny zachowałem). Wcześniej, gdyby dochodziło do procesów sądowych, zapewne episkopat rozpocząłby nagonkę na publiczną telewizję odsądzając ją od czci i wiary za swój antyklerykalizm, a tak prymas Glemp przyklepał zgodę, film poszedł w eter, a znak do rozpoczęcia pościgu za zwierzyną dał sam naczelny "Tygodnika Powszechnego".

Z treści tego artykułu może wynikać, iż według mnie o. Rydzyk jest cacy, a Ci biskupi z Glempem na czele beee. Wcale tak nie jest. Po prostu redemptorysta Rydzyk uświadomił nas, iż rola "szefa" rozgłośni radiowej go przerosła, a sam zachowywał się na antenie jak rozkapryszone, wychowywane bezstresowo dziecko, któremu ktoś odmówił cukierka. Teraz chyba naturalną koleją rzeczy przyszła pora na klapsa. (a może się mylę?).

Zlotto
zlotto@interia.pl