POWIEDZMY TO WPROST...

Rok temu zaprenumerowałem tygodnik Wprost (dostałem nawet całkiem porządny zegarek na rękę - to tak apropos gadżetomanii :) Teraz nie przedłużę prenumeraty. Dlaczego? Może to ja się zmieniłem a może to pismo się zmieniło, ale najpewniej obie wersje są prawdziwe. Nasza równoczesna ewolucja doprowadziła jednakże do rozwodu (interesująca metafora, co? ;-)

Rok temu panna młoda jawiła mi się jako atrakcyjny tygodnik polityczno-informacyjny. Z liberalnym zacięciem odsłaniający i obnażający absurdy naszego państwa i świata (ale szczególnie nasza rzeczywistość to żyzna gleba dla przenikliwego i mądrego dziennikarza). Z wieloma poglądami się identyfikowałem. Równo dostawało się opozycji i koalicji, jeśli wymyślono kolejny idiotyzm. Istniejące od dawna tropiono równie zacięcie.

Polityka była zbyt socjaldemokratyczna, zbyt różowa, a Newsweek jakiś taki sztuczny i nazbyt amerykański.

Co się zmieniło? Moim zdaniem Wprost za bardzo zaczął przypominać kolorowe brukowce szukające taniej sensacji. Często pojawiają się tematy pozorne. Po czym je poznać? Po wielkim tytule, maleńkiej ilości merytorycznego tekstu i po dużych zdjęciach lub ilustracjach. Kolejna sprawa to chaos w oprawie graficznej i ułożeniu następnych działów. Gdy się weźmie do ręki Newsweeka to nieważne na której stronie otworzysz, to wiesz jakie pismo trzymasz w rękach. We Wproście za to groch z kapustą. Brakuję przejrzystości i harmonii a panujący obecnie styl jest krzykliwy i "jarmarczny". Następna sprawa: regularnie, co jakiś czas na okładce Wprostu muszą być gołe cycki. Gdybym chciał takie fotki oglądać to bym sobie kupował świerszczyki a nie pismo chcące uchodzić za poważne i opiniotwórcze.

Co jest jeszcze ważne, to po gruntownym przejrzeniu każdego kolejnego numeru odnoszę wrażenie, że znów zaserwowano mi lekkostrawną papkę. Wszystko i nic.

Nie jest jeszcze tak źle, wciąż jeszcze czyta to pismo wiele ludzi a i ja widzę w nim wiele zalet, jednakże jest ich dla mnie zbyt mało, aby usprawiedliwiało to wydanie grubo ponad stu złotych na prenumeratę. Tak więc rozwód... :-)

Wydaje mi się, że Wieczna Wojna Tygodników ;-) trwa nadal i nie zanosi się na szybkie i decydujące rozstrzygnięcie. Co Ty czytelniku na ten temat sądzisz? Wyzywam Cię na słowny pojedynek! Kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam! :-))) Oczywiście ja jestem raz po tej a raz po tamtej stronie (jak widać z tego tekstu) tak więc okazji do bitki nie zabraknie ;-))) Do boju!!!

infinitreo

P.S. Na Waarkeee! - pamiętacie tą reklamę? ;-)))