Wstępniak

Opowiadania Czytelników

 

Bonusik

Powrót do
AMaga

 

:::: Royal Gryffin ::::

-------------------------------------
<< poprzednie :::: następne >>
-------------------------------------

Jesień

 
 

Jesień. Ciepłe dni odchodzą w mrok zapomnienia, żeby potem znów wróć. Ale nie o nich trzeba zapomnieć, bo nie można żyć samymi wyłącznie wspomnieniami. Liczy się to, co jest teraz. A co jest teraz?? No cóż listopad. Złota Polska jesień już przeminęła. Zimny deszcze leje się z nieba. Spływa po szybach samochodów stojących na parkingu. W parku samotne drzewa obdarte z liści, woda z nich skapuje na alejkę. Deszcz jest brudny. Pada miarowo, cały czas ten szum. Wszystko jest statyczne. Wszyscy ludzie pochowali się w domach. Nie ma oznak życia. Niebo całe zaciągnięte ciężkimi burzowymi chmurami. Panuje cisza, którą jedynie zakłóca szum deszczu.

Ławki malowane jeszcze na wiosnę, zdążyły już zatracić swoje wesołe barwy. Na jednej z takich ławek siedziała młoda dziewczyna. Nie miała żadnego zabezpieczenia przed padającym deszczem. Była cała mokra. Siedziała w bezruchu i bezmyślnie wpatrywała się w kałużę nieopodal jej stóp. Nikt nie wiedział jak długo tu jest. Nikt tego się nie domyślał to wiedziała tylko ona. Nie była stąd. Jej wygląd był nieważny. Zwykła zagubiona dusza pośrodku miejskiego parku.
Wzdłuż alejki stały latarnie pozbawione lamp. Zaczynało zmierzchać. Pogoda była niezmienna od tygodnia. Nic tylko to wszystko, co przedtem, słonce ani na chwilę nie wyjrzało zza zasłony. Deszcz padał miarowo.

Spoglądała na mokre zdjęcie jakiegoś chłopaka. Było czarno-białe. Przedstawiało człowieka mniej więcej w jej wieku. Był poważny, zadumany... Smutny?? Miał doły pod oczami. W ręku trzymał złamaną róże. Całkiem możliwe że przed wykonaniem tego zdjęcia płakał.
Wielu malarzy zachwycałoby się teraz tym widokiem. Coś niepowtarzalnego, wielu chciałoby to utrwalić na swoich płótnach. Impresja. Skoro ten krajobraz jest taki piękny to dlaczego wszyscy chowają się w swoich mieszkaniach i tylko wyglądają przez mokre szyby?? Deszcz padał miarowo.

Na głównej ulicy przejechał pojazd służb komunalnych. Jakiś zagubiony przechodzień przebiegł szybko alejką i pomknął w stronę odjeżdżającego autobusu. Nie zauważył tej statycznej postaci na ławce. Właściwie przez nią przeszedł. Ona swoimi oczami bez wyrazu spojrzała najpierw na zdjęcie potem na niego. On jej nie widział. Może nie chciał jej zauważyć.
Gdyby ktoś ja teraz obserwował z daleka wydałaby mu się jakąś zjawą... Wyglądała nie materialnie. Być może teraz tylko była z krotką wizytą na tym świecie.

Byłem ogromnie zdziwiony że tamten mężczyzna, który przechodził tędy jakieś kilka minut temu nie dostrzegł jej. Przecież to jest dziwne. Dziewczyna siedząca podczas ulewy w parku na ławce. Deszcz padał miarowo.

Moim zwyczajem były spacery w takiej aurze. Wtedy wszędzie było pusto i spokojnie, wtedy byłem ze swoimi myślami sam na sam. Nikt mi nie przeszkadzał. Byłem sam i to mi odpowiadało. Szukałem sensu życia ale nie spieszyłem się z tymi poszukiwaniami. Doskonale wiedziałem, że kiedyś w końcu znajdę to czego szukam. Nie obchodziło mnie czy stanie się to dziś, jutro czy za 10 lat. Było mi to obojętne, bo byłem pewien, że to kiedyś odkryję. Postanowiłem porozmawiać z tą tajemniczą dziewczyną.

- Witaj... co tu robisz?
- Mam pewną sprawę do załatwienia. - Mówiąc to spojrzała mi w oczy a następnie na zdjęcie, które trzymała w ręku. Uśmiechnęła się smutno.
- Piękna pogoda nieprawdaż?? - próbowałem rozpocząć rozmowę. Och przepraszam, że się nie przedstawiłem, ale już naprawiam błąd. Mam na imię Paweł, a Ty moja nieznajoma?
- Paweł... ładnie. Ja... różnie mnie nazywają.... chciałabym pozostać dla ciebie jak to określiłeś nieznajomą... dobrze??
- Oczywiście do niczego Cię nie zmuszam.
Deszcz padał miarowo.
- Czyje to zdjęcie?? Zapytałem wskazując fotografię którą trzymała.
- Naprawdę chcesz wiedzieć? To teraz i tak już nie jest istotne, ale skoro pytasz. - to mówiąc podała mi ów portret.

Przez chwilę nie mogłem wydusić z siebie żadnego słowa. Byłem kompletnie zaskoczony. Milczenie przerwała ona:

- I jak znalazłeś wreszcie sens życia? Wiesz już po co żyjemy?
- Ale.... skąd.... czemu..... ty.... mnie ... znasz??? - bełkotałem.
Wtedy to chyba zrozumiałem co jest tak naprawdę celem życia. Nie chciałem tego od siebie dopuścić, nie, nie zgadzałem się z tym. To nie mogła być prawda. Nie, nie teraz. Przecież byłem jeszcze młody. Ten mężczyzna na zdjęciu.... Co to miało znaczyć? Zrozumiałem. Ona... ona przyszła po mnie. Wiedziałem, że nie ucieknę, wszelkie objawy protestu byłyby bezsensowne. Więc to była ta sprawa, która miała załatwić.
- Więc już zrozumiałeś? Wierz mi, że gdyby to ode mnie zależało... ja tylko wykonuję polecenia. Zaufaj mi, tam nie jest gorzej niż tu na ziemi. A tak w ogóle to nigdzie nie może być gorzej niż tu.
Powstała i podała mi dłoń. Uchwyciłem jej malutką i delikatną rączkę. Uśmiechnęła się smutno.
- No to w drogę. - zawyrokowała.

Ruszyliśmy zachlapaną alejką. Wokół podniosła się mgła i w tej mgle się zatraciłem. Po naszej obecności w parku pozostał tylko jeden ślad. Czarno - białe zdjęcie leżało teraz w kałuży. Przedstawiało ... mnie samego. Krople bębniły o jego powierzchnię. Jakaś wprawna ręka umieściła na nim napis o treści:
Śmierć nadaje piękno życiu. Tylko sztuczne kwiaty nie umierają. ( Małgorzata Musierowicz )
Deszcz padał miarowo........

 

Royal Gryffin

phantazm@interia.pl


Wyślij Opowiadanie