List

Dziwne, duszące uczucie. Nie pozwala mówić, myśleć. Jakiś dziwny ból przeszywa ciało, wstrząsa nim. Wzrok traci ostrość, świat rozmazuje się, niknie. W duszy odzywa się echem krzyk. Zanika, zamiera... Rozpacz dusi, podchodzi olbrzymią kulą do gardła. Chwytane spazmatycznie powietrze rozsadza płuca, walka ze sobą, ze swoimi odczuciami... i...

Chcesz wrzeszczeć, ale nawet jęk nie wydobywa się z twoich ust. Milczysz, zaciskasz wargi. Jeszcze kontrolujesz swoje ciało, ale nie myśli, one już nie podlegają twojej woli. Pędzą same, ciągnąc cię za sobą, w otchłań...

Mrok i cisza. Takie zwyczajne, normalne, codzienne, a jednocześnie straszne. Budzą w tobie przerażenie. Nie możesz uciec. One zawsze cię znajdą, gdziekolwiek byś się nie skrył. Bo jak można uciec przed tym, co jest w tobie? Jak uciec przed swoją duszą?



I znowu to uczucie... Pragniesz wykrzyczeć swój strach, ból, mękę, obawy, nienawiść. Ale nie robisz tego. Dusisz to w sobie, chcesz.. \.
Nie!!! Nie zrobisz tego, jesteś silny, masz MOC. Jesteś kimś, nie możesz tak łatwo przegrać. Walka z samym sobą, nie przegrasz jej...
Noc już nie niesie spokoju i ukojenia. Pokazuje swoje najgorsze oblicze... Nadzieja pierzchła pod naporem mroku i cienia. Nie pozwól, aby zawładnęła tobą nienawiść. Wyrzuć swój ból i niepewność.. Krzycz... i...

Świat nauczył cię życia. Nauczył cię bycia twardym i niepokonanym. Bezwzględność, nienawiść, strach, oto twoje cechy. Miłość, przyjaźń, to tylko puste słowa. Nic nie znaczące... Ale czy na pewno...?
Odległe, zamazane wspomnienie. Wieczór, dziecinny pokój, w łóżku leży małe dziecko, obok siedzi kobieta. W dłoniach trzyma książkę, czyta dziecku. Ono powoli zasypia, powieki same się zamykają. Ona gasi lampkę, delikatnie całuje malca w czoło, odsuwa niesforny kosmyk z jego czoła. Prostuje się, i przez chwilę patrzy na dziecko. W jej oczach widać miłość, spokój, nadzieję, wiarę... Matka...
Obraz znika, nadchodzi inny...

Chłopak i dziewczyna. Tańczą. Wkoło nich kołysze się rozbawiony i kolorowy tłum. On przytula ją delikatnie, ona obejmuje go mocniej Są tylko oni. Ich szczęście, wiara, że zawsze już tak będzie, i ta radość... Nic nie ma znaczenia... tylko oni...

Płaczesz. Wspomnienia są piękne. Ale to tylko wspomnienia, cienie przeszłości. Nie... to byłeś ty.. pamiętasz..? Wtedy wierzyłeś, czułeś... teraz też...
Pozwól płynąć łzom. Nie walcz już. Płacz, krzycz. To pomaga. Gasi nienawiść, koi ból. Nieprzyjemne uczucie duszenia ustępuje, łzy płyną swobodnie. Gdzieś na dnie duszy tkwi smutek i żal za utraconą radością. Blizny pozostaną już na zawsze... rany, które nigdy nie zagoją się do końca.

Żyjemy po to, aby umrzeć. Żyjemy po to, aby żyć. Żyjemy, aby czuć. Śmierć nie jest końcem, ona jest odpoczynkiem i spokojem. Wszystko, co nas spotyka jest ważne, dobre czy złe. Oczy dziecka, które zobaczą zbyt wiele, stają się oczami dorosłego... Ale dusza dziecka nigdy się nie zmienia. Zawsze już pozostaje czysta i niewinna... Czasami tylko przykrywa ją codzienność...
Dziecko płacze, gdy jest nieszczęśliwe, nie ukrywa swoich smutków... Bądź dzieckiem, chociaż raz....
Cierpiałeś. Nie jednokrotnie zdradzano Cię, porzucano, odpychano. To boli.. tak strasznie boli. Ale przecież nie poddałeś się, ciągle walczyłeś. Przegrywałeś bitwy... ale nie wojnę. Łatwo jest dawać dobre rady, pocieszać. Ale jakże trudno zwalczyć tą rozpacz i pustkę, która jest w Tobie. Nie poddawaj się... nigdy. Pokaż światu, pokaż ludziom, że masz siłę.

Wierzę w Ciebie. Pragnę Cię przytulić i pocieszyć. Pragnę powiedzieć "nie jesteś sam...". Ale nie mogę, nie wolno mi. Ale chcę, żebyś wiedział, abyś czuł, że jestem. I już zawsze będę przy Tobie. Do samego końca. Ty i ja. My.

Twój anioł stróż.



Mavra