TO BE OR TO SMOKE ... CZYLI ŚWIADOME I POWOLNE SUICIDE!!
Przyznaję się publicznie , palę papierosy! Zaśmiejecie się i z widoczną na
twarzy litością powiecie - "No i co z tego! To zabawa dla gówniarstwa ! Gorzej
by było gdybyś pił tanie wina albo brał prochy. Schowaj się z tymi papierosami!"
. Ale sprawa nie jest taka prosta i zaczyna mnie wyraźnie męczyć. Mój proces
powolnego i świadomego samobójstwa trwa już przeszło dwa lata - mało powiedzą
niektórzy , dużo - powiedzą inni. Najgorsze jest to, że bynajmniej nikt mnie nie
namawiał, nikt mnie nie częstował , nie zmuszał ... Pewnego dnia po prostu sam
kupiłem sobie paczkę czerwonych malborków i poszedłem zapalić. Cóż za
destrukcyjna siła skłoniła mnie do tego czynu? Do dzisiaj nie wiem, i chyba się
nie dowiem. Lubiani przez ludność psychologowie twierdzą , iż sięgający po
papierosy młodzi ludzie, kierowani są ochotą zaszpanowania czy poczucia się
"doroślej". Jaki szpan! Kupiłem tą paczkę , poszedłem w jakieś zaciszne miejsce
i sam zacząłem sobie palić. Rzeczywiście, może czułem się doroślej - może na
moją psychikę zadziałali bohaterowie filmów , zaciągający się dobrej marki fajką
co drugą scenę? I ci telewizyjni hackerzy, siedzący nad klawiaturą z papierosem
w zębach , popijając kawę z wielkiego kubasa ... Teraz, palenie stało się swego
rodzaju przymusem ( niemożliwe! :)) , lecz bardziej wielką chęcią. Chcę rzucić ,
bo zdychanie w bólu na zasranego raka płuc nie należy do moich marzeń - jednakże
nie mogę też sobie wyobrazić dnia bez papierosa. Typowy syndrom palacza,
mięczaka ! Cholerny brak motywacji, cholerny! A może to brak siły woli? Moje
kolejne próby rzucania palenia , nadają się na scenariusz dobrej komedii,
koszmarnej groteski. Póki co, pozostaje mi ogrzać się przy cieple białej
zapalniczki, po przypalanej kółkami. Ogień podsuwam do białego końca papierosa,
tytoń zajmuje się ogniem przy kanonadzie skwierczenia i trzaskania. Podobno
wkładają do tych fajek przezroczystą folię i to ona tak skwierczy. Dzięki
papierosowi czuje się jak samotny kowboj - bez kobiety, bez uczuć. To mnie
dowartościowuje. Chociaż gdybym zastąpił papierosa dziewczyną ( Nie. Nie chcę
jej podpalać białą zapalniczką ) czułbym się jeszcze lepiej. Jak lepszy kowboj.
Chciałbym żeby dziewczyna do której coś czuję, kazała mi przestać palić. To
byłoby piękne. Cieszyłbym się.
Teraz jednak, udam się przed pobliski blok, stanę pod klatką i zapalę. Wyzwolę w
sobie kowboja, agenta. Poczuje się jak samotny romantyk palący to gówno w
oczekiwaniu na kobietę. Romantycy. Szkoda mi ich. Mają straszne życie. W naszych
czasach nie ma dla nich miejsca. Te ich pamiętniki, miłosne rozczarowania.
Tekst ten złożyłem z kilku notatek zrobionych przeze mnie w chwilach refleksji.
Może to odbić się na jego stylistyce, lecz ogólnie jest całkiem nieźle (chyba?).
Dobra , krótki to materiał , lecz ważny dla mnie. Idę zapalić...
prozac
PS - Robię postępy , ograniczyłem się do 2 ( dwóch ) sztuk dziennie ! Oby tak
dalej , a może do sylwestra będę wolny ?
palisz? nie palisz? pogadajmy o fajkach :) ----> prozac@op.pl <----- na ten
adres ślijcie refleksje ...