Dlaczego... (Ona)
Dotkn¹³em jej d³oni, by³a zarazem ciep³a i zimna. Wiedzia³em co to oznacza. Zimno by³o jednak przyjemniejsze od ciep³a, szczególnie teraz. Zimno jej d³oni towarzyszy³o mi zawsze, ciep³o pojawi³o siê w tej chwili. Oznaczaæ mog³o tylko jedno. By³o znakiem pocz¹tku procesu, który polega³ na niszczeniu czyichœ marzeñ i uczuæ. Mia³o z³agodziæ te s³owa... Spojrza³a mi w oczy, odwróci³em twarz. Wysunê³a swoj¹ rêkê z mojej d³oni. Cisza. Ból i ¿al.
- Paskudna pogoda.- spojrza³a na niebo, te s³owa mi wystarczy³y.
Kiwn¹³em g³ow¹, chcia³em wstaæ, ale ona nie pozwoli³a na to. Usilne próbowa³a powiedzieæ mi to co ju¿ wiedzia³em i co nie by³o mo¿liwe do wypowiedzenia. Dlaczego ludzie z tak¹ chêci¹ brn¹ w bagno?
- Wydarzy³o siê coœ co...- nic wiêcej ju¿ nie s³ysza³em, eksplozja kolorów zabra³a mnie ze sob¹.
Wróci³em tam gdzie by³em szczêœliwy, do czasów gdy ³zy nie istnia³y. Wszystko by³o znów tak piêkne jak dawniej. Znowu czu³em, znowu istnia³em... Wiatr ko³ysa³ drzewami obok których szed³em, a ona obok mnie. Czuliœmy to samo chocia¿ byliœmy osobnymi istotami...
...By³o tak cudownie. Z rozmyœlañ wyrwa³ mnie powiew wiatru, tak jakby chcia³ mnie ostrzec przed tym strasznym momentem. Zobaczy³em na jej twarzy ³zy...
Ktoœ kiedyœ powiedzia³, ¿e bêd¹c w niebie ³zy nigdy nas nie odnajd¹. Jak¿e siê myli³. Odnalaz³y i upomnia³y siê o mnie. Razem z jej ³zami sp³yn¹³em z nieba na ziemiê. Nie zaznam spokoju! £za spad³a na ziemiê, poczu³em si³ê tego uderzenia ca³ym cia³em. Wsi¹k³a w ziemiê i znik³a. Jak¿e ³atwo przesta³a istnieæ!
Odwróci³a g³owê, spojrza³em na ni¹.
- Wiesz wszystko, po co mnie drêczysz?- Zabola³o.
- Po co? -W³aœnie, po co...
Wsta³em i odszed³em... a kiedyœ by³o tak piêknie. Zawo³a³a za mn¹, nie odwróci³em siê, nie chcia³em widzieæ jej ³ez, nie chcia³em by widzia³a moje ³zy. Powoli sp³ywa³y mi po twarzy i wypala³y krwawe rany w mojej duszy. Nie chcia³em by tak by³o.
Tysi¹ce iskier zawirowa³o i upad³o na ziemie a potem czerñ i ból. „Czas ruszyæ dalej wêdrowcze.” Ja chcia³em zostaæ, chcia³em by by³o jak dawniej...
„Skazany jesteœ na ból i wieczn¹ wêdrówkê”. Znowu te s³owa, zapominam o nich zawsze gdy poczuje trochê szczêœcia, ale one same siê przypominaj¹... "Nie zaznasz spokoju nigdy..."
Smutny Wêdrowiec