Obiecałam sobie że nie będę pisać o polityce i sprawach z nią związanych, ale: "Miałam piękny sen"...
W śnie tym zobaczyłam utopijną i prawie komunistyczną wizję tego, w jaki sposób można naprawić nasz kraj. Opiszę pokrótce ten sposób.
Najpierw wszyscy ludzie mieszkający w Polsce musieliby wyprzedać wszystko co mają, a pieniądze (na razie) zachować.
Następnie wszyscy (oprócz budowniczych ) Polacy powinni wyjechać na jakiś czas np., do Niemiec (kraj nie ma znaczenia).
W tym czasie budowniczy w Polsce wyburzą wszystko co się tam znajduje (może z wyjątkiem zamku na Wawelu i tym podobnych miejsc historycznych). Gdy (prawie) wszystko będzie zrównane z ziemią, budowniczy wybudują BANK.
Do tego banku mieszkańcy Polski po powrocie z zagranicy wpłacą wszystkie swoje pieniądze. Gdy już je wszyscy wpłacą, jakaś mądra pani księgowa (lub pan księgowy) policzy i podzieli wszystkie pieniądze tak, aby KAŻDY Polak dostał TYLE SAMO pieniędzy.
Wtedy zaczęło by się nowe życie. Każdy miałby jednakową szansę na zaistnienie, na prawdziwe życie, a nie jak to dzisiaj ma miejsce w niektórych przypadkach - wegetację.
Wybrano by nowy rząd, posłowie dostawali by taką samą pensję jak reszta społeczeństwa, itp.
Niestety ta wizja jest niemożliwa do spełnienia, bo:
#1 Niewielu Polaków zgodziłoby się na oddanie swoich pieniędzy i dzielenie się nimi z innymi.
#2 Raczej zostalibyśmy bez polityków, bo któremu chciałoby się pracować za taką stawkę jak reszta hołoty... ups, tzn. społeczeństwa;)
Nie no, ogólnie rzecz biorąc nigdy to się nie uda. Mój sen był bezsensowny. Chociaż, kto wie?
Ciekawe co Wy o tym sądzicie? Może macie jakieś inne pomysły? Zapraszam do rozmowy.
Aurinko