|
Tym razem nie będę pisał głupich wstępów, ponieważ nie mam takiej ochoty. Zresztą, kto by ją miał gdyby znalazł się w mojej sytuacji. Od razu zaznaczam, że tekst ten zawiera dość brutalne sceny żywcem wyjęte z mojego życia, o których wcześniej myślałem - "Mnie to nie tyczy". Teraz, gdy stanąłem przed wyborem dokonanym nie widzę innej możliwości. Jeżeli się dowiem, kto to był - zabiję go. Tekst ten nie jest żartem, a słowa te piszę ze łzami w oczach.
Dopiero teraz wiem, co to znaczy: "Być zdolnym do zrobienia wszystkiego dla swojej rodziny". Mógłbym zabić, ukraść, zgwałcić i cokolwiek - nawet poświecić swoje życie i wolność, aby pomóc mojej rodzinie. A komu dokładniej? Mojej ośmioletniej siostrze, którą kocham nad życie.
Pewnego dnia z mieszkania zginęło trochę pieniędzy. Okazało się, że musiał to zrobić jeden z domowników. Rodzice odpadali, brat był wiarygodny, a siostra unikała tego tematu jak ognia, co dało mi wiele do myślenia. Wszystko ucichło i minął może z miesiąc, kiedy to zostałem w domu sam na sam z moją siostrą. Z moich obserwacji wynikało, że to właśnie ona zrobiła i chciałem mieć 100% pewność. Chciałem znać przyczynę tej tragedii, ale gdybym wcześniej się spodziewał, że usłyszę to, co usłyszałem nigdy bym tego tematu nie poruszał.
Powiedziałem jej, co ja sądzę na ten temat i postraszyłem policją itd. Moja siostra była bardzo zdenerwowana i w pewnym momencie, gdy zagrodziłem policją rozpłakała się. Podszedłem do niej i przytuliłem. Wtedy powiedziała mi całą prawdę.
Powiedziała, że starszy chłopak kazał jej przynieść pieniądze do szkoły, bo inaczej ją...
...zabije
W tym momencie się rozpłakałem.
Jak można coś takiego powiedzieć ośmioletniej dziewczynce!
Z dalszej rozmowy dowiedziałem się, że zrobił też tak z innym chłopakiem z Asi (tak moja siostra ma na imię) klasy. Nie chciała niczego mówić, bo bała się, że dostanie karę.
Z tego, co wiem chłopaka tego widziała w szkole raz jeszcze, ale nic jej nie mówił. Do tej pory rodzice nic nie wiedzą - obiecałem, że nie powiem, ale nie wiem, czy dobrze robię ukrywając to.
Zawarłem z nią umowę, że nic nie powiem - puścimy to w niepamięć, ale jak jeszcze kiedyś coś takiego się zdarzy to niech mi powie.
A co wtedy zrobię? Załatwię broń i go zajebię. W tym przypadku mam wszystkich gdzieś i nie obchodzi mnie, co się ze mną stanie. Ważne, że ona będzie bezpieczna.
|