IDOL
byle nie gazowany, bo samochodem jestem...;))

Ostatnio czytałem w magazynie artykuł Batona o "Idolu". Pisał on tam, że program podniósł poziom naszego rynku muzycznego, że chętnie kupi płytę Alicji Janosz - zwyciężczyni pierwszej edycji oraz wypowiedział się ogólnie o programie. Ja przedstawię moje spojrzenie na ten program i od razu mówię, że będzie to spojrzenie krytyczne. Ale po kolei.

Zacznijmy od sukcesu Alicji Janosz. Ja się tylko pytam Batona i wszystkich ludzi: jaki sukces odniesie ona i jej podobni ? Przecież przed nią był już Jarek Weber - zwycięzca pierwszej "Drogi do gwiazd", potem ten koleś co wygrał drugą (nawet go już nie pamiętam...). Czy przypominacie sobie jakiś znaczący sukces laureatów takich programów ? Kiedy to piszę już trwa drugi "Idol" i wiadomo, jak toczy się kariera Alicji. A raczej, jak się nie toczy. Nagrała charytatywną płytkę z Eweliną, Szymonem, Małgosią i tamtym Tomkiem w "przewiewnych" koszuleczkach. Na tym krążku znalazły się zapewne jakieś odwalone na chybił trafił utwory, bo raczej niewiele osób kupuje płyty dobroczynne. To moje zdanie. Jarek Weber też stworzył jakiś tam albumik, ale czy cokolwiek o nim słychać? Płyta raczej się nie rozeszła rekordowo, a i jego kariera skupia się jak na razie na gościnnych występach w różnych programach TVN-u. Takie programy nie służą wypromowaniu młodych talentów, choć mogą się do tego przyczynić. W 70% skupiają się one na czystej rozrywce dla telewidzów. W "Idolu" ta rozrywka zachodzi czasami aż za daleko, ale chociaż lecą fajne teksty. To, że pannę Janosz wybrała publika o niczym jeszcze nie świadczy. Jarka W. też wyniosła widownia i co? No właśnie nico.. .Nie raz już chyba dało się zauważyć, że gust większości nie zawsze jest najlepszy, prawda?

W "Idolu" jawnie są dyskryminowane różne gatunki muzyczne. Żaden metal, ani gość mówiący hip-hop nie ma szans. Zaraz go zjadą i coś tam zaczną o kontrastach, wieku, niedoskonałościach, Wojewódzki rzuci tekstem albo wystawi jakieś kolejne: "Ktoś tam dawno powiedział, że coś tam i ty jesteś na to coś czymś tam...". Ogólnie w tym programie największą szansę na sukces ma osoba śpiewająca rockowe utwory lub w mniejszości popowe. Ja się z tego bardzo cieszę, bo sam jestem fanem rocka i sądzę, że jest to muzyka wprost wspaniała i nigdy nie zniknie. Ale zastanówmy się, czy jest to uczciwe. Jasne, że byłoby fajnie i bym się utożsamiał i może nawet bym sesemesa wysłał na człowieka odpowiadającego moim muzycznym gustom. Ale kurde co mnie dręczy to jest to, że "Idol" będzie zawsze taki sam. Wiecie, ludziom nie zmieniają się poglądy i gusta w ciągu kilku miechów. Jurorzy przez wakacje nie zaczęli słuchać hopu, a to, że Jacek Cygan zgolił wąsy nie znaczy, że stał się fanem soft metalu :)). Pamiętacie z początku drugiej edycji tą taką metalówę albo tego brudasa z Nowego Portu ;))? Zostali zdyskwalifikowani za sam wygląd...

{Nie będę się wypowiadać o nich, bo nie kojarzę (może dlatego, że nie oglądałam ;)). Wtrącam się, żeby wspomnieć o hip-hopie. Sama nie słucham go, więc może nie będę obiektywna (aczkolwiek nic a nic do HH nie mam). Tyle, że nie bardzo wiem, jak można porównać recytację ze śpiewem... I jak jurorzy mieliby ocenić, czy gość nadaje się do następnego etapu...? Tam już nie będzie hip-hopu... - Taw.}

Jurorzy to zawsze będzie sprawa kontrowersyjna, ale w "Idolu" to oni są istotą albo jak to pisze w Enterprise 2 "heart and soul" of this program ;). Najbardziej znany jest oczywiście Kuba Wojewódzki. W pierwszej edycji był człowiekiem szczerym, nie bojącym się powiedzieć ludziom wprost, co sądzi o ich talencie. Przez miesiące dzielące obie edycje w gazetach ukazały się setki wywiadów z owym panem, dostał własny talk-show, który osobiście uważam za niezłe gówno, i w ogóle stał się sławny. Od zera do bohatera, bo przed "Idolem" nigdy o nim nie słyszałem. Ostatnio w drugiej edycji Wojewódzki zjechał jakąś dziewczynę. Nie kojarzę nazwiska, ale długie brązowe włosy miała, delikatne rysy twarzy, zielona bodajże szatka jakaś... Jak dla mnie to śpiewała dobrze i takie samo wrażenie odniosło trzech jurorów. Jednak Wojewódzki parł w zaparte i dalej wypowiadał niepochlebne opinie o jej talencie. Widział, że sprawia jej przykrość, ale nie przestał. Gromił ją, jak cholera, mimo że już prawie się popłakała. To po prostu nie jest postawa ani faceta ani tym bardziej jurora w jakimkolwiek programie. Powienien dać jakąś radę, wyrazić swoje zdanie, no dobra, jeden jakiś tekścik, byle zabawny i koniec na tym. Nie wolno robić tego ludziom, choćby nie wiadomo jak skrzeczeli. A już tym bardziej, że ona śpiewała całkiem dobrze. Komuś chyba uderzyła sodówka...

Czy Alicja i inni debiutanci zmuszą do zwiększonych nakładów pracy starych wyjadaczy? Nie sądzę. Przecież obie te grupy grają w zupełnie innych ligach. Tobie, drogi czytelniku, pozostawiam ocenę, która w lepszej. A poza tym, czy ci wyjadacze są aż tak popularni we własnym kraju? Praktycznie każdy polski artysta, który odniósł sukces na skalę wykraczającą poza granice naszego kraju ucieka z niego, uwalnia się. Przykładem może być Edyta Górniak, Kasia Kowalska, czy ostatnio O.N.A. Wszyscy układają się już w innych państwach, a już w ogóle to w Anglii. {A ja nie zgadzam się. Bądźmy szczerzy, jak na razie nie mamy żadnej gwiazdy na skalę światową czy choćby europejską. A to, że jakaś Górniak mówi, że nie będzie występować w Polsce to cóż... jej wybór. O karierze Ich Troje wspominać nie będę ;).} Jak wspomniał Baton, Will Young rzeczywiście króluje na listach przebojów w Wielkiej Brytanii. Znaczy to, że double-deckery mają jakąś posuchę muzyczną, czy co? Że tak przyjmują i promują każdego? Nie przeczę, że i Edyta i Chylińska są dobre, ale kto przedtem słyszał o takiej dziurze jak Polska? Mówię o muzyce i tylko o niej. Wg. mnie Anglia musi być biedna pod względem nowych wokalistów i dlatego promuje co się da. A ogólnie to Will już się praktycznie skończył...

"Idol" jest fajnym programem. Fajnym w ten sam sposób, jak "Droga do gwiazd". Dla nas widzów jest to naprawdę niezła sprawa i dobry interes. Posłuchamy sobie, popatrzymy za te przysłowiowe "czypieńdziesiąt" na czasem ładne buzie i bardzo pięknie. Ale dla krajowej maszyny show-biznesu muzycznego takie programy są niczym. Pamiętajcie, że śpiewając czyjeś utwory w swojej interpretacji jeszcze chyba nikt nie zdobył szacunku wytwórni. {Ale jakoś trzeba zacząć... Poza tym finaliści Idola pracują już nad własnymi płytami z premierowymi utworami. Ponadto taki Szymon, Ewelina czy choćby Ala nie od dziś istnieją na rynku muzycznym, a dopiero teraz stali się naprawdę popularni. Jeśli potraktujemy Idola nie jako magiczną fabrykę talentów, a trampolinę, z której można się wybić, jeśli odpowiednio mocno się skoczy, to w ostatecznym rozrachunku nie wypada tak źle... - T.} To nie jest nawet wartościowa próbka talentu "gwiazdora". W jednym kawałku może on czuć się dobrze i zaśpiewać go świetnie, a drugi? No, cóż... Tylko z własnymi tekstami, naprawdę dobrym głosem i ogromnym nakładem pracy można zdobyć trwałą sławę. Sławę, dzięki której będzie można wracać na listy przebojów co jakiś czas. A nie jakieś charytatywne płyty i koniec. Nie wiem, może ich kariera jednak się rozwinie i kiedyś będę się cieszył z "Idola" także w autobusie czy tramwaju słuchając walkmana?

Piccolo
pokefil@wp.pl