Sny
Śpij mój śnie :)
Z naukowego punktu widzenia SEN dzieli się na dwie fazy. NonRem - sen głęboki (wolnofalowy)
i REM - sen paradoksalny. Nie będę pisać o pierwszej z nich, bo naukowe fakty .
. . kto je lubi czytać ;) O wiele bardziej interesuje mnie ta druga faza. To
właśnie w niej występują marzenia senne. W czasie REM następuje szybki ruch
gałek ocznych oraz przyspieszone bicie serca. Wtedy też występują marzenia
senne. Treść snu możemy sobie przypomnieć tylko wtedy gdy obudziliśmy się w
fazie REM.
Myślę, że sny są jedną z najciekawszych możliwości umysłu ludzkiego ^_^ '
Podłoże marzeń sennych może być przeróżne. Najczęściej jest to analiza wydarzeń,
które miały już miejsce lub nasze fascynacje tudzież marzenia :)
Koniec tego naukowego wywodu ;) [i tak długi nie był ;)]. Przecież o wiele wiele
łatwiej przyswaja się wiedzę w oparciu o doświadczenia i konkretne przykłady !
Co do doświadczeń to proszę ułożyć swe tkanki ;) w pozycji poziomej i zamknąć
oczy. Wystarczy trochę silnej woli i sukces gwarantowany :))))) A jako
przykładami - to posłużę się własnymi marzeniami sennymi - Miłej lektury :))))))
1. Wieczór. Przychodzą do mnie moi znajomi z klasy. Postanawiamy pójść na
dyskotekę [bleee ;) ] Na miejscu okazuje się, że telepatycznie potrafię
przenosić przedmioty z miejsca na miejsce. Eksperymentuję na krzesłach,
solniczkach ;) i szklankach. Nagle ni z gruszki, ni z pietruszki na zabawie
pojawia się moja babcia :) I mówi mi, że jak była mała to też miała takie
zdolności i dzięki nim potrafiła przenosić się w pewną zaczarowaną krainę. No to
ja nie zwlekając dłużej przenoszę się do tego magicznego miejsca. Jest tam
strasznie kolorowo - przewaga zielonego. Jakieś przedziwne drzewa i kwiaty.
Okazuje się, że jestem potężną czarodziejką. Spotkam elfa o bladej cerze.
[Notabene wygląda jak mój młodszy brat :)] Ma on magiczny pierścień z
bursztynem, który uzdrawia chorych i cierpiących. Ktoś przesyła nam informację,
że mamy zabić sługę Ciemności - pewnego mrocznego elfa [też mój brat - tyle
tylko, że z oliwkową skórą :)]. Udało nam się go złapać i teraz musimy przejść
do egzekucji. Tylko co my mamy z nim zrobić :) ? Coś tam mną w podświadomości
kieruje i idziemy nad jakieś Złote Bagno. Gdy dobry elf go dotyka to nic się nie
dzieje. Natomiast gdy ja i ten zły to powierzchnia bagna się rusza. NO i co
robimy ??? Tak - utopiliśmy go :(
2. Niebo jest podzielone na dwie części - noc i dzień. Na stronie dziennej -
kłębowisko chmur. Tak jakby był już późny wieczór. Na nocnej stronie, na niebie
tkwi dziwny znak, którego nikt nie potrafi wytłumaczyć. Znak znajduje się raczej
na wschodzie i świeci. Jest to konstelacja złożona z kilkunastu elips. Idę do
kościoła, na szkolne zebranie [też nie wiem o co chodzi ;)]. Po drodze z mamą
wstępuję do sklepu. Nagle moją uwagę przyciągają błyszczące punkty na stronie
dziennej. Wtem z gęstych chmur zaczyna formować się przedziwna twarz. Jest
przeogromna. Po chwili dociera do mnie, że to twarz Pana Jezusa. Mówię mamie,
żeby tam popatrzyła, ale ona nic nie widzi !!! Wystraszona pobiegłam do domu.
Włączam telewizor - "Wiadomości" : "na niebie uformowała się twarz, dla widzów
ze strony południowej i północnej przedstawiała twarz Zbawiciela, natomiast dla
ludzi ze wschodu i zachodu postać małej dziewczynki" . . koniec :(
3. Jestem na podwórku tuż przed moim blokiem razem z moją młodszą siostrą i
przyjaciółką. Znajdujemy jakieś łopaty i zaczynamy kopać tuż przed klatką.
Kopiemy, kopiemy . . . Eureka ! :) Znalazłyśmy jakieś stare pieniądze i papiery.
Ja znajduję 4 zł :) i pamiętnik niejakiego Jonathana, który mieszkał kiedyś w
moim bloku. [to nic, że ten blok ma dopiero 10 lat :)] Pamiętnik obejmuje
wydarzenia od lutego 1899 do listopada 1900. W czasie snu zdążyłam przeczytać
tylko kawałek pierwszej strony; coś w stylu : "mieszkam w Mecenacie razem z
czterema innymi kolegami. Nasz Mecenas jest strasznie poważanym i szanowanym
człowiekiem. Gdy idzie do kościoła, to tysiąc ludzi ucieka z niego, gdyż boi się
kary Bożej . . ." :) szkoda, że nie udało mi się więcej przeczytać :(
4. W moim przedpokoju znajdują się półki pełne przeróżnych książek. Przychodzi
do mnie jakiś nieznajomy i prosi o pożyczenie jednej z nich - no to pożyczam.
Potem przychodzi jedna z moich koleżanek i sytuacja się powtarza. Następnie
przychodzi moja sąsiadka i prosi o książkę o wróżkach. Ja na to, że takiej nie
posiadam, ale nagle pojawia się moja mama i mówi, że mamy taką książkę - nawet
dwa jej wydania. Szukam, szukam i w końcu ją znajduję. Wręczam jej ją i razem
wychodzimy na klatkę schodową. Drzwi do mojego mieszkania są otwarte . . . Nagle
jakieś małe, brudne, rumuńskie dziecko wchodzi do klatki, przechodzi przez drzwi
od wiatrołapu i próbuje wejść do mojego mieszkania ! Ja stoję murem ;) i nie
pozwalam mu na to ! Wypycham je i próbuję wyrzucić z klatki [ale ja wredna
jestem :( ], ale ono nie rezygnuje ! W pewnej chwili uświadamiam sobie, że to
dziecko jest BOMBĄ ! [taaaa :) ] Wypycham je za drzwi od klatki - następuje
wybuch, połowa bloku staje w płomieniach . . . próbuję gasić pożar . . .Kuniec
5. Śniło mi się, że spałam , a następnie obudziłam się w środku nocy w wyniku
hałasu za oknem. Pozapalałam światła w całym mieszkaniu. W pewnej chwili dotarło
do mnie, że ktoś chce się do mnie włamać ! Biegnę do taty i mówię mu, żeby
zamknął balkon ,a sama pędzę do drzwi wejściowych, żeby je zamknąć. Przekręcam
zamek i klucz ,a one się same odkręcają [zawsze mi się to śni :( ]. I tak kilka
razy. Jeden ze złodziei wchodzi przez balkon ,a drugi przez otwarte (!!!) drzwi
wejściowe; bierze moją całą rodzinę do pokoju mojej siostry - ja w tym czasie
biegnę do kuchni po tasak ! :). Ten, który wszedł przez balkon, rzuca we mnie
nożem i rani mnie w brzuch, ja za to zabijam go tasakiem :))) Ten drugi się
ulatnia . . .Idę do mamy i mówię, że krwawię i że muszę iść do lekarza, a ona na
to, że nic mi nie będzie . . . a krew leci :)
6. Jadę sobie autobusem linii podmiejskiej. Nagle wsiada do niego mała,
zdenerwowana sarenka. Nikt nie potrafi jej uspokoić, oprócz mnie. W czasie drogi
zwierzę zmienia się w malutkiego, jasnowłosego chłopczyka. Wysiadamy na ostatnim
przystanku. Żeby dojść do domu musimy przejść całe miasto :( NO to biorę go za
rękę i ruszamy . . .Po drodze mijamy cmentarz. Postanawiamy iść przez niego na
skróty. Nagle okazuję się, że nie jest to moje miasto !!! :( Biorę chłopczyka na
ręce i zaczynam biec przed siebie. Nagle zaczyna nas ścigać jakiś chłopak z
karabinem laserowym !!! Udaje nam się uciec . . . Docieramy do jakiegoś
szpitala. I tam spotykamy Artura Żmijewskiego i Małgorzatę Foremniak [ jeeeeny -
co za głupoty ;) ] . Pan Żmijewski każe mi go oddać do sierocińca, ale za namową
pani F. ulega. I nagle okazuje się, że ten mały to Ludwik XVI - król Francji !
:)))))
Kuniec
Idę spać - może jeszcze coś mi się przyśni :)
nabuchodonoZorka