|
Witamy, dziś na tapetce dziwne pisemka ;). O czym poczytacie? O modelkach? Chciałoby się, nie :). Ale nie o modelkach (postaram się kiedy indziej...:), tylko o modelach... A dokładnie o modelarstwie, hobby, o którym pewnie niewiele wiecie, ale może znajdzie się ktoś, kogo to zainteresuje. Ja, choć już dawno straciłem niesamowitą radość z biegania z ukończonym samolotem w ręce po pokoju, ciągle coś 'kleję', jeżdżę na zawody i wystawy i ciągle pielęgnuję jedną z fascynacji, jakie zaszczepił we mnie ojciec. Czasopisma, o których będę pisał są przeznaczone dla modelarzy 'bawiących się' redukcyjnymi modelami plastikowymi, a i ta kategoria została w obu przypadkach obcięta o pasjonatów figurkowych gier bitewnych (a szkoda, jak na razie tylko Anvar Hansen w 'Młodym Techniku' od czasu do czasu porusza ten niezwykle ciekawy temat :(. Więc co może znaleźć się na początku magazynu hobbystycznego? Wstęp. Tak samo nieciekawy w obu publikacjach. Ale na szczęście zajmuje niewiele miejsca i nie ma przymusu, aby go czytać :). Po wstępie znajdziemy recenzje nowości rynkowych, tak w MH, jak i MF. Hobby przedstawia nam kilka specjałów z różnych przedziałów 'przydatności' (modele, akcesoria, zestawy waloryzacyjne, etc.) bardzo szczegółowo, wytykając plusy i minusy produktów. MF natomiast przedstawia po kilkanaście (czasem kilkadziesiąt) produktów, ale o każdym z nich dostajemy jedynie podstawowe informacje. Dalej już strony są podzielone na działy ze względu na rodzaj modelu i jego skalę. Więc MH wyprzedza na tym polu rywala o cały dział, jednocześnie o kilkuset czytelników, czyli o miłośników kolejek. Brak działu 'kolejarskiego' jest największym chyba mankamentem MF. MH przeznacza na ten element ok. 1/3 stron! Ważnym elementem są (jak dla mnie ;) artykuły skierowane do początkujących, czyli odkrywające tajemnice mistrzów. W MF piszą prywatne bóstwa wielu młodych modelarzy (np. pan Przemysław Skulski) przekazując na łamach w bardzo przystępny i zrozumiały sposób swoją wiedzę i teorię umiejętności. MH kontratakuje artami zagranicznych mistrzów. Ci jednak pisząc texty zakładają chyba, że czytają je ludzie co najmniej biegli w sztuce władania skalpelem i pędzlem (aerografem ;) i całość dla nowicjuszy jest niezbyt zrozumiała, pociągać ich mogą jedynie wysokiej jakości i ciekawe zdjęcia. Kolejnym polem do popisu są recenzje. Tych jak na lekarstwo, jeśli są, to są nieciekawe, z reguły zniechęcające do jakichkolwiek prób z danym modelem. Oba tytuły jakoś starają się zniechęcić czytelnika do sklejania akurat tych opisywanych zestawów (a na zawodach przeróbka beznadziejnego modelu zbiera ogromne punkty!). Czasami, kiedy masz model już 'na ukończeniu' nie wiesz jak go pomalować lub zwaloryzować w uatrakcyjnieniu twojej pracy pomogą oba tytuły. Minimonografie od zawsze były w cenie ('TBiU','Nowa technika wojskowa', 'Skrzydlata Polska', etc.) między modelarzami. Każdy wydawca chce popisać się jakimiś nowymi, nieznanymi dotąd zdjęciami, szczegółami konstrukcji, nietypowymi zastosowaniami, historią konstrukcji itd. MF serwuje ciekawe artykuły, zawierające szczegółowe informacje dotyczące jednego (niekiedy dwóch) najciekawszego zdaniem autorów schematu. W MH natomiast minimonografie nie są wcale takie mini, ciągną się przez kilka numerów i opisują z niespotykaną dotychczas w Polsce pieczołowitością (czepiają się nawet numerów seryjnych poszczególnych wersji!) podjęty temat. Jest to może ciekawe dla speców i wyjątkowo zaciętych pasjonatów, ale kiedy trzy kolejne numery zapychają arty dotyczące nie interesującego cię tematu po prostu spada wartość całego miesięcznika. Oprawa graficzna i ogólna jakość techniczna to już całkiem inna bajka. Tutaj MF przy adwersarzu dzisiejszego pojedynku wygląda na całkowity underground. MH wyskakuje z dużo większą ilością stron (ze względu na te kolejki, w MH wszystkie strony są też kolorowe, ) i 1,6 raza wyższą ceną (MF: 10,-, MH: 16,-). Więc jakość papieru, a co za tym idzie zdjęć jest również po stronie MH. Okładki obu magazynów są jednakowo paskudne, i nie zawierają nigdy niczego szczególnego, są po prostu w pewien sposób poprawne. Sponsorzy obu redakcji nie omieszkali skorzystać z okazji pół darmowej reklamy. I to liczy im się in plus, szczególnie wygrywa tu (z powodu zakresu i atrakcyjności) wydawca MF. Jeśli chodzi o regularność dostaw- nie wiem, czy tylko w mojej okolicy MH przychodzi (tylko do jednego kiosku w mieście, w dwóch egzemplarzach) w różnych terminach, czasem nawet po miesiącu od daty wydania (!), kiedy MF jest dużo popularniejszy (po kilka egzemplarzy na kiosk :) i przychodzi regularnie w połowie każdego miecha. Wynik konfrontacji jest w waszych rękach, ale moim
skromnym zdaniem początkujący powinni postawić na Model Fana, ale
i mistrzowie powinni tu zaglądać. Model Hobby jest pozycją dla perfekcjonistów
i pasjonatów, ludzi, którzy dobrze się znają na tym co robią i tych,
którzy po prostu kochają szczegóły. Pozdrowienia, P.S. '(...)w miejscu gdzie Bóg psuje nastrój |
||