Rozmowa z... Za oknem panuje mrok. Tak jak w mojej duszy. Ciemność i chłód, strach. Samotność. Gniew. Wiesz, kim jestem? Nie? Więc ci powiem. Jestem tym, czym nie chcę być. Jestem wszystkim tym, czym TY chcesz się stać. Nie rozumiesz? Czego nie rozumiesz? Moich słów, tak? Twierdzisz, że kłamię? Nie mam powodu, aby kłamać, już nie. Kiedyś byłam taka jak TY, chciałam tego, czego nie miałam. I dostałam to. Myślałam, żebędę szczęśliwa, i na początku rzeczywiście byłam, ale teraz... Teraz jest już tylko nuda,zmęczenie, smutek i tęsknota. Przeklinam się za to pragnienie, myśl, chęć. Śmiejesz się. Dlaczego? Co cię rozbawiło? Moje słowa? Tak, to, co powiedziałam wywołało twoją radość. Ale wiedz, że nie słowa są ważne. Ważne są uczucia. Bawi cię to. Nie wiesz, o czym mówię, nie jesteś w stanie tego pojąć, ale już wkrótce zrozumiesz, poznasz prawdę. Poczujesz to, co ja i wtedy zrozumiesz. Nie wiesz co? Dowiesz się, dowiesz. Patrzysz na mnie, a w twoich oczach czai się gniew i strach. Gniew na mnie, strach przed moimi słowami. A może odwrotnie? Nie ważne. Moje słowa są prawdziwe, ale bez znaczenia, bez znaczenia... Zdziwiłeś się. Dlaczego? Dalej nie rozumiesz o czym mówię. Chcesz jasnych odpowiedzi. A więc pytaj, odpowiem. Kim jestem? Mówiłam ci już. Niecierpliwisz się, ale przecież sam mnie wzywałeś. Każdego dnia, nocy, godziny i sekundy. Chciałeś być mną, udawałeś. A teraz mnie nie poznajesz? A więc jesteś głupcem. Nie jesteś? Udowodnij. Mylisz się, a jednocześnie masz rację. Chcesz być mną, a nie wiesz jakie to brzemię, jakie to przekleństwo. Znowu się śmiejesz. Dlaczego? Bawię cię. Ale przestaniesz się śmiać, gdy zrozumiesz. Chcesz żebym to zrobiła? Jesteś pewien? A więc dobrze. Zamknij oczy, podaj mi swoją dłoń. Nie wahasz się, jesteś odważny ale też głupi... strasznie głupi... To boli. Wiem, znam ten ból. Głęboki, ostry, przejmujący. Nie ma w tobie nic prócz tego bólu. Nie ma strachu, radości, lęku, miłości, nie ma nic. Jest tylko cierpienie fizyczne i duchowe. TY jesteś bólem, ON tobą, ja wami. I o to jesteś. Możesz wszystko, jesteś wszystkim. Cieszysz się, to dobrze. Ciesz się póki możesz, ciesz się... Wróciłeś. Dlaczego? Gdzie twoja radość? Widzę tylko ból, lęk, strach, prośbę. Już za późno, za późno. Zrozumiałeś to dopiero teraz. A teraz jest już za późno. Dlaczego cię nie ostrzegłam? Przecież każde moje słowo było ostrzeżeniem, każde. Ale ty nie słuchałeś, zaślepiła cię nieograniczona władza i chęć osiągnięcia czegoś jeszcze. Chciałeś tego tak bardzo, że to dostałeś, tak jak ja... Możesz wszystko, bawiłeś się czasem, przestrzenią i materią. Robiłeś wszystko co chciałeś robić. Aż się wypaliłeś. Aż w końcu zrozumiałeś, ale wtedy było za późno. Straciłeś cel. Cel życia, istnienia, spełniłeś wszystkie swoje pragnienia i zachcianki. A teraz? Co teraz masz robić? Teraz pozostaje ci tylko rozmyślanie o największej karze i przekleństwie. Rozmyślaj o głupocie. O swoim pragnieniu, spełnieniu i znudzeniu. Nie masz na nic ochoty? Wszystko cię nudzi. Pragniesz śmierci, spokoju, chcesz nie móc wszystkiego. Teraz już wiesz, że najgorszą karą dla człowieka jest brak celu. Nie masz powodu aby żyć, ponieważ możesz mieć wszystko, w każdej chwili. Chcesz cofnąć czas? Już za późno. Swojego losu nie zmienisz. TY będziesz cierpiał już wiecznie. Chcesz być zwykłym człowiekiem? Już nie jesteś i już nie będziesz. Zrozumiałeś... Zrozumiałeś, jak to jest być BOGIEM. Mavra |