A mogło być tak pięknie...


            Pierwsze promienie słońca nieśmiało muskały wierzchołki rosnących nad jeziorem
drzew. Ptaki wesoło witały nowy dzień. Rosa lśniła niczym brylanty wśród bujnej i zielonej
trawy, a rosnące gdzieniegdzie kwiaty powoli rozchylały swoje płatki... Lis przemykał
cichcem do swojej kryjówki a wiewiórki uważnie go obserwowały. Norki natomiast radośnie
pluskały się w czystych wodach jeziorka... Życie na prawdę jest wspaniałym darem...

            Mam pytanie do wszystkich ludzi którzy czytają ten text. Otóż brzmi ono: Czy
posiadasz, drogi czytelniku, futro? I nie chodzi mi o sztuczne futro, tylko o takie prawdziwe,
wykonane z prawdziwej skóry? Jeżeli już odpowiedziałaś/eś sobie na to pytanie, to pozwól,
że opowiem Ci historię tego futra...

"Za każdym pięknym futrem kryje się jakaś historia. To krwawa i barbarzyńska historia. "
                                                            -Mary Tyler Moore

            Wszystko zaczęło się kilka tysięcy lat temu, gdy pojawili się pierwsi ludzie.
Człowiek w niczym nie przypominał drapieżników, nie posiadał ich siły, szybkości i
zwinności. Ale nadrabiał to rozumem. Uczył się na własnych błędach, potrafił myśleć i
kojarzyć pewne rzeczy. Aby przetrwać musiał przystosować się do ciężkich warunków życia.
Wymyślił narzędzia i broń. Nauczył się zabijać i wykorzystywać futra zwierząt do ochrony
przed zimnem. Robił to aby przetrwać, nie zabijał dla przyjemności, ale dlatego, że musiał.
            Od tamtych czasów minęło wiele stuleci. Ludzie rozwijali się i w końcu stanęli na
dosyć wysokim poziomie technologicznym. Już nie musimy zabijać aby przeżyć... a jednak
ciągle to robimy...
            Futro podobno jest największą ozdobą kobiety. Ale czy zastanowiliście się kiedyś,
ile istot musiało zginąć, aby takie futro można było uszyć? Nie wiecie? Więc Wam powiem,
aby wykonać jedno futro trzeba zabić przynajmniej:

55 dzikich norek lub 35 hodowlanych,
11 rysi,
11 srebrnych lisów,
18 rudych lisów,
30 rudych królików,
27 szopów,
40 soboli,
100 szynszyli,
25 skunksów,
14 wydr,
125 gronostajów,
100 wiewiórek,
32 tchórzofretek.

            Jednak same liczby nic nie znaczą. Pomyśl o swoim ulubionym zwierzaku. Nie ważne
czy będzie to kot, pies, szczur, mysz, słoń, żyrafa czy łaciata krowa. Wyobraź sobie jak wygląda,
co lubi robić, w jakim miejscu najlepiej się czuje... A teraz wyobraź sobie, że ktoś hoduje te
zwierzęta w nieludzkich warunkach tylko po to, aby jakaś "paniusia" mogła paradować w nowym,
prześlicznym futerku...
            Nie wiem, czy kiedykolwiek widziałaś/eś fermę, na której hodowane są zwierzęta
przeznaczone na futro. Ja widziałam i modlę się, aby już nigdy tam nie wracać... Czegoś
takiego się nie zapomina. Norki, stworzenia które uwielbiają kąpiele i duże przestrzenie,
zamknięte są w klatkach o wymiarach mniej więcej 30 na 40 CENTYMETRÓW.. a jedyną wodą
była ta z misek... Zwierzęta siedziały osowiałe, smutne i, co może się wydać nieprawdopodobne,
czekały na straszną śmierć jaką przygotowali im ludzie.
            Bardzo często spotykany jest kanibalizm, samookaleczenia (w takich przypadkach
zwierzę jest natychmiast zabijane, aby nie zniszczyło futra). A takie zachowania jak kręcenie się
w kółko po klatce jest czymś zupełnie normalnym...
            Podobno zwierzęta nie czują i nie myślą... Ale spróbuj popatrzeć w oczy takiej istoty a
ujrzysz bezmiar smutku, tęsknoty, rozpaczy i niemej prośby. Wobec czegoś takiego nie można
przejść obojętnie..
            Tyle się mówiło o obozach zagłady, o bestialskim traktowaniu ludzi, o zabijaniu...
Takie działania zostały potępione, skrytykowane i po prosu uznano je za coś niedopuszczalnego...
A teraz wyobraźcie sobie fermy zwierząt... Podobieństwo jest wręcz uderzające a jednak niewielu
głośno protestuje... "Zwierzę też człowiek..."
            Aby uszyć śliczne futerko trzeba najpierw zwierzątko zabić... a metody zabijania są równie
przerażające co hodowla... Zagazowywane, porażane prądem, bite pałkami po głowach, łamane,
duszone, a w niektórych przypadkach wstrzykuje im się denaturat w serce aby nie zniszczyć futra.
Są to tylko niektóre sposoby... Następnie zdziera się z nich skórę a szczątki przetwarzane są na
karmę dla tych, które jeszcze "żyją"...
            Jest jeszcze inny sposób na zdobycie skór. Zastawia się mianowicie sidła na zwierzęta
żyjące na wolności. Ryś, lis, czy jakiekolwiek inne stworzenie z bólu niejednokrotnie odgryza
sobie łapę aby uwolnić się z pułapki. Lub też umiera powoli w niewysłowionym cierpieniu,
z głodu, męki, strachu...
            Jednym z argumentów hodowców zwierząt na futra i skóry jest to, iż są to materiały
bardzo potrzebne w naszym życiu. To z nich robi się najlepsze paski, buty, tapicerki, ciepłe
ubrania... A ja wam powiem, drodzy hodowcy, że to wszystko g**** prawda!!! W chwili obecnej
dostępne są materiały znacznie tańsze, mocniejsze, równie estetyczne i co jest najważniejsze
NIE wymagające śmierci tysięcy zwierząt. No tak, ale takie eleganckie obicia siedzeń w
nowoczesnych, drogich samochodach, są po prostu obowiązkowe... jakby to wygladało, gdyby
zastąpiono prawdziwą skórę jakimś tam syntetykiem! Obrzydlistwo!
            Zwierzę jest istotą czującą. Tak jak człowiek odczuwa ból, strach, radość... Spróbuj
sobie wyobrazić, że zamknięto Cię w klatce, umieszczonej w dusznym i śmierdzącym baraku,
o wymiarach około 1,5 na 1,5 metra. Nie masz możliwości wydostania się. Codziennie dostajesz
karmę, która ma Cię utrzymać tylko przy życiu. I tak mija czas. Upalne dni, strasznie zimne noce,
a Ty nie masz nawet gdzie się schronić... Marzysz o wolności, o nieograniczonych przestrzeniach.
Jednak możesz tylko śnić... i tęsknić. Nie liczysz dni, to nie ma znaczenia, ponieważ wiesz co
Cię czeka na końcu tej męki. Śmierć. Bolesna i straszna. Całe Twoje życie jest oczekiwaniem na
ten właśnie moment... Zostaniesz bestialsko zamordowany dla pieniędzy...
            Może zwierzęta nie czują tak jak my, ludzie... zapewne dla nich pojęcia "miłość", "żal",
"gniew", "smutek" są tylko pustymi słowami. Ale czy to daje nam prawo do decydowania o ich
życiu? Drapieznik zabija tylko wtedy, gdy musi, nigdy dla zabawy czy przyjemności. Zabija gdy
jest głodny. A co my robimy..? Hodujemy w niewoli, w przerażających warunkach... i prowadzimy
na śmierć.
            Podobnie jest z innymi zwięrzętami, nie przeznaczonymi na futra. Krowy, kury, i wiele innych,
wcale nie mają lepiej. I, uprzedzając zapewne pytanie, jestem wegetarianką. Ludzie jedli, jedzą i
będą jeść mięso, wiem o tym. Ale bierzmy tyle, ile potrzebujemy, a nie chcemy mieć.
            A teraz niech każdy zapyta sam siebie czy potrafiłby zabić żywą istotę dla pieniędzy?
Czy potrafisz założyć na siebie futro wiedząc, że zamordowano tak wiele zwierząt aby je uszyć?
Bóg dając ludziom władzę nad innymi istotami żyjącymi na Ziemi chyba nie chciał abyśmy
pozamykali je w obozach śmierci...

"Nie zapominaj, że kiedy zakładasz futro masz na plecach cmentarz zwierząt."
                                                                        -Brigitte Bardot
 
 

Mavra
mavraas@poczta.onet.pl
 
 

Ps. Jeżeli ten text kogoś obraził, to przepraszam... chyba, że jesteś właścicielem fermy
       futrzarskiej... w takim wypadku życzę ci wszystkiego najgorszego... i obyś kiedyś
      poczuł to, co czują te biedne stworzenia.
Ps2. Pewne fakty zostały zaczerpnięte z najróżniejszych stron internetowych, już nie
         pamiętam z jakich.
Ps3. Poglądy zawarte w powyższym arcie to tylko moje zdanie i macie prawo się z nimi
         nie zgadzać...
Ps4. Mam nadzieję, że ten art chociaż troszeczkę dał Wam do myślenia...
Ps5. A jeśli chcecie to piszcie: