A miał być to kolejny ciekawy wyjazd
PROLOG:
Cieszcie się, ponieważ nie będzie to kolejny artykuł rpg lecz sama przygoda do niego :). Grając w nią z kumplami użyliśmy cudownego Zew Cthulhu, ten system więc Wam polecam. Motywem przewodnim będzie samochód, a o tajemnicy jaką zawiera przeczytacie dalej...
OGÓLNY ZARYS:
Przygodę polecam zrobić ludziom [4-6], których znasz dobrze a oni sami między sobą też się tak postrzegają. Opowiedz im o wspólnym wyjeździe, na który czekali całe lato . Losowo roztrzygnij kto ma prawo jazdy i jaki ekwipunek ze sobą zabierają [uważaj na komórki i laptopy! W ostateczności podczas gry przez przypadek zaleją się wodą]. Jeśli nie wyznaczą pilota, niech się zgubią w gąszczu ulic na samym początku. Jednak jeśli takowy jest - poczekaj aż pojadą jakimś skrótem. Obojętnie jak będą jechać, trafią na polną drogę przecinającą ogromną polanę...
SAMOCHÓD:
Dokładnie kilometr od głównej drogi złapią gumę na środku polany [jak mają zapasowe koło, to przegrzej silnik albo powiedz, że zapomnieli lewarka - cokolwiek!]. Teraz zaczyna się jazda. Słońce chyli się ku zachodowi, niedługo będzie ciemno [oczywiście nie muszę przypominać, że komórki nie mają zasięgu]. Pewnie pójdą spać. Niech leniuchują. Ale dopilnuj, żeby zapomnieli dokładnie zamknąć bagażnika, w którym jest cały ekwipunek...
POBUDKA:
Niech się budzą kolejno, kiedy spoglądają na zegarek będzie wskazywał 0:00, data nadal ta sama - tego dnia, w którym wyjechali. Na zewnątrz będzie nadal ciemno. Czas teoretycznie biegnie normalnie, ale o 1:00 niech znów będzie 0:00, wszystkie zegarki przestawiają się samoczynnie. Jeśli samochód ma radio, audycje się powtarzają, przerywając wiadomości o pierwszej i rozpoczynając znów o północy. Oczywiście po pobudce bagażnik jest pusty. Odtąd zaczyna się gra na czas. Mianowicie z każdą godziną robi się coraz ciemniej, widoczność spada aż do całkowitej - "egipskiej" - ciemności. Powoli również samochód się zakopuje coraz głębiej w ziemię... Tutaj Cthulhu jest samochodem, im wcześniej gracze z niego wyjdą tym lepiej. Dodajmy, że po okolicy mogą grasować różnego rodzaju zwierzaczki [a to miś się trafi, a to wilki...].
WYGRANIE:
W trakcie, gdy samochód będzie powoli się zapadał, gracze mogą spróbować pobiec do głównej drogi. Przypominam, że jest coraz ciemniej, zatem pogubią się i będą wracać do samochodu [coraz głębiej zakopanego]. Jeśli będą jeszcze na siłach [bez jedzenia i wody] powinni pobiec w pole. W końcu, w stanie wycieńczenia, znaleźliby chatkę, z której zadzowniliby po policję / znajomego / pogotowie / psychiatryka. Jeśli chcesz ich zabić - twoja wola! Niby, krótka i banalna przygoda, ale wszystko zależy od ruchów Twoich graczy, to oni przecież tworzą dalszy ciąg historii...
CO SIĘ U MNIE DZIAŁO:
Podczas mojej gry kilku graczy ruszyło do drogi, a dwóch zostało w samochodzie. Wtedy to Cthulhu przystąpił do ostatecznego ataku i całkowicie [oprócz dachu] zakopało samochód. Gracze jednak w popłochu zdążyli ucieć. Jeszcze jedną wartą wzmianki sytuacją była to, że jeden z graczy trafił na niedźwiedzia i w popłochu zaczął biec w stronę samochodu. Było już tak ciemno, że wpadł na maskę. Wtedy inny gracz nie wiedząc, że to on wziął bejzbola i złamał mu ręke i 2 żebra. Sytuacja powtórzyła się jeszcze raz [grałem z każdym oddzielnie jak znajdował się dalej od pozostałych]. W sumie jeden gracz-ciapa ruszył [czyt: czołgał się, to ten ze złamaną ręką i żebrami] w stronę głównej drogi, podczas gdy pozostali skierowali się w pole. Później, już w mieście, jeden player zapytał się w informacji, czy nie znaleziono samochodu na drodze. Wtedy drugi dorzucił: "A może ciało lub jego resztki?" Ale to nie wszystko, na to ten pierwszy: "Zamknij się, bo nas jeszcze wsadzą za morderstwo!" :) No cóż, nie ciągnąłem tego dalej bo skończyłoby się to naprawdę źle.
Aaaa, zapomniałbym o jeszcze jednym: możesz dać, drogi MG, wątek czasowy. Tzn. w samochodzie czas się zatrzymał [zegarek - 0:00 non-stop], a poza pojazdem biegnie w przyśpieszonym tempie [zegarek liczy minuty jako godziny]. Samochód zacznie się wyniszczać, graczom rosnąć brody itd. aż w końcu zaczną siwieć. Umrą, jeśli nie oddalą się od samochodu, lub do niego nie wejdą [podpuchą jest to, że tam stoi czas - "wow, będziemy nieśmiertelni!!"]. A wtedy na kolację zje ich nasz wielki
Cthulhu.
Avatar