Opowiem Wam dzisiaj o pewnej partii politycznej, prawie upadłej, która nazywa się Dziwka, yyy Ujma, yyy ... Unia Wolności. Zacznijmy jednak od początku, od czasów, gdy dumna Unia Wolności była w powijakach. Powszechnie wiadomym jest fakt, że środowisko UW tworzą ludzie o niezwykle barwnej przeszłości. Otóż tak gdzieś w środku PRL-u Tadeusz Mazowiecki i Wujek Bronek Geremek byli członkami PZPR-u i zadeklarowanymi komunistami, a ówcześni młodzieńcy - Adaś Michnik i Jacuś Kuroń - przykładnymi młodymi komuszkami, którzy ślubowali, że komunizm będzie największą wartością w ich rzyci yyy ... w ich życiu. Lecz oto nadszedł rok 1968 i nagle im się komunizm odwidział. Powstaje pytanie: dlaczego? Ano prawdopodobnie dlatego, że wtedy była prowadzona przez władzę wielka antysemicka kampania (w tym momencie środowisko "Gazety Wyborczej powie, żem skrajny antysemita. A ja się pytam: czy żydorealizm to antysemityzm? Czy nie można mówić prawdy, nawet jeżeli byłaby ona najczarniejsza? Nic nie mam do Żydów i żydów, jeżeli są prawymi ludźmi, tak jak nic nie mam do muzułmanów czy ateistów, Niemców i Rosjan jeżeli są prawymi ludźmi). Ale powracając do meritum: nasi uniowolnościowi liderzy znienawidzili komunizm i zabrali się za działalność opozycyjną. Siedzieli nawet za to w więzieniach. Zdarzało im się chować pod skrzydłami Kościoła katolickiego, który czynnie włączył się w pomoc ludziom dotkniętym zbrodniczym, komunistycznym reżimem.
Ale nadszedł rok 1989, wiadomo - okrągły stół, zmiana ustroju. Wyjaśnijmy sobie najsamprzód, że nie odbyło się to w ten sposób, że towarzysze komuniści powiedzieli do siebie: no dobra, przegraliśmy, system pada, ludzie nas nie chcą, oddajmy rządy "Solidarności", a sami wyjedźmy z kraju albo oddajmy się w ręce policji za zbrodnie komunistyczne. Nie, nie, tak nie było. Było natomiast tak: no cóż, system się wali, ratujmy więc to, co można, czytaj: nachapmy się, ile wlezie. Ale musimy dogadać się z Solidaruchami. Możemy im nawet oddać władzę, po co ona nam. Oni będą mieli władzę, a my kasę. Musimy tylko znaleźć takich, z którymi można się dogadać. I tak powstał okrągły stół. A któż z opozycji pasował komunistom lepiej jeżeli nie środowisko, które pó«niej stworzy UW? No i stało się. Wszedł Leszek Balcerowicz, który coś tam robił co prawda w kierunku wolnego rynku, ale dlaczego nie przeprowadził on powszechnego uwłaszczenia, nie oddał własności Polakom? Dlaczego nie przeprowadzono dekomunizacji? Dlaczego oddano między innymi Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w ręce komunistów, którzy mogli w ten sposób skutecznie się wybielić? Dlaczego nie ukarano winnych w sprawach m.in.: grudnia 70 i grudnia 80? Na całych tych przemianach najlepiej wyszli komuniści (z zarządców państwowych molochów stali się oni biznesmenami, właścicielami prywatnych firm, oni najszybciej przestawili się na pseudokapitalizm) oraz ci, którzy się z komunistami w odpowiednim momencie skumali, czyli między innymi środowisko UW. Mazowiecki został premierem, Geremek poszedł "w ministry", Kuroń "w posły", a Michnik został redaktorem naczelnym "Gazety Wybiórczej", na łamach której łże jak pies, co czasami jest żałosne, a czasami śmieszne. No bo jak inaczej nazwać sytuacje, w których Michnik Adam poparł tekst Michała Cichego, oparty o komunistyczne, zakłamane źródła, który mówił o tym, że w czasie Powstania Warszawskiego AK-owcy mordowali Żydów albo porównał książkę Jana Tomasza Grossa "Sąsiedzi" do utworów Mickiewicza i Słowackiego?
No a cóż robiło środowisko Geremków i Michników w III Rz-plitej jeżeli chodzi o działalność partyjną? Utworzyli oni najpierw Unię Demokratyczną, a potem Unię Wolniości. Partia ta jest prawdziwą polityczną dziwką, kuma się z tymi, którzy są przy władzy. W czasie, gdy UW była w koalicji z AWS-em, w Warszawie powstała w radzie miasta koalicja SLD ... UW. Gdy powstała Platforma Obywatelska i gdy po1parcie dla UW wynosiło w sondażach poniżej pięciu procent, to partia ta nie wiedziała czy zrobić jakąś koalicję z tego, co zostało z AWS-u czy iść do wyborów ręka w rękę z SLD. W końcu UW poszła do wyborów samodzielnie i przegrała z kretesem, zarówno wybory parlamentarne jak i samorządowe.
Pytanie, co teraz z UW. No cóż, sztuką jest wycofać się w odpowiednim momencie, z honorem. Może więc byłoby to najlepsze rozwiązanie. Ale jeżeli Władek Frasyniuk i spółka uważają, że są na polskiej scenie politycznej niezbędni, to niech chociaż wypracują porządny, spójny program. Takowego Ujma Wolności na razie nie ma: no bo jeżeli UW uchodzi za partię liberalną, a wujek Bronek mówi, że jest socjaldemokratą to gdzie tu spójność?
Jacek Stojanowski, patriota polski, Samozwańczy Sołtys Ciemnogrodu Polskiego, kołtun i ciemniak śmiejący się w twarz wszystkim Jasnogrodzianom, patrzący na nich ze współczuciem i politowaniem, cacuszko proboszczów, piewca Ciemnogrodu, bohater emerytek różańcowych, fanatyk, oszołom, zacofaniec, przyzwyczajony do jasnogrodzkiego bełkotu, zwalczający konsekwentnie wszystkie przejawy postępu, totalnie krytykujący wszelkich Michników, Labuby, Kwaśniewskich i Millerów, sprzeciwiający się modnemu obecnie modelowi rodziny - 2 + 1 lub 2 + pies bądź kot, modelowi życia - tylko pieniądze oraz całe swoje życie opierający na Bogu Ojcu, Zbawcy świata.