Najważniejsza w życiu jest MOTYWACJA
Dzień zaczął się zwyczajnie, tak po prostu. Obudziłam się
tuż przed siódmą. Powoli otworzyłam jedno oko, potem drugie.
Przeciągnęłam się, uderzając przy tym nadgarstkiem o kant
szafki i ziewnęłam przeciągle. Niechętnym wzrokiem popatrzyłam
w stronę okna. Ciche odgłosy uderzania kropli o parapet zepsuły
mi humor . . .w tym najważniejszym dla mnie dniu. Powoli podeszłam
do okna i podniosłam żaluzje. Blade światło objęło w
posiadanie mój pokój. Przed oczami stanął mi motyw ze snu.
Łąka . . . łąka pełna kwiatów . . . żywiczne zapachy . . .i
chęć do życia tak miałam motywację, chociaż przez chwilę .
. . ale jednak . . .
Dlaczego nie lubię śniadań ??? . . zaspane twarze rodzeństwa
. . .kłótnia w kolejce do łazienki . . . nie mój sweter w
mojej szafce . . . Przestało padać . . .choć przez chwilę. .
. .ale wiatr ze wschodu przyniósł ze sobą pierwsze pocałunki
Zimy . . .nerwowo bawię się zamkiem od kieszeni kurtki . .
chciałabym mieć czarną . . ale misja nie pozwala. Liczba ludzi
na przystanku rośnie z każdą chwilą . .i po jakichś pięciu
minutach oczekiwania podjeżdża autobus . . .po brzegi wypchany
innymi uczniami . . . męczące spojrzenia wszystkich tych, którzy
mają to szczęście, że wsiadają na pierwszym przystanku . . .
nienawidzą mnie za to, że jako kolejna zabiorę im pół metra
wolnej przestrzeni w autobusie i kilkadziesiąt centymetrów
sześciennych tlenu i azotu. . . w tym najważniejszym dla mnie
dniu . . . W końcu dotarłam do szkoły . . Obdrapane ściany .
.ślady dawnych lamperii . . . z czasów świetności . . . czyli
jakieś pięćdziesiąt lat temu . . . I szereg uśmiechniętych
twarzy. . .co mnie obchodzi, że Anka kupiła sobie nowy jeansy z
kolorowymi naklejkami w stylu Britney , a Maciek ma nowe dzwonki
w komórce . .a i Karol widział Jezusa przy drodze . . . Pana
Jezusa . . . w tym najważniejszym dla mnie dniu
Lubiłam historię jedyny przedmiot, jaki tolerowałam i z
jakiego miałam dobre oceny . . .wystarczyła moja miłość do
książek . . .i nawet uczyć się nie trzeba było na ten "bardzo
dobry". Na długiej przerwie jakiś skaet przyczepił się
do mnie, bo noszę kolorowe rzemyki na
przegubach . . .nie ma sensu tłumaczenie, że to symbole dla
innych osób biorących udział w tej misji. . . jak chce, może
mnie nienawidzić. Mi to już wszystko jedno. Bo to najważniejszy
dzień w mym życiu! Profesor od chemii wysłał mnie do
dyrektora za "wyobrażanie sobie"
na jego lekcji . . . gdyby tylko wiedział, co dzisiaj za dzień!!!!
Julka, moja koleżanka zakochała się w Marcinie fajnie . . .ale
co mnie to obchodzi. Nie mogę dopuścić do tego, żeby byli
razem. Polecenia Szarego były wyraźne zniszczyć wszelkie zalążki
magii. Julka i
Marcin mieli dać początek naszemu wspólnemu wrogowi. Już nie
dadzą. Za jakieś dwa tygodnie Marcin zginie w wypadku
samochodowym. Już czas!!!! Za chwilę spełnię misję najważniejszy
dzień w życiu. Niebo jest takie błękitne. Białe obłoki
leniwie przesuwają się po
firmamencie. Widzą go ! Tak! Już za chwilę będę z nim i już
nic nas nie rozdzieli !!!!! NIC ! . . . ale. . .
ktoś tu jest . . . Kamil ? . .. lekki powiew wiatru zmierzwił
mu włosy. Stoi tak, lekko pochylony, przytrzymując się
piorunochronu. Wyciąga do mnie dłoń . .
- Weronika . . .
Uśmiecham się blado. To ostatnie, co mogę dla niego zrobić.
NIE . . powiem mu
co dzisiaj za dzień . . .
- Jestem taka szczęśliwa - mówię powoli . .dokładnie oddzielając
sylaby. Z zadowoleniem patrzę jak Kamil opanowuje wzburzenie i
posuwa się kilka kroków w moją stronę.
- Nie rób tego mówię z lekka patrząc za siebie.
Słyszę szept . . . nie umie opanować drżenia głosu.
- Weronika . . .kocham Cię . . .
Przykro mi . . .Perlista łza . . jedna . . . druga . .wezbrany
potok . . .
czym jest miłość ???? . . . najważniejsza jest misja . . .
. . . . .
Narastający z każdą chwilę dźwięk dzwonka uświadomił mi,
że czas zacząć kolejny zwykły dzień. Wstałem z mocnym
postanowieniem powiedzenia jej o tym. Tak długo jadłem śniadanie,
że o mały włos nie spóźniłem się na autobus. Podziwiam
tych wszystkich ludzi, którym chce się wstać piętnaście
minut wcześniej, aby zająć sobie "przyzwoite"
miejsce w autobusie. Nie to, co ja . . . Ale dzisiaj mi się
poszczęściło i nawet stałem blisko okna. Jak co dnia starałem
się być blisko niej. Przynajmniej w autobusie nie było to
takie trudne. W szkole wiecznie gdzieś znikała. Patrzyłem
teraz na nią. Uwielbiałem jej wiecznie mgliste spojrzenie
agrestowozielonych oczu, ciasno związane bursztynowe włosy i małe
usta . . przywodzące na myśl różany ogród
. . . Ona nie była zwyczajną dziewczyną. Zdawać by się mogła,
że pochodzi z innego świata. Miała wokół siebie magiczną
aurę . . . Nigdy nie ubierała się w obcisłe bluzki i przykrótkie
spódnice . . i właśnie za to między innymi ją uwielbiałem .
. . szczególnie ten jej bordowy, wełniany sweter . . nie nosiła
biżuterii . . nie potrzebowała tego . . nie wiem, z jakich
powodów . . pewnie bez nich . . nosiła na nadgarstkach kolorowe
rzemyki, misternie splątane
. . . Przerwałem te rozważania, gdy dojechałem na właściwy
przystanek . Obdrapane mury szkoły . . .w sumie to je nawet lubiłem
. . .to przez to moje zamiłowanie do staroci i . . historii . .
no właśnie . . . czy ONA zna wszystkie daty . . . wydawać by
się mogło niemożliwym . . a jednak . . Właśnie Karol mi
opowiada jak widział Jezusa przy drodze . . Cała klasa
się z tego śmieje . . tylko nie ja . . i nie ona . . . Innych
lekcji nie pamiętam . . . bo w końcu udało mi się wypożycz
nową książkę fantasy Magdaleny Sz. Salogel . . jest świetna
. . . ale. . . przecież dzisiaj jest TEN dzień . . . Dzień, w
którym mam jej powiedzieć ,że . . . . Na chemii nauczyciel
wyprosił ją z klasy . . . chciałem za nią iść .. .ale . .
tak stchórzyłem . . bałem się, że mnie znienawidzi . . była
dumna . .aż nazbyt .. . . .i po części za to była mi najdroższą
osobą na świecie . . . Po lekturze książki (tuż po
matematyce) dotarło do mnie, że ona jest ELFKĄ . . . Karol się
ze mnie śmieje . . a co mi tam . . . Będę ją w podświadomości
tak nazywał . . . . Po lekcjach znikła gdzieś. Szukając jej
natknąłem się na Julkę i Marcina. .
podobno poszła na górę . . .tylko, po co ??? . . . przecież
biblioteka, która tam się znajdowała została przeniesiona . .
. Pewnie poszła posiedzieć na dachu i popatrzeć z góry na
miasto . . często to robiła . . .wtedy przesiadywałem na sąsiednim
bloku, obserwując jej sylwetkę. Ale dzisiaj poszedłem za nią
. . . musiałem jej powiedzieć.
Od razu ją dostrzegłem. . . Stała tuż przy krawędzi płyty.
Jej włosy wyswobodziły się spod więzów spinek i teraz miękkimi
falami opadały na ramiona. Coś było nie w porządku . . . A jeśli
. . . . . W jednej chwili zrozumiałem. Wyciągnąłem do niej
jedną ręką, a drugą mocno chwyciłem piorunochronu.
- Weronika . . . wyszeptałem.
Uśmiechnęła się do mnie blado. Zrobiłem kilka kroków w jej
stronę.
- Jestem taka szczęśliwa - powiedziała cicho. - Nie rób
tego - dodała jeszcze, gdy zacząłem się zbliżać.
Wiedziałem , że teraz nadszedł czas . . czas prawdy.
- Weronika - powiedziałem, opanowując drżenie głosu - Kocham
Cię. . . .
Popatrzyła na mnie . . . Po jej bladym policzku spłynęła łza.
Najpierw jedna . . . potem druga. W głowie kołatała mi tylko
jedna myśl : Muszę ją ocalić . . . . .
i . . . .
znikła. . . . .
uderzenie . . . . . .
grzmot . . .
krzyk ludzi, gdzieś tam na dole . . . .
i szept wiatru : . . . misja . . . .