Na samym początku, kilka słów do Jabby na temat jego artykułu.
Otóż przypomina on pszczółkę Maję, która skakała z kwiatka na kwiatek. Tak ty
skaczesz z encyklopedii do encyklopedii i z jednej wiary na drugą,
przytaczając Orygenesa z Aleksandrii i św. Augustyna - a czy przeczytałeś ich
dzieła !!!
Św. Augustyn w "Wyznaniach" pisze: "Niespokojne jest serce człowieka, dopóki
nie spocznie w Bogu". Przeczytaj Nowy Testament - a dowiesz się, że założyciel
chrystianizmu -Jezus- w swych przypowieściach i całym swoim życiem mówi nam jak
mamy żyć, aby po śmierci osiągnąć życie wieczne - czyli życie dla duszy.
Ja jestem drogą, prawdą i życiem- powiedział Jezus, "Kto we mnie
wierzy, choćby i umarł żyć będzie. Religia katolicka bardzo jasno mówi, że
po śmierci czeka nas czyściec, niebo lub piekło. Pozwolę sobie przytoczyć
artykuły z czasopisma LIST (listopad/2002), na temat życia po śmierci.
Fragmenty wypowiedzi o. Jacka Salija (dominikanin).
W pierwszej kolejności przedstawiam odpowiedź na pytanie:
Co dzieje się z człowiekiem po śmierci ?
Stanę wtedy przed moim Stwórcą i zobaczę siebie w całej prawdzie. Spadną ze mnie
wszystkie maski, wszystkie przeceniające mnie ludzkie sądy. Nie będą możliwe
żadne udawania, stracą sens wszelkie gry. Stanę przed moim Stwórcą taki, jakim
jestem naprawdę.
Czy możemy mieć nadzieję, że skończy się kiedyś kara potępionych? Jednego jestem absolutnie pewien: że Pan Bóg wobec każdego swojego stworzenia jest nie tylko sprawiedliwy. ale że nikt bardziej niż On nie chciałby okazać miłosierdzie każdemu swojemu stworzeniu.
Czy możemy ufać, że w życiu przyszłym spotkamy naszych bliskich? Przecież Bóg jest Miłością, a my jesteśmy Jego dziećmi. On pierwszy nas umiłował, a chce nie tylko tego, żebyśmy Go kochali, ale również tego, żebyśmy miłowali się wzajemnie. To przecież dzięki Niemu wiążą nas niekiedy więzi aż tak głębokie, jak między rodzicami i dziećmi, jak między mężem i żoną. Te więzi, jeśli tylko są autentyczne, na pewno nie znikną po naszej śmierci.
Jednak nie każda ludzka miłość przetrwa na wieki. W dniu Sądu Ostatecznego ujawni się cała prawda o naszej miłości do innych, również do naszych najbliższych. Czasem wydaje się nam, że kogoś bardzo kochamy, a w rzeczywistości jest to miłość bardzo egocentryczna, niewarta życia wiecznego. Jednak każda miłość autentyczna na pewno przetrwa, bo Bóg jest Miłością i stworzył nas do tego, żebyśmy się wzajemnie miłowali.
o. Jacek Salij, ur. w 1942, dominikanin, profesor teologii dogmatycznej, pisarz. publicysta, autor wielu książek, mieszka w Warszawie w klasztorze św. Jacka
Jak będzie wyglądać szczęśliwość w niebie?
Wszystko, co Pismo Święte mówi na ten temat, przekracza naszą wyobraźnię. Z własnego doświadczenia wiemy, jak to wspaniale - choć siedem razy dziennie upadamy - żyć w stanie łaski uświęcającej. Nie możemy jednak mieć pojęcia o tym, o ileż wspanialej być dosłownie bezgrzesznym, kiedy będziemy święci i nieskalani przed Jego obliczem (Ef l, 4). Już na tej ziemi człowiekowi dobrze jest być blisko Boga, w Panu wybrałem sobie schronienie (Ps 73,28) i wiemy coś niecoś o tym, co to znaczy być rozkochanym w Bogu. Jednak przekracza naszą wyobraźnię ta bliskość z Bogiem, kiedy będziemy z Nim przebywali „twarzą w twarz". Na tej ziemi doświadczamy w różnorodny sposób przedsmaku tego, że „Bóg jest Światłością", bo wiara rozświetla wszystko, co dla nas ważne. W niebie Bóg będzie naszą Światłością w sensie najdosłowniejszym. Teraz po prostu rozkwitamy, kiedy możemy naśladować Boga i różne Jego przymioty, kiedy możemy Go naśladować nawet w miłosierdziu. Tam będziemy do Niego podobni, ho ujrzymy Go takim, jakim jest (l J 3,2). Krótko mówiąc, nawet nie wysilajmy się, żeby zrozumieć wspaniałość nieba, bo ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąc, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują (l Kor 2,9).
Nieśmiertelność duszy
Filozofia grecka dała pierwsze w historii spekulatywne dowodzenie nieśmiertelności duszy. Platon rozwinął myśl o tym, że nasza świadomość, ludzka dusza to niematerialna ale jednocześnie w pełni realna zasada życia. Ludzki duch nie składa się z części, jest nie-poruszony, ale porusza siebie i tym samym ciało, dlatego nie można go dezintegrować, rozdzielać. Autoanaliza, od której rozpoczęła się nowa, sokratejska szkoła greckiej filozofii, przywiodła człowieka do wielkiej myśli o nadprzyro-dzoności naszego „ja" w odniesieniu do żywiołów tego świata. Duch człowieka, nieuchwytny, niewidoczny, nie-ważki jest jakby gościem w tym naturalnym świecie, gdzie wszystko można - w taki czy inny sposób - zważyć, zmierzyć lub zobaczyć.
Ludzka myśl dotykała tajemnic boskiej obecności w świecie. Kiedy poważała siły przyrody i kłaniała się im, kiedy poprzez biblijną naukę doszła do szczytowego Objawienia o jedynym Bogu - zawsze świadczyła o realności niezniszczalnego ducha. Niezniszczalne może być przecież tylko to, co nie odnosi się do świata rzeczy. Zgodnie z tą myślą chrześcijańscy myśliciele, średniowieczni filozofowie (Tomasz Akwi-nata), filozofowie nowego czasu (Leibniz) rozpatrywali samą ideę nieśmiertelności. Czym jest rozpad? Rozpad jest przemieszczeniem się jakichś cząstek, części. Czym jest przemieszczenie? To zmiana miejsca w przestrzeni. Ale nie ma takiej przestrzeni, w której byłaby zamknięta dusza człowieka.
Nieżyjącego już dziś arcybiskupa Łukasza, który wcześniej był znanym chirurgiem, zapytano kiedyś: „Czyżbyś wierzył w istnienie duszy ludzkiej, jeżeli tyle razy otwierałeś martwe ciało człowieka?" Odpowiedział na to: „Wiele razy otwierałem ciało człowieka, ale nigdy nie widziałem w nim ani myśli, ani rozumu". Znaczy to, że tak naprawdę. niemożliwym jest zobaczyć to, co stanowi samą istotę ludzkiej natury. Myślę, że wielu z was słyszało o książce Życie po życiu. Prasa bardzo dużo o niej pisała, zarówno u nas, jak i za granicą. Zadając pytania wielu ludziom. którzy przeżyli śmierć kliniczną, autor dochodzi do wniosku, że nie można już dziś powtarzać, że „stamtąd" jeszcze nikt nie wrócił. Dziś znamy już ludzi. którzy „stamtąd" wrócili.
Mario, czy mogłaby nam Pani opowiedzieć o pierwszych odwiedzinach duszy czyśćcowej? Tak, było to w 1940 r., w nocy, około trzeciej nad ranem. Usłyszałam Jak ktoś chodzi po moim pokoju. Obudziłam się i zastanawiałam, kto mógłby tam wejść.
A więc co działo się tej nocy? Zobaczyłam, że w pokoju jest ktoś obcy. Chodził wolno tam i z powrotem. Zapytałam surowym tonem: jak tutaj wszedłeś, czego szukasz? Ale on dalej chodził po pokoju, jakby niczego nie usłyszał. Więc zapytałam jeszcze raz: co tu robisz? Ponieważ nadal nie odpowiadał, zerwałam się i chciałam go złapać, ale złapałam tylko powietrze. Nikogo nie było. Położyłam się więc i znowu usłyszałam kroki. Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego zobaczyłam tego człowieka i czemu nie mogę go złapać. Znowu wstałam, żeby go złapać, aby wreszcie przestał chodzić, lecz znów moje ręce spotkały próżnię. Byłam zaskoczona, położyłam się z powrotem do łóżka. Nie wrócił już tej nocy, aleja nie mogłam zasnąć. Nazajutrz po Mszy św. poszłam do spowiednika i wszystko mu opowiedziałam. Powiedział mi: Jeśli się to powtórzy, nie pytaj: kim jesteś, ale: czego potrzebujesz ode mnie? I następnej nocy ten człowiek powrócił. Zapytałam go: czego potrzebujesz ode mnie? Odpowiedział: proszę o odprawienie za mnie trzech Mszy, a będę zbawiony. Wtedy zrozumiałam, że to była dusza czyśćcowa. Spowiednik to potwierdził. Poradził mi również, żebym nigdy nie odpychała dusz czyśćcowych i chętnie spełniała ich prośby.
I potem nastąpiły dalsze odwiedziny? Tak, w ciągu kilku lat przyszły trzy lub cztery dusze, szczególnie w listopadzie. Potem przyszło ich więcej.
O co prosiły? Zwykle prosiły o Msze św. i o to, żebym w nich uczestniczyła. Prosiły o odmówienie różańca oraz odprawienie Drogi Krzyżowej.
Czy dusze czyśćcowe pomimo cierpień radują się i mają nadzieję ? Tak, żadna z nich nie chciała wrócić z czyśćca na ziemię. One mają świadomość, którą nas nieskończenie przewyższają. I nie mogłyby się zdecydować na zawrócenie w drodze, na powrót na ziemię.
Ich cierpienia w czyśćcu różnią się od naszych, tu, na ziemi. W czyśćcu, nawet jeśli cierpienie duszy jest ogromne, przychodzi niezachwiana pewność życia na zawsze z Bogiem. Ta pewność jest tak silna, że radość przewyższa cierpienie. Dlatego dusze te za nic w świecie nie chciałyby żyć na nowo na ziemi. Na ziemi nie jest się nigdy do końca pewnym niczego.
Czy to Bóg wysyła duszę do czyśćca, czy też ona sama decyduje się, by tam pójść? Sama dusza chce tam iść, żeby się oczyścić przed pójściem do nieba. Ale gdy dusze są w czyśćcu, zdają się całkowicie na wolę Bożą. Na przykład cieszą się z dobra, pragną naszego dobra, bardzo kochają Boga i nas także bardzo kochają. Są całkowicie zjednoczone z Bogiem, z Bożą światłością.
Czy w chwili śmierci widać Boga w całej Jego jasności, czy tylko niewyraźnie? Jeszcze nie zupełnie wyraźnie, ale na tyle wyraźnie, żeby Niego tęsknić.
W jaki sposób Przenajświętsza Panna pomaga duszom w czyśćcu? Maryja często przychodzi, by je pocieszać mówiąc im, że zrobiły wiele dobrego. Ona dodaje im odwagi.
Istnieją jakieś szczególne dni, w których Matka Boża uwalnia dusze? Tak, przede wszystkim w dzień Bożego Narodzenia, Wszystkich Świętych, w Wielki Piątek, a także w dni Wniebowzięcia Matki Bożej i Wniebowstąpienia Jezusa.
Dlaczego idzie się do czyśćca, jakie grzechy najbardziej „wciągaj ą" do czyśćca? Są to grzechy przeciwko miłosierdziu, przeciwko miłości bliźniego, oschłość serca, wrogość, oszczerstwa.
A kim są ci, którzy mają największe szansę, żeby pójść prosto do nieba?To ludzie, którzy mają dobre serce dla wszystkich. Miłosierdzie gładzi większość grzechów.
Jakie środki powinniśmy stosować, żeby uniknąć czyśćca? Powinniśmy wiele robić dla dusz w czyśćcu, bo z kolei one pomagaj ą nam. l trzeba mieć wiele pokory - to najlepsza broń przeciw złu. Pokora odpędza zło.
Myślę o dobrym łotrze, który był blisko Jezusa na krzyżu i bardzo chciałabym wiedzieć, co on takiego zrobił, że Jezus przyrzekł mu, iż nazajutrz będzie z Nim w Królestwie Niebieskimi Zgodził się pokornie na swoje cierpienie mówiąc, że to sprawiedliwe. Zachęcał drugiego łotra do przyjęcia tego cierpienia. Miał w sobie bojaźń Bożą, to znaczy był pokorny.
Jaki środek najskuteczniej wyzwala dusze z czyśćca? Jest to Msza św.
Dlaczego właśnie Msza św? Bo jest to misterium Chrystus cierpiącego z miłości do nas. To ofiara samego Chrystusa dla Boga, najpiękniejsza ofiara. Kapłan jest przedstawicielemBoga, ale to sam Bóg się ofiarowuje i poświęca za nas. Skuteczność Mszy św. za zmarłych jest tym większa, im większy mieli oni szacunek dla Mszy św. za życia. Jeśli się modlili na niej z całego serca i uczestniczyli w niej także w tygodniu, w miarę wolnego czasu, odniosą wielki pożytek z Mszy św. odprawianej w ich intencji. W czyśćcu zbiera się także to, co się wcześniej zasiało.
Dlaczego w czyśćcu nie można już zyskiwać zasług? Zasługi kończą się w chwili śmierci. Dopóki żyje się na ziemi, można naprawić zło, które wyrządziło się wcześniej. Dusze czyśćcowe zazdroszczą nam tych możliwości. Nawet aniołowie nam tego zazdroszczą, bo dopóki jesteśmy na ziemi, mamy możliwość wzrostu.
Najczęściej w naszym życiu buntujemy się przeciwko cierpieniu, trudno nam się z nim pogodzić i dobrze je przeżyć. Jak należy znosić cierpienie, żeby mogło wydać owoc? Cierpienia są największym dowodem miłości Bożej i jeśli sieje dobrze ofiaruje, mogą zbawić wiele dusz.
Ale jak przy jąć cierpienie jako dar, a nie jako karę, jak się to często zdarza? Trzeba powierzyć wszystko Najświętszej Pannie, bo Ona wie najlepiej, komu potrzeba takiej czy innej ofiary cierpienia, by się zbawić.
Czy dusze w czyśćcu buntują się przeciw swojemu cierpieniu? Nie, one chcą się oczyścić, rozumieją, że to konieczne.
Jaka jest wobec tego rola skruchy czy żalu w chwili śmierci? Skrucha jest bardzo ważna. Grzechy są zawsze odpuszczane, ale pozostają skutki grzechów. Jeśli pragnie się otrzymać odpust zupełny w chwili śmierci, to znaczy iść prosto do nieba, trzeba, żeby dusza była wolna od wszelkiego przywiązania.
Czy w chwili śmierci tuż przed wejściem w wieczność jest jeszcze czas, aby dusza mogła się zwrócić ku Bogu (nawet po grzesznym życiu), czas między śmiercią pozorną a śmiercią rzeczywistą?
Tak. Pan daje każdemu kilka chwil na żal za grzechy i decyzję: zgadzam się lub nie, iść zobaczyć Boga. Wtedy widzi się film z całego życia. Znałam człowieka, który wierzył w przykazania Kościoła, ale nie wierzył w życie wieczne. Pewnego dnia ciężko zaniemógł, był nieprzytomny. Zobaczył wtedy siebie w jakimś pokoju oraz tablicę, na której zapisane były wszystkie jego czyny, złe i dobre. Potem tablica oraz ściany pokoju znikły i było nieskończenie pięknie. Gdy odzyskał przytomność, postanowił zmienić swe życie.
Czy diabeł ma pozwolenie na atakowanie nas w chwili śmierci? Tak, ale człowiek ma także łaskę stawienia mu czoła i odepchnięcia go. Bowiem, jeśli człowiek nie chce, demon nie może nic zrobić.
A jeśli ktoś wie, że ma w krotce umrzeć, jak może się do tego najlepiej przygotować? Powinien zdać się zupełnie na Pana. ofiarować Mu wszystkie swoje cierpienia i radować się w Panu.
Jaką postawę należy przyjąć wobec kogoś, kto umiera, co można uczynić dla tej osoby? W każdym przypadku trzeba się dużo modlić. Należy powiedzieć tej osobie prawdę i przygotować ją na śmierć.
Jakiej rady udzieliłaby Pani komuś, kto chciałby stać się świętym już na ziemi? By był bardzo pokorny. Nie trzeba się zajmować sobą. Pycha jest najgorszą pułapką Złego.
Czy można prosić Boga o to, aby mieć swój czyściec na ziemi, żeby nie przechodzić go po śmierci? Tak. Znałam pewnego księdza i pewną dziewczynę, oboje leżeli w szpitalu. Dziewczyna powiedziała księdzu, że poprosiła Pana, żeby móc cierpieć na ziemi tyle, ile potrzeba, by pójść prosto do nieba. Ksiądz odpowiedział jej. że nie ośmielił się o to prosić. Obok nich była zakonnica, która słyszała tę rozmowę. Dziewczyna zmarła pierwsza, ksiądz trochę później. I potem tej zakonnicy ukazał się ksiądz mówiąc: Gdybym miał taką ufność jak ta dziewczyna, również poszedłbym prosto do nieba.
Czy sam Jezus przychodzi do czyśćca? Nigdy żadna dusza mi o tym nie mówiła. Ale przychodzi Matka Boża. Raz zapytałam duszę czyśćcową, czy sama musiała szukać duszy, o której chciałam mieć wiadomość. Odpowiedziała mi. że nie. To Matka Miłosierdzia mówiła. co się z tą duszą dzieje. I są tam aniołowie. św. Michał, a każda dusza ma przy sobie swojego anioła stróża.
A co robią aniołowie w czyśćcu? Przynoszą ulgę i pociechę, dusze mogą ich nawet widzieć.
Jeśli tak dalej będzie, sprawi Pani, że będę miała ochotę iść do czyśćca... Wielu ludzi wierzy dzisiaj w reinkarnację. Co dusze mówią Pani na ten temat? Dusze mówią, że Bóg daje nam jedno życie.
Ale niektórzy mówią, że jedno życie to za mato, aby poznać Boga i naprawdę się nawrócić, że to nie jest sprawiedliwe. Co może im Pani odpowiedzieć? Wszyscy ludzie mają pewną wiarę wewnętrzną. Nawet jeśli nie są praktykujący, uznają milczącego Boga. Nie ma takiego, kto by nie wierzył. Każdy człowiek ma sumienie, żeby rozpoznać dobro i zło, sumienie, które dostał od Boga. Posiada wewnętrzną świadomość i potrafi rozróżnić dobro i zło, w różnym stopniu oczywiście. Z tą świadomością każdy może stać się szczęśliwy.
Co dzieje się z samobójcami? Czy odwiedzały Panią takie osoby? Nie spotkałam się dotąd z przypadkiem samobójcy, który byłby potępiony. To oczywiście nie znaczy, że takich przypadków nie ma. Ale bardzo często dusze mi mówią, że najbardziej winni są ci, którzy byli w otoczeniu samobójców, ponieważ byli niedbali albo rozsiewali oszczerstwa.
Czy odwiedzały Panią osoby, które zniszczyły swoje życie, na przykład przez przedawkowanie narkotyków? Tak, one nie są potępione. Ich los zależy od powodu narkotyzowania się, ale muszą cierpieć w czyśćcu.
A jeśli bardzo cierpię fizycznie i jest mi ciężko na sercu, że chciałabym umrzeć, to co mogę zrobić? Zdarza się to bardzo często. Powiedziałabym: mój Boże, mogę ofiarować te cierpienia za zbawienie dusz. To dodaje wiary i odwagi, ale nikt tak dziś nie mówi. Czyniąc tak dusza zdobywa wielkie błogosławieństwo, wielkie szczęście dla nieba. W niebie są tysiące różnych szczęść, ale każdy osiąga zupełne szczęście. I zaspokojone są wszystkie pragnienia. Każdy wie, że nie zasłużył na więcej.
Czy przychodzili do Pani ludzie z innych religii, na przykład Żydzi? Tak, byli szczęśliwi. Ten, kto żyje zgodnie ze swój ą wiarą, jest szczęśliwy.
Czy są w czyśćcu kapłani? Tak, jest ich bardzo wielu. Oni nie przyczyniali się do uwielbienia Eucharystii i przez to cierpi cała nasza wiara. Są często w czyśćcu, bo zaniedbywali modlitwę, a ich wiara słabła. Ale jest wielu takich, którzy poszli prosto do nieba.
Jakie postawy mogą nas doprowadzić do ostatecznego zatracenia duszy, czyli do piekła? Dzieje się tak wtedy, kiedy nie chcemy iść do Boga, kiedy mówimy: nie chcę.
Trudno jednak w to uwierzyć, że można dojść do takiego stanu, aby powiedzieć Bogu: „nie” w chwili śmierci, kiedy się Go widzi... Pewien mężczyzna powiedział mi, że nie chce iść do nieba. Dlaczego? Dlatego, że Bóg dopuszcza niesprawiedliwość. Ja mu na to odpowiedziałam, że to ludzie, a nie Bóg. Mówił: mam nadzieję, że nie spotkam Boga po śmierci, bo wtedy zabiłbym go z wściekłością. Głęboko nienawidził Boga. Bóg zostawił człowiekowi wolną wolę. Mógł zabrać tę wolność, ale chciał pozostawić każdemu wolny wybór. Bóg daje każdemu w życiu na ziemi i w godzinie śmierci wystarczająco dużo łaski, żeby się nawrócić, nawet po życiu w ciemnościach, i jeśli się prosi o przebaczenie (bez wyrachowania), można zostać zbawionym.
MARIA SIMMA - ur. w 1915 r., prosta wiejska kobieta mieszkająca w małym austriackim miasteczku Sonntag w górach Voralberg, prowadziła małe gospodarstwo ogrodnicze i uczyła dzieci katechizmu. W wieku dwudziestu pięciu lat odnalazła swoje powołanie służąc duszom czyśćcowym poprzez modlitwę. W tej posłudze wspierał ją proboszcz, który w sprawozdaniu do miejscowego biskupa napisał, że Maria jest osobą głęboko religijną, uczciwą i zrównoważoną.