PLAGIATOR

Jestem plagiatorem. Jestem paskudnym plagiatorem, perfidnie naśladuję
innych we wszystkim co robię. Dlaczego? Przecież dzisiejszy świat jest
tak kolorowy i różnorodny, każdy może znaleźć w nim coś dla siebie.
Jestem przecież młody a młodzież w ogóle wymyka się schematom. A wys-
tarczyłaby odrobina dobrej woli i wysiłku i mógłbym się stać oryginal-
nym facetem, innym od wszystkich. Mógłbym oryginalnie się ubierać, na
przykład w niebieskie dżinsy, szary sweter z białym paskiem na klatce
piersiowej, skórzaną kurtkę i buty marki Nike, natomiast na włosy na-
nieść trochę żelu. Mógłbym też włożyć dżinsy dajmy na to czarne, sweter
biały z szarym paskiem, kurtkę skórzaną z futrzanym kołnierzem, na
włosy nanieść grubą warstwę żelu a na nogi założyć buty marki Adidas.
W ten sposób stałbym się jedyny i niepowtarzalny.
Tak ubrany podobałym się laskom. Jako że lasek jest wiele, każdą można
poderwać w oryginalny sposób - na przykłąd poprosić do tańca w dysko-
tece a następnie zaproponować dalszy ciąg znajomości w łóżku, albo
przysiąść się do stolika w knajpie przy którym siedzi jakaś nieznajoma
super pupcia i postawić jej parę piw. Aby zwiększyć zainteresowanie
swoją osobą mógłbym ściemniać - oczywiście na rózne, niepowtarzalne
tematy, na przykład że podczas ubiegłych wakacji nie było na mnie moc-
nych w konkursie na mistera obozu, że uratowałem kilku niedoszłych
topielców czy też że potrafię jechać samochodem 210 kilometrów na
godzinę ze złamaną reką. Odrobina inwencji twórczej i już wyglądam
i zachowuję się jak nikt inny. Po tak miłym wieczorze zaoferowałbym
lasce pójście do łóżka, w sposób taki, w jaki nie robiłem tego nigdy
wcześniej.
Na naszym rynku dostępne są przerózne modele telefonów komórkowych.
Jest ich tyle że każdy może wybrać komórkę dla siebie, jakiej nie
miałby nikt inny. Można je dobierać pod względem koloru, wielkości,
ilości darmowych minut lub SMS-ów, gadżetów jakie operatorzy poszcze-
gólnych sieci dodają gdy kupi się telefon, no po prostu wszystkiego,
jest cała masa możliwości, jeśli ktoś chce dowieść swojej oryginalnoś-
ci, na tym polu może wspaniale się wykazać. Ponadto "na komórkę" można
też poderwać masę lasek, po czym w jakiś nietuzinkowy sposób nakłonić
je do pojawienia się w naszym łóżku.
W sklepach dostępna jest ogromna ilość przeróżnych papierosów i alko-
holi, można więc palić co tylko dusza zapragnie lub upijać się co
każdy piątek innym piwem. Zawsze znajdzie się jakiś oryginalny temat
do narzekania - choćby słaba gra naszej reprezentacji piłkarskiej,
horrendalnie drogie ceny płyt muzycznych i gier komputerowych czy
budowa kolejnej świątyni. Jeśli mamy ochotę sobie poprzeklinać, możemy
używać sporej ilości mniej lub bardziej wulgarnych słów, których nie
przytoczę, bo każdy zna przynajmniej kilka. Można wierzyć w bardzo
wielu różnych bogów, szatana albo nie wierzyć w ogóle w nic.
Oryginalny człowiek ogląda oryginalne programy telewizyjne. Istnieje
ich ogromna róznorodność. Weźmy takiego "Big Brothera" - nikt nie
wpadł wcześniej na tak pionierski pomysł zaproszenia kilkunastu osób
na parę miesięcy do wspólnego domu. Podczas pobytu wykonują oni bardzo
zróżnicowane zadania. W "Dwóch światach" natomiast mieliśmy dwa domy,
jeden komfortowy, drugi o warunkach spartańskich, "Bar" to program
który rozgrywa się, jak sama nazwa wskazuje, w knajpie, a przecież
jest jeszcze "Agent", była "Ekspedycja", "Amazonki", "Gladiatorzy"
i cała masa innych. Można wybierać, przebierać, palce lizać, wystarczy
tylko odrobina wyobraźni i inwencji. Istnieją także przeróżne seriale
komediowe, a dla starszych, chociaż niekoniecznie, telenowele. Rozerwać
się można np. przy Świecie według Kiepskich czy 13 Posterunku, a praw-
dziwe życie poobserwować u Lubiczów w "Klanie", Mostowiaków w "M jak
Miłość", w szpitalu lub na plebanii. Również tutaj jedynym ogranicze-
niem jest chyba tylko wyobraźnia.
Muzykę także można dobrać na własną modłę - jednych porwie brzmienie
i głębia tekstów zespołów "Ich Troje" czy "Łzy", inni będą zafascyno-
wani urodą i twórczością Britney Spears, Christiny Aquillery czy Enri-
que Iglesiasa, jeszcze kogoś porwą Brathanki, Tatu, Backstreet Boys...
Wyliczać można by bardzo długo. Na pewno każdy starający się być nie-
powtarzalnym znajdzie coś dla siebie i będzie usatysfakcjonowany.
Widać więc, jak wiele fascynujących możliwości dostarcza dzisiejsza
kultura masowa. Jeżeli ktoś tylko chce, może stworzyć własny, wyjątko-
wy styl i będzie się cieszył sympatią wielu tak samo oryginalnych
jak on przyjaciół.
Ja do tego świata nie pasuję. Nie potrafię być oryginalny. Jestem w
niektórych kwestiach przeraźliwie staromodny, w innych nieprzyzwoicie
małpuję. Od Sherlocka Holmesa odgapiłem zwyczaj palenia fajki. Gdy idę
ulicą z fajeczką w zębach, czuję na sobie przygniatające spojrzenia,
mówiące: "Ohydny plagiator, jak można tak naśladować?". Szarą kaszkiet-
kę nosi masa mężczyzn od piećdziesiątego roku życia w górę, choćby
niektórzy moi wykładowcy. Raz na głównej ulicy miasta pożyczyłem od
przyjaciółki beret i założyłem go, przeglądając się w wystawie sklepo-
wej. Ileż kobiet nosiło przede mną beret na tej ulicy? Nie wysiliłem
się na oryginalność. Chyba każdy raz czy dwa śpiewał na ulicy o półno-
cy, więc tu także nie mozna mówić że zrobiłem coś niespotykanego.
Bródkę na modłę rewolucjonisty z początków XX-wieku mieli na przyk-
ład Trocki albo Dzierżyński, portrety Bieruta i popiersia Lenina
zdobiły dawniej każdy komitet partii, więc mój pokój nie jest jedynym
miejscem gdzie mozna je zobaczyć, na plastikowym flecie gra każde
dziecko z podstawówki, a to, że wprawdzie nie gra na nim utworów
Iron Maiden czy Metalliki, wynika tylko z faktu że ich nie zna.
Dobrą pamięć miało przede mną bardzo wielu ludzi, parę zdań na krzyż
wklepać do komputera każdy potrafi, trzynastozgłoskowca używało
wcześniej mnóstwo poetów, a najsłynniejszy z nich - Mickiewicz potrafił
napisać nim czterysta stron, podczas gdy ja - zaledwie dwadzieścia
parę. Sierp ma w posiadaniu każdy rolnik. Poszedłbym w piekło za
przyjaciółmi i rodziną, dałbym się posiekać za niektóre wartości -
bezmyślnie zwalam od ideowców których historia znała całe tabuny.
Lubię jeździć w góry, ale przecież jakieś sto lat temu przebywała
w nich cała młodopolska elita, od której zapożyczyłem pasję. Męczy mnie
natrętna myśl, że wszyscy wokół mnie są jeden w jednego oryginalni,
a tylko ja to z krwi i kości plagiator.

Donald

7-12-2002 (Rocznica ataku japońskiego na Pearl Harbor, wiadomość
splagiatowana z podręcznika do historii.)