W ostatnim numerze AM (31) przeczytałem art autorstwa Tarjana pod tytułem: "Czy życie ludzkie ma sens" i postanowiłem trochę go skomentować. Dość gadania do dzieła.
Jeśli komuś się nie podoba tło to jego problem:) Pochyły text ciemno szarym to wypowiedzi Tarjana, a to jaśniejsze to mój komentarz...
Jest wiele dróg prowadzących do sensownego i szczęśliwego życia.
Moim zdaniem życie samo w sobie jest największym sensem, tak więc nie warto jest pytać siebie jak żyć sensownie.
Są one bardzo różne i niekiedy mogą być nawet przeciwstawne[...]
Jak rozumiem drogi do osiągnięcia "sensownego" życia są przeciwstawne. Mam tylko jedno pytanie: Co to znaczy? Jak może być jakaś droga przeciwstawna do innej? Ja rozumiem prostopadła:) Jednym słowem zdanie to sensu nie ma, a jedynie można się domyślać o co chodzi:)
Tylko ciągła analiza samego siebie, swych zmiennych, bo wzrastających lub malejących zdolności, swych umiejętności życia, może zapewnić jednostce sukces zarówno materialny jak i społeczny, uznanie w oczach innych ludzi, a także to, co dla wielu jest najtrudniejsze: sukces w oczach samego siebie - pełne wewnętrznej satysfakcji uznanie, że żyje się rzeczywiście sensownie, że żyje się po prostu dobrze w ludzkim tego słowa znaczeniu.
Wnioskując z powyższych zdań, sensem życia, według ich autora jest osiągnięcie jakiegoś sukcesu (materialnego, bądź społecznego) Jak już mówiłem, według mnie życie jest sensem samym w sobie. To nie jedzenie kanapki, to nie pojedyncza czynność. Życie to coś co nie ma końca ani początku, jest największym sensem. Nie zależnie co się w życiu robi, czy leż cały dzień przed telewizorem, czy ratuje się dzieci w Somalii, sens życia pozostaje taki sam... życie. Zadawanie pytań typu: "Po co żyję?", "Jaki jest sens mojego życia?" jest bzdurne. Życie to nie żadna wielka próba, nie chodzi tu o to, aby osiągnąć jakiś cel (odnosząc przez to sukces), lecz o to by po prostu żyć!!!
Aby nasze życie miało sens musimy być przekonani, że jesteśmy w stanie to zrobić, że wszystko zależy od nas, sami jesteśmy reżyserami swojego życia.
Nic nie należy robić by żyć sensownie. W życiu zawiera się cały sens,
życie to wszystko... taniec, śpiew, bieg, płacz. Jak to mawiał mistrz Osho:
"Wszystko na świecie może mieć jakiś cel, może być drogą do celu, ale musicie
mieć przynajmniej jedną rzecz, która sama będzie celem wszystkiego i nie
będzie środkiem do osiągnięcia innych celów.
Możecie nazwać ją bytem.
Możecie nazwać ją Bogiem.
Możecie nazwać ją życiem.
Są to różne nazwy tej samej rzeczywistości."
Celów w życiu jest wiele - cele na najbliższą godzinę, dzień, na najbliższy czas i wreszcie cele na całe życie.
To nie są cele w życiu, lecz cele jakiś postanowień, czynów czy słów jakie się mówi bądź wykonuje...
Musimy się zastanowić - jak wyobrażam sobie swoje życie za pół roku, za rok, za dziesięć lat, co chciałbym po sobie zostawić, jak chciałbym żyć.
Dobrze. Zadając sobie takie pytania można dojść do wniosku, że chcę się kupić na przykład komputer (bądź zmienić w swoim życiu coś innego). Zbieram więc z tego powodu pieniądze, ponieważ chciałbym żyć inaczej (z komputerem), ale to nie jest celem mojego życia. To jest cel zbierania pieniędzy. Zbieram pieniądze bo chcę kupić komputer.
Nasza życiowa droga jest bardzo krótka. Dlatego też, musimy wyznaczyć sobie cele, które pragniemy osiągnąć i musimy być przygotowani niemal do każdego kroku, dnia, tygodnia, miesiąca.
Spróbuję podążyć twoim tokiem myślenia. Na przykład za cel w swoim życiu stawiam znalezienie prawdziwej miłości, spotykam się więc z wieloma kobietami (bądź robię cokolwiek innego). Tak więc by coś osiągnąć wykonuję jakąś czynność... Moim zdaniem życie to odcinek czasu na którym możemy rozplanować jakieś swoje czynności, które mają swój własny cel. To o czym ty mówisz drogi Tarjanie, to nic innego jak zamienienie miejscem czynność i jej celu. Stawiasz cel na pierwszym miejscu, sprawiając, że czynność do jego osiągnięcia mogą być różne. Nie ma on jednak żadnego związku z życiem...
Wielu ludzi popełnia podstawowy błąd: stawia sobie cele życiowe przekraczające ich możliwości. Mierzyć siły na zamiary a nie zamiary według sił.
Stawiasz sobie w życiu jakieś cele i osiągasz je lub nie, nie widzę jednak związku tychże celów z poszukiwaniem sensu życia. Czy za sens życia uważasz osiąganie jakiś celów? Ciągłe dążenie do czegoś, a gdy się do tego dojdzie stawianie przed sobą kolejnych problemów? To trochę jak z korridą... Byk ma słaby wzrok, aby go zmotywować do ataku matador macha czerwoną płachtą, tak iż byk w końcu zaszarżuje. Zrobi to i bez obecności płachty, ale ona go pobudza do działania. Nawołujesz do tego by stawiać sobie cele, które będą nas motywować. Po co jednak komplikować sobie życie, czy nie lepiej nie używać płachty i po prostu żyć...
U każdego człowieka, co innego czyni życie sensownym.
Ja sformował bym to inaczej... Każdy człowiek dąży do innych celów, nie ma to jednak żadnego związku z sensem jego życia. Nie można powiedzieć, że czyjeś życie było (jest) mniej sensowne, ponieważ dla niego może ono mieć największy sens...
Ludzie jednak bardzo rzadko są ze swojego życia zadowoleni, ciągle spotykają ich choroby, przykrości, straty, niespodziewanie umiera ktoś bliski, nagłe kryzysy pozbawiają ich majątku, pracy, poczucia bezpieczeństwa itp.
Każdy żyje tak jak chce. Wszystkie choroby i przykrości spadają na nas za naszą zgodą, a ludzie dzielą się jedynie na takich, którzy kształtują swoje życie nieświadomie i takich, którzy robią świadomie...
[...]może to właśnie ktoś z nas odkryje lek powstrzymujący śmiertelną chorobę...
Nie sprawi to jednak, że jego życie będzie bardziej sensowne...
O życiu udanym można mówić wtedy, gdy człowiek zdobywa duży majątek i wtedy, gdy osiąga wysokie stanowisko zawodowe a także wtedy, gdy zyskuje władzę nad innymi i społeczne znaczenie.
Ten kto zdobędzie nawet największy majątek, będzie miał mniej udane życie, niż ten kto będzie świadomy i zjednoczy swój umysł, duszę i ciało, żyjąc w doskonałej jedności... Kto będzie miał bardziej udane życie, ktoś kto wysiłkiem zdobędzie wysokie stanowisko zawodowe i będzie szczęśliwym, czy ten który nic nie robiąc, siedząc pod drzewem będzie cieszyć się swoim życiem i będzie szczęśliwy?
Życie udane można też oceniać z punktu widzenia szczęścia, jakie przynosi.
Życie, które przynosi szczęście to życie szczęśliwe. Życie udane, to życie które przynosi szczęście bez uprzedniej pracy...
Często ci źli, którzy nas krzywdzą, to tylko nieszczęśliwi i zagubieni ludzie, którzy pragną miłości, ale nawet o tym nie wiedzą, którzy szamocą się w swojej zimnej samotności szukając czegoś, co ich rozgrzeje.
Nie ma ludzi dobrych i złych. Dobro i zło to tylko słowa. Wszystko zależy od punktu widzenia. Wyobraź sobie że wszyscy są tego samego wzrostu, jak mógłbyś wtedy powiedzieć, że ktoś jest niski lub wysoki? Po prostu nie znał byś tych słów... Dla jednego coś jest dobre, dla drugiego nie...
Duch miłości rozwiązuje wszystkie problemy w stosunkach międzyludzkich...
Z tym się zgodzę zastrzegając jednak, że chodzi o miłość bezgraniczną, jedyną prawdziwą... inne zniewalają. Jeśli twoja partnerka, lub partner czegoś od ciebie oczekują, zniewalają cię, taka miłość nie rozwiązuje problemów lecz je tworzy...
Podsumowując Tarjan w swym arcie podszedł do problemu od złej strony. Nie odpowiedział na zadane przez siebie pytanie lecz skierował swe myśli w stronę stawiania celów. Nie osądzam i nie krytykuję, przedstawiam jedynie swoje zdanie...
PSYCHOBOY
[Eddie:
Nie wiem jak czytelnicy, ale ja widzę w tym tekście początek całkiem sporej
i może nawet ciekawej dyskusji. Nie, żebym podpuszczal, ale... kto, jako
następny, skusi się na konfrontację z tak skrajnie różnymi argumentami?
:) ]
P.S. Powyższy text wysłałem wcześniej do Tarjana,
by ten mógł się zapoznać z moimi zarzutami i wyciągnąć jakąś kartę z rękawa
(nie koniecznie asa:)))
P.S.2 Powyższy P.S. był najdłuższym jaki kiedykolwiek
napisałem:))
P.S.3 Dzisiaj poniedziałek:))))))))
P.S.4 Pozdrówka dla wszystkich którzy wiedzą
o co chodzi!!!
P.S.5 Zaprasza do korespondencji pod adresem:
psychoboy@op.pl