*** Repatryjanci - "Nieporozumienie" ***
"Totalne nieporozumienie"
Ty wiesz o co mi chodzi, kiedy ty wiesz o co tobie chodzi
Ty wiesz o co mi chodzi, kiedy ty wiesz o co tobie chodzi
co tobie chodzi, o co tobie chodzi, o co tobie chodzi
Ja wiem o co mi chodzi, kiedy ty wiesz o co tobie chodzi
Ja wiem o co mi chodzi, kiedy ty wiesz o co tobie chodzi
co tobie chodzi, o co tobie chodzi, o co tobie chodzi
Jesteśmy
Ciągle młodzi
Wiemy
co nam chodzi
Oni nie wiedzą o co chodzi, wiedzą o co chodzi, wiedzą o co chodzi
Ty wiesz o co im chodzi, oni nie chcą byśmy byli młodzi
Ty wiesz o co im chodzi, oni nie chcą byśmy byli młodzi
Byśmy byli młodzi, byśmy byli młodzi, byśmy byli młodzi
Ja wiem o co im chodzi, oni nie chcą byśmy byli młodzi
Ja wiem o co im chodzi, oni nie chcą byśmy byli młodzi
Wszyscy byli młodzi, wszyscy byli młodzi, wszyscy byli młodzi
Wszyscy
Kiedyś byli młodzi
I wiedzieli
co im chodzi
Dziś już nie są młodzi, dziś już nie są młodzi, dziś już nie są młodzi
Nie
"Amnestia"
Otwarte kraty
Więzienia opuszczone
Zmienia się rząd
Wszystkie winy wybaczone
Rozłożone ręce
Świątynie poniszczone
To zmienia się wiara
Wszystkie grzechy odpuszczone
Twarde mury
Fortece zrujnowane
Zmienił się władca
Wszystkie twarze przerażone
Puste głowy
Książki spalone
Idą nowe czasy
Wszystkie prawdy zapomniane
"Listy z Psychiatryka"
Jestem pełen niepokoju co się dzisiaj dzieje z tobą
Gdzie dziś jesteś, o czym myślisz, jak wyglądasz
Ile minut już minęło gdy się wszystko to zaczęło
Nie wiedziałem przecież wtedy kim ty jesteś
Wiele bym zapłacił złotych, papierowych i włochatych
Gdybym tylko mógł zobaczyć jeszcze...
Cztery miesiące to dla mnie dużo
W samotności miesiące mi się dłużą
Kiedy minie pół roku
Się pozbędę kłopotu
Łyknę prochy, choć nie wiem ile jeszcze
Tak to prawda leczę fobie w tym z betonu wielkim grobie
W izolacji od wielkiego i pięknego świata smutku
Lekarz mi codziennie mówi że niedługo spłaci długi
Ja go pytam mimochodem kiedy wyjdę wreszcie
Wiele bym zapłacił złotych, papierowych i włochatych
Gdybym tylko mógł zobaczyć jeszcze...
Cztery miesiące to dla mnie dużo
W samotności miesiące mi się dłużą
Kiedy minie pół roku
Się pozbędę kłopotu
Łyknę prochy, choć nie wiem ile jeszcze
Ja dziękuje ci serdecznie za to że mnie kochasz jeszcze
I dziękuje ci wylewnie za twe mądre słowa pocieszenia
Mnie ten pobyt w izolacji doprowadza do frustracji
Chciałbym wiedzieć czy się dowiem wreszcie
Nic już chyba nie zapłacę wiem że ciebie nie zobaczę
No i umrę sobie wreszcie, póki co... pozdrawiam jeszcze
"Kontyngent 97"
Straciłem nadzieję przez wojnę której sam chciałem
Pozbyłem się złudzeń one z kulami wyleciały
Wielkie nic zamiast szerzenia pokoju
Brud i choroby przegnały resztki odwagi
Ale to nie mój brud i nie moja śmierć
Ja siedziałem w namiocie z takimi jak ja
Słuchałem wystrzałów wódkę popijając
Znów świadomość własnej bezsilności
Woli ograniczonej koszarowym drutem
Obojętności w dopełnianiu rutyny
Obojętności wobec śmierci
Widziałem jak nasza bomba rozerwała dwóch cywili
To był tylko błąd pilota, okienko w statystyce
Kolejne przeoczenie za które przeproszą
Choć wczoraj na nich, dziś na mnie mogą spaść
bomby źle zaadresowane
To nie boję się bo co mogę jeszcze stracić
Znów świadomość własnej bezsilności
Woli ograniczonej koszarowym drutem
Obojętności w dopełnianiu rutyny
Obojętności wobec śmierci
Znów świadomość własnej bezsilności
Woli ograniczonej koszarowym drutem
Obojętności w dopełnianiu rutyny
Obojętności wobec śmierci
Czasami śni mi się że idę szeroką ulicą
Przy której rosną rzędy szubienic
Widzę na nich wielu znajomych z telewizji
W duchu im dziękuje za to wszystko
Ale oni już podziękować mi nie mogą
"Sens"
Walczyć!
co?
Daj mi powód jeden
A zabije kogo zechcesz
Tylko najpierw powiedz
Jaki to ma sens?
Czy to może mieć sens
Kiedy zaciskasz pięść
Kiedy krzyczysz że zabijesz
Gdy unosisz się i giniesz
Zabić!
Za co?
Daj mi dowód jeden
Wykonam wyrok na kim chcesz
Tylko najpierw powiedz
Jaki to ma sens?
Czy to może mieć sens
Kiedy zaciskasz pięść
Kiedy krzyczysz że zabijesz
Gdy unosisz się i giniesz
Zniszczyć!
Co?
Pokaż mi zdjęcia
Zbombarduje wszystko co zechcesz
Tylko najpierw powiedz
Jaki to ma sens?
"Jakie Życie"
Na co ci ta wojna i po co ci pokój
Włącz telewizor i daj mi wreszcie spokój
Nie wnoś skarg ani protestów
Nie mów słów wyrwanych z kontekstu
Bądź po jedynie słusznej stronie
A ona w końcu, kiedyś cię obroni
Zapomnij co to inność
Większość i tak ma rację
W końcu po to zrobiłem demokracje
W końcu po to robiłem demonstracje
Po to tylko i jedynie dlatego
Byś miał w bród... wszystkiego
Bo życie to satysfakcja przed przewrotem i po przewrocie
A śmierć to ekshumacja zwłok zakopanych przy płocie
Bo życie to satysfakcja przed przewrotem i po przewrocie
A śmierć to ekshumacja zwłok zakopanych przy płocie
Do czego ci książki i filozofia
Ty nie jesteś Puszkin a to nie jest Rosja
Musisz się solidnie wziąć do pracy i nauki
Wciąż wypełniać w wykształceniu luki
Zawsze bij brawo dla nowych koncepcji
Ludzie w Europie są coraz lepsi
Nie zapomnij pojechać na wakacje
Większość i tak ma rację
W końcu po to zrobiłem demokracje
W końcu po to robiłem demonstracje
Po to tylko i jedynie dlatego
Byś miał w bród... wszystkiego
Bo życie to satysfakcja przed przewrotem i po przewrocie
A śmierć to ekshumacja zwłok zakopanych przy płocie
Bo życie to satysfakcja przed przewrotem i po przewrocie
A śmierć to ekshumacja zwłok zakopanych przy płocie
"Retrospekcja"
Często myślę o tym co jest teraz i tutaj
Co wydaje się ważne tylko z pozoru
Jak powiedzieć, komu i o czym
Ile czekać, czy mieć poczucie humoru
Czasem jednak trzeba improwizować
Skoczyć do nieznanej wody
Sparzyć się? To nie problem
Gorzej umrzeć z braku swobody
Gdy myśl ucieka, życie puka do drzwi
Co zastaje? Samotnego człowieka
Co tu robisz, dla czego siedzisz sam
Chyba muszę się dzisiaj zastanowić
Jak pokierować dalej swoim życiem
Może walczyć o swoje ja
Może zająć się w spokoju piciem
Ciekawe jak zachowają się ludzie
Co przemilczą i w stosunku do kogo?
Ale najważniejsze jest
Ile krzywdy mi jeszcze wyrządzą
Gdy myśl ucieka, życie puka do drzwi
Co zastaje? Samotnego człowieka
Co tu robisz, dla czego siedzisz sam
"Mosty"
Mosty! Mosty wiszą nad nami
Pod nami rzeki, czasami kałuże
Oczy okien obserwują trawniki
Trawniki te koszą ludzie spracowani
Mosty! Mosty dla ciężarówek
Pod nimi brudne rzeki skażone ściekami
Nad nimi... kurz i spaliny
Chmury śmierdzących gazów
W zawieszeniu!!! między górą i dołem
W przestrzeni niczyjej lub własności prywatnej
Nie obchodzi ich czy zdechną
Lecz niech trują się sami
Mosty! Mosty dla kolei
Na nich szyny i druty w których płynie prąd
W cysternach bulgocze benzyna
Wokół torów tony odpadów
W zawieszeniu!!! między górą i dołem
W przestrzeni niczyjej lub własności prywatnej
Nie obchodzi ich czy zdechną
Lecz niech trują się sami
"Łączność"
Kreskami i kropkami szyfrujemy wiadomości
Wiele informacji, żadnych zbędnych szczegółów
Ilu może umrzeć w Rosji
Ilu w Chinach zatłuc mogą
To wszystko mamy tutaj na monitorach
Wielkie, wielkie są góry i doliny
W górach są jaskinie
Tam też łączność zrobimy
Pociągniemy kabel z Kremla po Waszyngton
Z Mołdawii do Iranu
A z Iranu do Bagdadu
Hasłami i kodami zabezpieczamy dane
Są tu mapy i wykresy ze szczegółami
Ilu dziś zabili w Chinach
Ilu zdechło w Afryce
To wszystko mamy tutaj na monitorach
Wielkie, wielkie są góry i doliny
W górach są jaskinie
Tam też łączność zrobimy
Pociągniemy kabel z Kremla po Waszyngton
Z Mołdawii do Iranu
A z Iranu do Bagdadu
Wielkie, wielkie są góry i doliny
W górach są jaskinie
Tam też łączność zrobimy
Wielkie, wielkie są góry i doliny
W górach są jaskinie
Tam też łączność zrobimy
Pociągniemy kabel z Kremla po Waszyngton
Z Mołdawii do Iranu
A z Iranu do Bagdadu
"To Zależy"
W zależności od tego co się chce
W zależności od tego co się wie
Tworzycie sobie swoją własną rzeczywistość
Ustalacie reguły które wam pasują
Które ułatwią wasze krótkie życie
Ja nazywam to "N"
Ty nazywasz to "L"
Bo tobie tak wygodniej i bezpieczniej
Nie płacisz ale bierzesz
I nie ma sprawy
Gdy nie ma kary
Nie ma też zasad
W zależności od tego co się chce
W zależności od tego co się wie
Tworzycie sobie swoją własną rzeczywistość
Ustalacie reguły które wam pasują
Które ułatwiają wasze krótkie życie
Ja mówię to jest czarne
Ty mówisz to jest białe
Bo tobie tak wygodniej i bezpieczniej
Nie płacisz ale bierzesz
I nie ma sprawy
Gdy nie ma kary
Nie ma też zasad
Podwójna moralność
Podwójna moralność
Podwójna moralność
Podwójna moralność
Podwójna moralność
Podwójna moralność
"Nic nie stoi ci na drodze"
Z domu wychodzisz codziennie
Idziesz do szkoły gdzie koledzy
Lekcje notujesz sumiennie
Nauczyciel nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Ze szkoły wychodzisz codziennie
Idziesz na podwórko gdzie koledzy
Butelkę wypijasz samodzielnie
Przechodnie nie stoją ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Z podwórka nie wracasz samodzielnie
Znów cię przyprowadził dzielnicowy
Matka przejęta cholernie
Ojciec nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze
Nic nie stoi ci na drodze