Nihil

"Jeśli umiesz gwizdać - zagwiżdż"
Cztery słowa nad łóżkiem wśród zapachu wymiocin, wody mineralnej za 80 groszy i wszech obecnego zła.
Przyciszona muzyka rozrywkowa w starym radiomagnetofonie i trzy słowa na myśli.
Wszelkie dobro już śpi, zło budzi się do życia.

Pomarszczona twarz denata i trzy flaszki po wódce obok. Śmieć śmierdzi. Czasem jednak bardziej. Ten raz nastał. Głupie słowa i dwa papierosy w paczce.
Uśmiech idioty.
Radość z życia i plany na dzień dzisiejszy. Lenistwo i defetyzm.
Nihilizm.
Świeżość w ustach przy lustrze.
I ostatni papieros... w życiu.
Zakupy.
Stara baba pluje flegmą pod nogi. Głupia odpowiedź. Dwieście centymetrów kontra 160. I kij w kolano. Zemsta butem. Ucieczka przed zbliżającymi się mundurowymi do sklepu. I paczka fajek.
Nowe nałogi odeszły w przeszłość. Smak i zapach tytoniu i wspomnienia po porannej piosence.
I głupie plany na przyszłość.
Demon na ulicy. Osiem lat i wykrzyczane obelgi. Zło w skórze dziecka. Dziecko w skórze diabła. Diabeł pod samochodem. Niebieskim. I pod białym napisem "Policja".
Trzy wrzaski kobiet. Jeden mężczyzny.
Flegma na chodniku i kolejny papieros.
Przyszłość odeszła, przeszłość nadeszła.
Przyjemny aromat tytoniu i mocne przyrzeczenia. Zapewne niedotrzymane. Zapewne.
Trzy dni wcześniej tego tu nie było.
Kilka białych kresek na ceglanym murze i zapach uryny. Stare wspomnienia. Młode wspomnienia. Kolejna dawka zdrowego nihilizmu.
I dawka, końska zapewne, przeszłości.
Śmierć na ulicy. Pewnego dnia, bo gdzie indziej nie będzie miejsca.
Dżinsowa kurtka w sklepie. Za ladą. Zero klientów tuz przed 10.00. I przyrzeczenie złamane.
Sensacja trzeci raz w tym roku. Sto dwa zdania i sześć zdjęć. Jedno kolorowe, reszta zielono-bordowa. Głupie. Bezsensowne.
Fałszywe pieniądze. Papier przesiąknięty tuszem. Tuszem głupców. Tuszem zarobku.
Trzy kreski pod zdjęciem i kilka słów.

Pan Cogito ma wszystko w dupie.

I przyznanie słuszności.
Rachunek wydrukowany przez szare pudło. Szary klient z butelką szamponu w reklamówce marznie na dworze.
A gazeta ląduje w koszu.
Kilka butelek w tłumie. Dwie wskazówki utrzymują kąt 180 stopni.
Radość z końca. Początek rezygnacji.
Głupia melodyjka. trzy słowa. Dwa po polsku. I uśmiech.
Nowe plany.
Dom.
Szykowanie się do wyjścia.
Fajki i dodatki.
I trochę kasy, na wszelki wypadek.

Głośna muzyka. Głupie gadanie.
Sex, drugs & Rock’n’Roll przeminął.
Teraz panuje coś innego.
Basy walą po oczach. Smutek ze starości. Nie jest źle. Nie jest dobrze. Nie jest źle.
Nogi. Wspaniałe.
Przygoda i nauka.

I pobudka.
Znów głupia muzyka. We własnym domu.
Pobudka. codzienny marsz. Głupia myśli.
Codzienność.
Pusty śmiech w przeszłości.
Pusty śmiech w przyszłości.
Pusty śmiech teraz.
Pusty śmiech przeminął.
Logizm umarł.
Jesteś tylko ty, i tylko ja.
I szarość.
I nic więcej.


Shardac