Trudne pytania



      I to wcale nie chodzi mi o takie pytania pięciolatków do rodziców o to skąd się biorą dzieci. Mam zamiar poruszyć temat raczej głębszy (nie w dosłownym tego słowa znaczeniu! :)) a dokładniej chciałbym zadać tutaj kilka (-naście? -dziesiąt?) pytań zapewne nie raz dręczących was samych. Głównie te pytania są natury egzystencjonalnej, ale nie tylko. Dobra, wstęp mam za sobą. Uuufff...
      A jakie, np. będą to pytania? Sami się przekonacie czytając ten tekst. Nie oczekujcie jednak odpowiedzi na nie. Nie taki jest mój zamiar pisania tego artu, raczej chciałbym skłonić was do refleksji, zastanowienia się. Bo przecież lepiej jest myśleć samemu niż opierać się na tym co inni wymyślą i wam to przedstawią. Ale nie mówię, że nie będę odpowiadał na niektóre z zadanych przeze mnie pytań. Przejdę już do rzeczy bo zaczynam się powoli plątać we własnych wypowiedziach.

      Jak Wrzechświat może być nieograniczenie wielki, jak może nie mieć nigdzie końca? Jak to jest możliwe, jak można to sobie samemu wyobrazić? Nie potrafię sobie tego sam uświadomić, jak coś może nie mieć nigdzie końca i nigdzie początku. Jak to jest możliwe, że ten Wszechświat jest nieskończenie wielki?! Jak cokolwiek może być nieskończone? Tak jak Wszechświat jest nieskończony tak ja nie potrafię sobie tego wyobrazić! Jakaś odległość, która nam się wydaje nie do przebycie w kosmosie, jest maluteńka w porównaniu do innej, która się mieście w nieskończoności, natomiast ta odległość jest niczym do innej... Trudno jest to zrozumieć. A tym bardziej jakoś na to odpowiedzieć
      Kim jest Bóg? Jak może on istnieć od zawsze? Istniał jak powstawał świat, istniał na długo przed tym, zawsze istniał. Czyli nie ma początku, jest nieskończony. Tak jak Wszechświat. Ale raz jeszcze się zapytam! Jak to możliwe, skąd on się wziął, jak można to sobie wyobrazić? Jak można być najwyższym w całym świecie? Umysł ludzki chyba nie potrafi czegoś takiego przybrać w jakieś realne kształty. Czy Bóg ma jakieś uczucia? Tzn. czy poza tym, że nas kocha to odczuwać potrafi także gniew, czy może kogoś całkowicie nienawidzić? Jak to wszystko jest?! I jak mógł istnieć od zawsze, nawet jak jeszcze nie było całego Świata. I co było przed światem?! Czy tylko pustka?...
      Jak można sobie wyobrazić pustkę? Jak może nie być niczego? Tylko nicość. Ale jak taka nicość mogłaby w ogóle istnieć? Nie mogłaby istnieć gdyż by nie istniała! To jest tylko określenie - nicość. Ale tak naprawdę to nie potrafimy wyobrazić sobie nicości. I nigdy sobie nie wyobrazimy! Bo gdyby pustka, nicość nastała to nie bylibyśmy tego świadomi. Wraz z jej nadejściem my sami byśmy zniknęli, stali się nią. Ale jak można stać się nicością?! Kolejna rzecz, która jest nie możliwa do odpowiedzenia...
      Dlaczego w ogóle istnieje życie? Dlaczego istnieje Wszechświat? I Bóg? Dlaczego zamiast tego wszystkiego nie ma... pustki? Takiej pustki, nicości? Nie rozumiem. Skąd to wszystko się wzięło? Skąd wzięły się te pytania? Czy człowiek ma duszę? Czy żyje po śmierci? Czy moja wiara jest prawdziwa? Czy Bóg istnieje? Skąd biorą się moje wątpliwości? Czy po śmierci odejdę w nicość? Oby nie, Boże, oby tak się nie stało! Proszę!
      Dlatego myślę, dlaczego myślę o tych sprawach? Czy one coś dla mnie znaczą? Czy ja w ogóle coś znaczę? Dla świata? Pewnie nic. Dla tych, których znam, którzy znają mnie? Mam nadzieję. Dla Boga? Kocham Boga! Kocham Boga! Dlaczego to napisałem? To było wewnątrz mnie, musiałem otwarcie to powiedzieć! Czy może to on kazał mi to powiedzieć? On na pewno istnieje, już teraz to wiem na pewno! Wy też nie miejcie wątpliwości! Kochajcie go!
      A po co Bóg miałby stwarzać świat nieskończenie wielkim jeżeli tylko my mielibyśmy być w nim? A może to dlatego taki stworzył świat bo my - ludzie tak eksploatujemy nasze otoczenie, że w końcu planeta, na której żyjemy ulegnie zagładzie. A wtedy trzeba będzie gdzie indziej poszukać sobie innego "domu". Ale tamten też kiedyś zniszczymy. A wtedy będzie następny i następny, i następny, i... Czy dlatego Bóg stworzył Wszechświat nieskończony? Po to byśmy przetrwali? Wtedy pewnie nie "dodawałby" do niego innych cywilizacji. Bo jeszcze jedna z drugą mogłyby popaść w konflikt, wyniszczyć się nawzajem. To były tłumaczyłoby, że we Wszechświecie nie ma innych inteligentnych form życia. Ale to jest argument tylko z pozoru wydający się dobrym. Jeżeli przez chwilę się mu przyjrzymy to ukazują się luki w nim. Bo dlaczego Bóg nie stworzył od razu świata tak byśmy mogli żyć na jednej planecie?
      Jeżeli Bóg jest Wszechmogacy to czy potrafi stworzyć ciężar, którego nie uniesie?
      Czy jeżeli urodziłbym się w kraju, w którym, np. wierzono by w reinkarnację to czy teraz wierzyłbym właśnie w nią?
      Czy dobro i zło istnieja jako takie? Czy może to są tylko pojęcia czysto wzgledne? Czy jeżeli ktoś wychowałby się w rodzienie morderców to zabijanie było by dla niego złe? Czy jego sumienie mówiło by, że postąpił źle zabijając? A może sumienie jest kształtowane przez nas samych? Przez naszych rodziców? Jeżeli tak jest to skąd możemy wiedzieć , że coś jest złe, a coś dobre?
      Czy życie ma w ogóle jakiś sens? Poza pustą egzystencją? Bo jezeli się nad tym zastanowić to... nie. Jest tylko (?) życie, emocje, uczucia... I to wszystko. Czy one są sensem?

      I tyle trudnych pytań. Jeżeli czytając to przez chwilę się zastanowiliście nad życiem to bardzo dobrze. A jeżeli wymyśliliście coś ciekawego to maila macie poniżej. Macie odpowiedź na któreś pytanie? Proszę, zdradźcie mi! Macie inne, własne pytanie? Powiedzcie!

Faramir