Klip jest dość skomplikowany jak na mój chłopski rozum. Na początku widzimy jak trzy dziewczęta gorączkowo przekopują kupę płyt w poszukiwaniu tej, która pozwoli spotkać im się z idolem (Craigiem Davidem, nie wiem czy to tak się wymienia), natomiast czwarta ma po prostu szczęście, bo zakupiła tylko jedną płytę, i to właśnie tą wygraną. Następnie naszym oczom ukazuje się tłum rozszalałych nastolatek przed domem wyżej wymienionego Craiga Davida. Cztery dziewczęta (które znamy już z początku klipu) zostają wpuszczone do środka tej jakże ogromnej rezydencji. Tutaj czytelnikom recenzji należy się wyjaśnienie. Nasz artysta, CD (fajny skrót) chciał chyba w tym teledysku pokazać jak wielkim jest on Casanovą i że nikt nie dorówna mu w uwodzeniu dziewcząt. Powróćmy jednak do tematu. Doszłam do wniosku, że akcja klipu to coś w stylu szukaniu dla siebie dziewczyny spełniającej dane kryteria. Pierwsza niewiasta chce najwyraźniej kariery, a nie CD, co go nieco zgorszyło. Drugie dziewczę poleciało (w sensie dosłownym, jeśli ktoś oglądał już teledysk wie o czym myślę) na pieniądze, a trzecie chciało tylko seksu. Oh nie! Naszemu cudownemu artyście (to ironia jakby ktos się nie skapał) pozostała tylko jedna dziewczyna, której nie korci jakoś kariera, kasa i ciało CD (albo tylko tak udaje). Tak więc to właśnie ona musi być tą wybraną! Wchodzą sobie oboje do windy i rzucają namiętne spojrzenia, lecz nie zatrzymują się na ostatnim piętrze, co to to nie! Dla zakochanych (hem hem) nie ma przeszkód! Lecą sobie dalej (przynajmniej ja tak odczytałam tą światłość)! Eh... Przyszedł czas na ocenę. Jakiś pomysł w tym klipie był trzeba przyznać...No niech mu tam będzie.
Ocena:6-/10