=-=-= MINAS TIRITH LEGŁO... BADAR-DUR SIĘ CIESZY ; LUDZIE - NOWE WCIELENIE ORKOWYCH URUK-HAI =-=-=

     Zastanawiałem się nad tym ostatnio i moje wynurzenia i przemyślenia chciałbym tutaj przedstawić. Właściwie do tej pory nawet o tym nie myślałem, ponieważ do szczęścia potrzebne mi to nie było. Jednak czy czuję się mieszkańcem Europy i czy jestem na tyle silnie emocjonalnie z nią związany, żeby nie zamienić jej na żaden inny kontynent. Traf tak chciał, że akurat tutaj osiadłem zamieszkawszy w pięknym zakątku - Polsce (Eddie, z dużej napisałem :)) [Eddie: Zauważyłem i w pełni to doceniam. Mam nadzieję, że tak Ci już zostanie :)] Chciałbym zaznaczyć, że tutaj nie wystąpi praktycznie żadna argumentacja, gdyż nie pasuje do tego textu i jego tematu. Przynajmniej tak mi się wydaje, ale pewnie naczelni jak zawsze odkryją poważne błędy już we wstępie, dlatego jestem przygotowany na krytykę już w tym miejscu :)

     Europa - kraj, który mnie od niedawna fascynuje swoim urokiem i magnetyzmem. Ma wspaniałą tradycję, mnóstwo ciekawych historii, nieprzeciętne wojny i niezapomniane bitwy, sojusze, pakty... Kontynentem nazwanym 'krainą miodem płynącą' nazwano powszechnia amerykański, jednak po pewnych analizach uważam nadmierną przesadę i wyolbrzymienie. Czy Ameryka pokazywana jest prawdziwym swym światłem, czy tak jak wykreowały ją media, rzeczywiście wygląda? Osobiście twierdzę przecząco i przy tym na razie trwam wytrwale czekając na oświecenie i wyjaśnienie. Zapoznawałem się z historią Europy dość starannie, dużo czytałem i wręcz pasjonowałem się każdą opisywaną walką i wydarzeniami mającymi miejsce na "naszej" ziemi. Nazwa naszego kontynentu wzięła się od fenomenalnie cudownej urody fenickiej księżniczki Europy, która to została porwana przez Boga Zeusa, który przybrawszy postać wielkiego byka uwiódł ją i uprowadził na terenach dzisiejszego Egiptu. Potocznie nazywana jest (Europa) jako łącznik między Egiptem a obecną Grecją. Wedle mitów przeniosła kulturę obowiązującą w kraju piramid na Helladę, w tym m.in. pismo. Jakoże ziemiam na którą przybył Zeus z towarzyszką była iście wspaniała i piękna, również postawiono nazwać tamte ziemie na cześć uprowadzonej. Nigdy nie widziałem jej na oczy, dawnej Grecji również nie, jednak patrząc dzisiaj na cały kontynent, to zdecydowanie oko się raduje. Większość krajów jest wysoko rozwinięta technologicznie, jednak wyraźnie pozostały pozostałości po dawnych kulturach Mezopotamii, które po wsze czasy panować w pewnej części będa i nigdy nie zaginą.

EUROPA A TERRORYZM

     Czymże jest Europa? Unia Europejska? Nie, ja może podziękuje. Monstrualna część kojarzy właśnie z tą organizacją, która osobiście mi do gustu nie przypada. Jednak wzajemna współpraca pozwala na pewne nowe rozwiązania i lepsze jutro. Może ten art ma traktować o dumie i podziwie? Duma... jestem człowiekiem dumnym o wysokim stopniu samoakceptacji. Jednak czy ta duma przekłada się na to, co widzę i co obserwuję, na coraz nowsze kataklizmy, powodzie, wojny, tą Europę, w której niby to terroryzmu nie ma... Mnóstwo się mówi po wydarzeniach zeszłorocznych w światowej "lewicy", przede wszystkim uwzględniając fakty obiegu z terrorystami, walkę z nimi i ogólne uchronienie ludzi przed tymi haniebnymi czynami, wedle prawa równych ludzi... Ale tak naprawdę nasz kontynet nie ustrzegł się błędów i do dziś słono za nie płaci, patrząc z przymrużeniem oka można stwierdzić pewne nowo uzyskane dobra. Jednak w świetle dnia stawiając sprawę II wojny światowej i Niemiec, to czy wielkie morderstwa i gradobicie umarłych nie świadczy o nas samych, o naszych jakże ciekawych i nietuzinkowych dziejach. Europa nie wymaże nigdy tej plamy, ona zostanie i będzie przypominać o sobie, ktoś nam będzie przypominał. Bodajże największe mordy dokonały się u nas, najwięcej ludzi pochłonął ten świat łączący się z tym drugim - nam nieodgadnionym i tajemniczym. Ofiary Hitlera, Musolliniego i Lenina tak naprawdę powinny być ustawione na jednym rzędzie z ofiarami 11 września. Czy nie macie wrażenia, że to zostało "utajnione"? Bagatelizując rzeczywiście amerykańska masakra na zawsze zmieni pewne schematy, jednak czy pierwszym "apokalipsyjnym" dziejem nie były mordy "wielkiej trójcy". Faktycznie powinniśmy współczuć przyjacielom zza oceanu, jednak również czy sobie też nie? To są po prostu pewne komplikacje i konsekwencje europejskiej defilady zapoczątkowanej w latach czterdziestych i pięćdziesiątych. Wojna secesyjna nie ima się nawet tej prowadzonej na ziemiach naszego kontynentu, nic się nie ima tego, co wyrządzili Źli i Żądni Władzy. Ja o plamie będę pamiętał do końca życia.

HONOR? DUMA?

     Troszkę się zagłębiłem w inny temat, jednak wydaję mi się, że ściśle powiązany z ogólym przeze mnie postawionym problemie. Duma jest rzeczą piękną, niezdefiniowaną mimo wielu opinii i zdań, jest właściwie zjawiskiem wypływającym prosto od serca, od duszy. Duma daje powody do radości, jest następstwem jakiegoś naszego dobrego posunięcia, efektem wybrania dobrej drogi na placu dzisiejszego świata. Niektórym zdecydowanie określenie to za bardzo uderza do głowy, przerasta i nazbyt wyolbrzymia tok myślenia. Czy można kolidować dumę z honorem? Czy te obydwa pojęcia mogą na siebie natykać nawzajem sobie "nie przeszkadzając" a łączyć się i przedstawić coś? Sądzę, że tak i spróbuje poruszyć to kiedy indziej, jednak honor i w "imię honoru" jest kultowym zwrotem. Niejeden żołnierz padł, niejedni jeszcze padną przez tenże właśnie jakże dziwny i niezinterpretowany dla mnie kierunkowskaz. Honor nie pozwala, Medal też nie :) a of odpada :) Pozwoliłem sobie na chwilkę dekoncentracji i rozluźnienia, ponieważ po pewnych wydarzeniach jestem iście zdenerwowany. Przez honor ginie (ginęło) wiele osób, którzy nawet w ferworze zemsty postępowali niegodnie i następowała ich śmierć, często dzięki drugiemu cżłowiekowi, właściwie to tylko dzięki niemu. Tokiem myślenia wielu Europejczyków jest to, abyśmy byli lepsi od Jankesów, nieważne w czym i jak, ale ma tak być, ponieważ musimy im pokazać ich miejsce w świecie i nasz potencjał. Nigdy raczej nie będzie dominować nad wyraz widoczna przewaga Europy nad choćby Usa, gdyż oni zawsze będą wyprzedzać nas o epokę w wielu zagadnieniach, technologiach, rozwiązaniach. Już od kilkunastu lat tak się dzieje i ma to miejsce, a ja tylko czekam, aż pełne zjawisko dumy i honoru eksploduje i sprawi, iż coś się zacznie dziać, niekoniecznie pozytywnego.

PRÓBA WYWYŻSZENIA KONTYNENTU NA NALEŻYTY PIEDESTAŁ :)

     Stosunkowo wielu chciałoby udowodnić wyższość naszą nad Nimi, jednak nie mają dowodów i jakichkolwiek sprzyjających nam faktów. Daję sobie łeb odstrzelić, że tok myślenia Amerykanów jest mniej więcej taki: " zasrane Europejczyki jedne, my im jeszcze pokażemy na co nas stać..." Srać was, nie stać, takie moje zdanie. Powracając ciągle do mojej szlachetnej dumy muszę poinformować o moim zadowoleniu z FAKTU najlepszej drużyny piłkarskiej świata - Realu Madryt. I żaden Jankes nam nie podskoczy, choć nie będę się zbytnio wywyższał, bo jeszcze mi dokopią swoim nędznym Nba :) Niemniej naprawdę możemy znaleźć kilka ciekawych kąsków, jeśli nadarzy się rywalizacja i pojedynek obu światów. Tak-światów. My jesteśny jednym, a ocean niezgody dzieli nas od drugiego, przereklamowanego w pewnych kwestiach, wyimaginowanego, niby lepszego... Chciałem jechać do Ameryki od niepamiętnych czasów, gdyż wedle powszechnej opinii to istna kopalnie pieniędzy i dosyć prosta forma dobrego zarobku. Ale dobrze, że dzieli nas ten ocean, nie łączy w żaden sposób terytorialnie oba kontynenty, gdyż Ameryka nie jest godna noszenia naszej kultury i tradycji. Wydaje mi sie, że trwa psychologiczna i moralna wojna między samymi zainteresowanymi niczym nieustające nieprzeniknione i nieogdadnięte potyczki Dobra ze Złem. Ale to już do przemyślenia...

     Cwaniactwo i mania wielkości nad wyraz nam nie uderza, nam Europejczykom, wedle moim przekonaniom, kontynentu bardzo życzliwego i otwartego na przybyszy z innego świata, tego trzeciego. Świata wojny, biedy, nędzy, obłudu, zakłamania... Uchodźcy, ranni w bitwie, głodni, zapaskudzeni, ci bez środków do życia, z kraju gdzie wiatr sieje spustoszenie, gdzie unosi się negatywna energia powstała w wyniku wojny. Osoby pochodzące z krajów nieprzyjemnego powiewu wiatru zwiastującego zagładę i potępienie. Początki Ameryki jak wiadomo zainicjowali praktycznie czarnoskórzy obywatele Czarnego Lądu, porwani i uprowadzeni przez nikczemnych "lewicowych palantów". Przepaść dzieląca białych od czarnych istnieje po dziś dzień i nie ma się dobrze. Ciągle rośnie, niesnaski i przekomarzania dawno minęły, ludność bierze się za broń, za ostateczną formę pomagającą w zwycięstwu. Afrykańce nie wybaczą i nigdy nie tego nie zrobią, gdyż mimo panujących praw o równości i wolności można zauważyć, że traktowanie ich przez innych jest zgoła inne niż się sądzi.

CZARNI - POKRAKI I NIEUDACZNICY?

     Oglądając ostatnio telewizję natknąłem się na wypowiedź amerykańskiego profesora, któy stwierdził:"To nie moja wina, że Afrykańce powszechnie uważani są za gorszych. Uważam ich za frajerów, gdyż nie mogli uciec przed siatką moich rodaków, którzy polowali na nich przy nabrzeżach Czarnego Lądu. Frajerstwem jest niemoc ucieczki, nie potrafienie takiej prostej z pozoru czynności. Oni sami sie nawinęli na nas, a ten kto został ongi złapany, jest istnym patałachem i pokraką. Żyliby sobie dalej u 'siebie', jednak z powodu przymusowej emigracji i ich totalnego braku umiejętności stali się niewolnikami i siłą roboczą... Ameryka wygrała." Nie wiem, jak to skomentować, gdyż wypowiedziane powyżej słowa są niebanalnie idiotyczne i na pewno nie jest to prowizorka. Może coś czytelnicy na ten temat powiedzą, ponieważ ja nie mam siły. A więc wracając z powrotrem na ziemię godna jest Europa mianem nowego domu dla "innych", gdzie można znaleźć miejsce dla siebie i zacząć normalne życie, pozbawione problemów, stresów, a pełne radości, nowego blasku, nowego wszystkiego...

NIEZNANE I NIEODKRYTE...

     Przemierzając nasz kontynent wzdłuż, wszerz, wspak i jak wam tam jeszcze wygodniej można dostrzec naprawdę wiele ciekawych zjawisk, rzeczy, zabytków, form ukształtowania powierzchni itd. Troszkę już Europy zwiedziłem oglądając to i owo i nie zawiodłem się widokami, jakie ujrzały moje oczy. Wszelki ład i porządek, piękne krajobrazy, słońce świeci chyba w podziękowaniu dla nas za to, że jesteśmy. Oko się raduje widząc zabytki, pola uprawne, krajobrazy... Jesteśmy tak ułożeni, jakby natura chciała się rozszerzać, pomagać i inicjować coś nowego, być prowodyrem. Niezmierzone i nieodkryte piękno jeszcze przed nami, powszechny widok zachodniej choćby części kontynentu napawa optymizmem. Wschód wiadomo jaki jest i zdecydowania zamazuje pewne plusy, ale czy nie wolno pisać tylko o dobrym, pieknym i upragnionym? Jeżdząc tak przez Francję, Hiszpanię i kilku innych krajach wyrobiłem sobie zdanie: ja nie chcę mieszkać gdzie indziej, tu jest najładniej i najsympatyczniej. Czuje się klimat, klimaty dostarczony przez powietrze miotające radość i zadowolenie przez ludzi po ich serce, po nowe horyzonty, tam gdzie nikt jeszcze nie zajrzał i długo nie doglądnie. Łuk Triumfalny, Wieża Eiffl'a czy Kościół Sagrada Familia są najwybitniejszymi dziełami "sztuki", rozmachu i pomysłu, jego ekstrewaganckiego wykonania. Bez wątpienia turyści nie będą zawiedzeni ogólnym widokiem, a wrażenie całej kwintesencji piękna jest prawdziwe i widoczne.

LUDZIE - POTOMKOWIE ORKOWYCH URUK-HAI

     Jednak jak już wspomniałem, radość ta i poszanowanie życia wystepuje tylko w kilku krajach, kilka innych zdecydowania pochłoniętych wojną i rozgardiaszem politycznym nie dostrzega nad sobą, koło siebie, tych rozkoszy i gruntu, na jakim się osiedli. Ale to wina człowieka, że drugi człowiek cierpi i nie dostrzega tego fantastycznego, fenomenalnego, dla nich pokrytego nierozwiązalnym sekretem. Same szkodzenie sobie nie wychodzi nikomu na dobre i możliwość zastanowienia w tych jakże ciężkich czasach jest znikome, wręcz niemożliwe. Piekło i ogień pochłania coraz to młodszych, nieustępliwych, o czarnym sercu... Już ich jest mnóstwo, jednak ciągle nowa siła napada niczym orkowie Uruk-Hai złego Saurona. Ludzie to nowe wcielenie orków, a przywódcą symbolicznym był Hitler, dziś może nim być Ameryka... Nie sądzicie, że rasa opisana przez Tolkiena ma ziemskiego odpowiednika, i czy aby nie są to ludzie: dumni, nieustępliwi, walczący, pochłonięci wojnami, o wielce irytującym honorze i dumie... Klonów Gandalfa, Galadrielii, Aragorna, elfów i reszty można szukać i znajdzie się ich - odpowiedników ludzkich, jednak ich liczba powoli staje się niezauważalna i znikoma przy "orkowym" plemieniu, żądnym krwi i drugiego człowieka... I naprawdę mi się zdaje, że przeistoczeni i stworzeni przez Sarumana i Saurona orkowie, górscy kowale, nawróceni na zło ludzie walcząc z niewielką armią entów, ludzi, elfów, rohhirimów, hobbitów są zdecydowanie dzisiejszym okiem świata, o tym jak jest i co się dzieje, co jeszcze przed nami. Śmiem twierdzić, że istnieje idealna proporcja sił na "mojej ziemi" - orkowych potomków jest jak mrówek, natomiast tych broniących świat przed zagładą mało z tym wyjątkiem, że nie przeważa i nie góruje nadgórna siła, jaką w "Władcy Pierścieni" niewątpliwie był Gandalf. Ale być może los będzie taki jak czcigodnego Froda, które mimo wielu ciężkich prób i wyrzeczeń osiągnął cel. Może świat nareszcie zmądrzeje i pogodzi dwie istniejące "partie", może te dotychczasowe klęski, porażki i ofiary przemówią największym do rozsądku i stanie się cud, może droga do miłości i radości wiedzie przez mękę i wojnę...? Widocznie tak, nakazane nigdy nie kłamie, a przeznaczenie? Nie wiem, ale na razie na pewno nam nie sprzyja, jednak urodzi się człowiek, który uniesie brzemię i sprawi, że świat kiedyś będzie taki, jakiego sobie Bóg zażyczył - piękny, dobry i miłosierny. Sauronowy Pierścien jest dziś symboliczny, ale symbolika objawić się może na wiele sposobów, a ten "nowonarodzony" sprzeciwstawi się przeznaczeniu, które bodajże opiera się na złych wydarzeniach, i doprowadzi z pomocą tej garstki potomków Aragorna do zwycięstwa i ujrzymy nowy blask Ziemi, nadany przez nas samych i przez nas uformowywany. Ale to są najbliższe lata, być może drugi Frodo żyje już wsród nas? I kto doświadczy klęski i potknięcia Golluma? Żądza tego gada (pierścien) ma swój przekładnik. Są nim pięniądze - bez wątpienia, ale to już materiał na inny art. Tolkien dobrze wiedział o przyszłej panującej sytuacji na ziemi, przedstawiając szlachetne dzieło, które ostudziło i otworzyło oczy. Posłużyłem się tym wybitnym literackim arcydziełem, gdyż trafia w sedno sprawy i jest księgą kompletną, jednak lepiej niech dzisiejsi orkowie najpierw się nawrócą, jeśli chcą przeczytać fantastyczne historie i zmaganie się z losem, z przeciwnościami, z Sauronem... Ale może wojna tylko może rozwiązać wszystkie problemy? Cóż, wierzę w miecz Aragorna i Gandalfa: Andurila i Glamdringa. Dobro zawsze zwycięża, gdyż taka jest istostna fabuła i przesłanie wielu książek i opowiadań, także najsławniejszych dzieł literackich. Inną sprawą jest to, iż zawsze wiktoria następuje po wielu niepowodzeniach okupionymi wieloma rannymi, zmarłymi, straconymi... i Potter zawsze wygrywa, wygrał też Frodo, może i my wygramy przepustkę do lepszego życia, bliskiemu tego w niebie...? Słowa powyżej napisane pozostawiam do przemyślenia i czekam na polemikę, jeśli art jest godny uwagi i opublikowania. Dziękuje za uwagę. Starałem się jak tylko mogłem i naprawdę jestem opromieniony radością, że nawet takie małe "coś" udało mi się stworzyć z nadzieją na coraz lepsze i dogłębniejsze arty. Na zakończenie tylko dodam: uważam, iż przekładając fabułę "Władcy Pierścieni" na czasy obecne porównuje, że Minas Thirith to dzisiejsza Ameryka i jej potęga znacznie zmalała. Zmalała przez właśnie potomków ludzi-orków, którzy dopuścili się tego haniebnego czynu, do ataków terrorystycznych. "Biała Wieża" również miała być niezdobyta i niezwyciężona, miała być głównym punktem świata, ale poległa w walce w niezliczoną armią Zła. USA też padło i wszelkie wyjaśnienia, próby uczcieczki od tego nie zdadzą się, gdyż ich siła w świecie osłabła. Wiele państw stojących do tej pory murem za potężną "lewicą" tak naprawdę chce jej klęski, chce udowodnić im, że wcale nie są tacy mocni i odporni. Miejsce dowodzenia Gondoru było takie, jednak po wielu walkach i dniach bitew zostało zdobyte, sustoszone, zrujnowane... Ameryce też tak pisane? Twierdze Sarumana i Ojca Skrzydlatych Nazgul: Orthank i Barad-dur, to dla mnie Rosja i Irak, a przywódcy Putin i Husajn są odpowiednikiem wielkiej ciemnej potęgi Śródziemia, generałów złych mocy... Kto czytał dzieło, wie dlaczego tak porównałem. Jedyną dziś nierozwiązaną zagadką jest: czymże w dzisiejszej epoce jest tolkienowska "Księżycowa Wieża" - Minas Ithil, dalej zwana jako Minas Morgul, zdobyta przez Saurona, mająca za zadanie bronić wejścia na Górę Przeznaczenia? Odpowiedź zapewne poznamy już niedługo... Powyższy akapit specjalnie kolidowałem z dzisiejszymi czasami, łączyłem i tworzyłem. Kto zna dobrze fabułę ten nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem, jednak jeśli nic ci to Drogi Czytelniku nie mówi, to chyba wiesz, co ci zalecam...? Jeszcze raz dziękuje za uwagę. Chyba się nauczyłem pisać nazwy własne dużą literą :) [Eddie: Czyli jednak nauka nie poszła w las a użyte środki, choć brutalne, okazały się skuteczne ;)]

sly
slyther@go2.pl
(wyszło co innego niż chciałem, ale jestem zadowolony. Chciałbym znaleźć osobę, która chciałaby polemizować)

God Save Tatu * Me * Pozostałości i zwiastun dobrych ludzi o szczerym sercu * Nie błogosław orkowych potomków! *

"Gdy człowiek nie ceni czegoś bardziej od życia, to życie to niewiele jest warte."
"Nasze życie - to walka." - Eurypides
"O, życie moje! Bądź mi święte i olbrzymie!" - Leopold Staff
"Okrutną zagadką jest życie." - Nikos Kazantzakis
"Życie jest ciągle walką, a pokój jest tylko owocem zwycięstwa." - Joseph Conrad

Życie to raj, do którego klucze są w naszych rękach." - Fiodor Dostojewski