AKT I

 

Scena I

 

U Agnieszki w domu. Obecna tylko Agnieszka.

 

Agnieszka:

Ach, jak piękna dziś pogoda,

Może czeka nas przygoda?

Jakaś impreza czy disco,

Byle było gdzieś tu blisko.

Niebawem do mnie zawita

Kompanija ma zażyta.

Katarzyna- luks dziewczyna,

Małgorzata- głupia szmata.

Przyjaciółki moje drogie -

Jestem dla nich prawie bogiem.

Już nie mogę się doczekać!

Czyż muszą tak długo zwlekać?

Czy nie mogą już tu być?

Ja nie mogę bez nich żyć!

 

Dzwonek do drzwi.

 

Och, na próżno tak się trwożyć,

Lepiej pobiegnę otworzyć!

 

Wchodzi Katarzyna i Małgorzata.

 

Małgorzata:

Przepraszamy za spóźnienie,

Wszak na twoje polecenie

Byśmy przyszły dawno temu,

Lecz zawdzięczamy to jemu.

Bo nie nasza to jest wina,

Tylko Maciej nas zatrzymał!

 

Katarzyna:

Prawda to, choć kiczowata.

Dobrze mówi Małgorzata.

Bo gdy szłyśmy poprzez lasek,

To z daleka ten grubasek

Ujrzał Maćka idącego

I to bardzo spoconego.

Smród od niego się unosił

Aż o dezodorant prosił.

Żal się Maćka nam zrobiło,

Że tak smrodem wkoło biło.

Zebrałyśmy 10 złotych

By coś kupić na te poty.

Maciej bardzo się ucieszył

I na szyi się zawiesił

Gosi, która z podniecenia

Nic nie chciała do jedzenia.

Uważ sama, że to cud!

Brzuszek Gosi trochę schudł!

 

Agnieszka:

Wstrząsające, nie do wiary!

Więc spotkały się fujary,

Przy czym każda wyszła z zyskiem –

Maciej smrodem, Gosia pyskiem.

Ach, zazdroszczę tej miłości,

Która przetrwa wszystkie złości.

 

Małgorzata:

Och, masz rację, moja miła,

Oby miłość ta przeżyła

Wszystkie kłótnie i rozstania!

Dołożę mego starania,

Aby Maciej, człek poczciwy

Zawsze był ze mną szczęśliwy.

Będę go zaspokajała

I do ślubu namawiała.

 

Katarzyna:

Małgorzato, co ty pleciesz?

Ślub zobowiązuje przecie

Do miłości po wsze czasy –

Tego nie znają grubasy!

Ja nie przeczę, to się uda

Gdy odchudzisz sobie uda.

 

Agnieszka:

Skończmy już tą konwersację,

Przecież mamy już wakacje.

Zróbmy więc coś szalonego –

Chodźmy do baru leśnego!

 

Katarzyna:

Świetny pomysł, to idziemy!

Może chłopców też weźmiemy?

 

Agnieszka:

Naszych chłopców? Nie ma sprawy!

Przyłączmy ich do zabawy!

 

Małgorzata:

Ja mam tylko tą nadzieję,

Że już Maciej wywietrzeje...

 

Wychodzą z domu.

 

Scena II

 

W barze leśnym. Obecni: Agnieszka, Katarzyna, Małgorzata, Dawid, Maciej i Michał.

 

Katarzyna:

Mamy lato moi mili!

Za co chcecie, byśmy pili?

 

Michał:

Ach, wypijmy, Katarzyno

Za to, żeś jest mą dziewczyną!

 

Małgorzata:

Lepiej pijmy za to, żeby

Maciej spełniał me potrzeby!

 

Maciej:

Nie ma mowy, moja miła,

Ty nie będziesz wcale piła!

Bo jak będziesz znów haftować,

Nikt nie będzie cię ratować.

 

Małgorzata:

Browar wcale nam nie szkodzi,

Wszak jesteśmy jeszcze młodzi.

 

Dawid:

Dobrze mówi nasze prosię!

Dobra, pijemy za Gosię!

 

Agnieszka:

Mnie to w sumie bez różnicy,

Nie zarzucę tu kotwicy,

Bo mej mamie obiecałam,

Że wcześnie będę wracała.

 

Agnieszka wychodzi.

 

Dawid;

Trudno, szkoda... Dalej, Gosiu!

Polej mi, ty stary łosiu!

 

Małgorzata:

Już nie mogę, nie mam siły,

Już mnie chęci opuściły...

Chodź, Dawidku na spacerek,

To będzie szybki numerek!

 

Dawid i Małgorzata odchodzą.

 

Katarzyna:

Nie wiem, czy dobrze zrobimy,

Gdy Agę powiadomimy?

 

Maciej:

Ja nie jestem zrozpaczony,

Chociaż trochę przerażony.

Lecz ja Gosię bardzo kocham

I z jej powodu nie szlocham.

Bo ja jej zawsze przebaczę

I nigdy przez nią nie płaczę.

Także pijmy, towarzysze,

A o tamtych nie chcę słyszeć!

 

AKT II

 

Scena I

 

Na brzózce. Obecna Agnieszka i Katarzyna.

 

Agnieszka:

Więc powiadasz, moja droga

Że wczoraj nasza załoga

Się zmniejszyła do trzech osób?

Już ja znajdę na nich sposób!

Pociągają się fizycznie,

To ja zgnębię ich psychicznie!

 

Katarzyna:

Przykre jest to, że też Dawid

Dla tej szmaty cię zostawił.

Lecz właściwie, to jej wina,

Że z byle kim się wydyma.

 

Agnieszka:

Dawid u mnie jest skończony!

Notoryczny narzeczony!

Jeszcze tego pożałuje,

Ja mu tego nie daruję!

Szkoda tylko jest, że Maciej

Małgorzacie to wybaczy...

 

Katarzyna:

Psuć ich związek – ciężka sprawa.

Dla nich to tylko zabawa.

Ale zemstę wymyślimy

I na Gosi się zemścimy!

 

Przychodzi Dawid.

 

Agnieszka:

Och, kogo widzą me oczy?

Czyż nie zdrajca tutaj kroczy?

 

Dawid:

Witam, witam, drogie panie!

Właśnie szedłem na śniadanie,

Lecz apetyt mi odebrał

Kac, który się we mnie zebrał.

 

Agnieszka:

Masz nauczkę, podły draniu!

Abyś rzygał po śniadaniu!

Nie chcę już cię więcej znać,

Idź do Gośki sobie srać.

   

Dawid:

Ach, wybacz mi, to był błąd!

To pomyłka, nie wiem, skąd!

Nigdy to się nie powtórzy!

Och, twa mina źle mi wróży...

 

Agnieszka:

Nie chcesz odejść? Ja odchodzę.

Będę sobie stać przy drodze.

 

Agnieszka odchodzi.

Katarzyna i Dawid również.

 

Scena II

 

U Katarzyny w domu. Obecna Katarzyna i Agnieszka.

 

Katarzyna:

A więc plan mamy gotowy.

Skrócimy ich o dwie głowy.

Pożyczyłam już siekierę.

Łebki pójdą wnet w cholerę!

 

Agnieszka:

Już nie mogę się doczekać!

Chodź, nie można dłużej zwlekać!

 

Scena III

 

W lesie. Obecna Katarzyna i Agnieszka.

 

Agnieszka:

Ach, czy dobrze my zrobimy,

Gdy o głowę ich skrócimy?

Może lepiej coś innego,

Coś znacznie mniej drastycznego?

 

Katarzyna:

Nie ma mowy, łby im tniemy.

A potem się z nich śmiejemy!

 

Agnieszka:

Cicho! Cicho! Ktoś nadchodzi!

Czy to Dawid z Gosią chodzi?

 

Katarzyna:

Tak, to oni, daj siekierę!

 

Przyszedł Dawid z Małgorzatą.

 

Małgorzata:

Witam, drogie panie, witam!

Ale co to - ja się pytam?!

 

Dawid:

Czy to na nas się czaicie?

Po co w lesie tak stoicie?

No i po co ten toporek?

Chyba zapnę se rozporek,

Bo mi Gosia go rozpięła,

A później mi obciągnęła.

Nie wiem, co mam teraz począć,

Chyba pójdę w dom odpocząć.

 

Małgorzata:

Ja tu nie chcę sama zostać!

Nie dam rady ja im sprostać!

Ach, nie odchodź, mój Dawidku!

Zostań i mnie ratuj szybko!

 

Agnieszka:

Już ty nie masz tu pomocy,

Bo ja zrobię, co w mej mocy,

Aby zadośćuczynienie

Miało tu swe wypełnienie!.

 

Katarzyna:

Zaraz łebki wam utniemy,

Na pamiątkę je weźmiemy!

 

 Słychać odgłos siekiery odcinającej łby.

 

Agnieszka:

Szybko poszło i po sprawie.

Wytrzyj to, już po zabawie.

 

Katarzyna:

Morał z tego taki mamy –

Nigdy Agi nie zdradzamy!

 

K O N I E C

 

agi

agi.k@wp.pl

 

Z DEDYKACJĄ DLA GOŚKI, KTÓREJ NIGDY NIE WYBACZĘ, BO SIĘ PUSZCZAŁA, PUSZCZA I BĘDZIE PUSZCZAĆ! OLE!