Soulfly - "Primitive"
Soulfly - "Primitive"


Podczas ostatniego miesiąca przeczytałem kilka pochlebnych recenzji płyt Soulfly'a pt. "Primitive" i "3". Udało mi się załatwić mp3 piosenki "Back to the Primitive". Spodobała mi się do tego stopnia, że postanowiłem kupić "Primitive". Będąc w końcu w pewnym cenrum handlowym zobaczyłem płytkę na stoisku z muzyką. Owszem, szkoda mi było tych 48,99 zł ale wiedziałem, ze nie pożałuje. Miałem rację! Płyta wgniotła mnie w fotel zanim zdążyłem powiedzieć "łał". Co za płyta, co za zespół, co za goście! Tak, goście zaproszeni do nagrania tego albumu to naprawdę doborowe towarzystwo: Chino Moreno z Deftones, Corey Taylor (8) ze Slipknota, Tom Araya za Slayera, a także syn Johna Lenona - Sean. To tylko niektórzy z gości, potem napiszę o innych. Teraz pora na spis utworów.

1.Back to the Primitive
2.Pain
3.Bring it
4.Jumpdafuckup
5.Mulambo
6.Son Song
7.Boom
8.Terrorist
9.The Prophet
10.Soulfly II
11.In memory of...
12.Flyhigh

Płytę rozpoczyna znany już przeze mnie utwór "Back to the Primitive". Na początku jest mini intro w postaci brazylijskiego instrumentu, potem "Um, dois, treis, quatro..." i zaczyna sie jazda. BttP sprawia wrażenie prymitywnego utworu, jest lekko zakręęęcony. Potem jest już tylko lepiej. Ocena: 8

Druga piosenka to "Pain" z Chino Moreno oraz Grady Avenellem. Bardzo ciekawy, szybki i mocny kawałek z fajnym refrenem. Ocena: +8

Kolejny utwór to "Bring it". Jest on jeszcze szybszy niz poprzedni. Po 1:40 min nawalania następuje fajne 2 min rozluźnienie. Spokojna muzyczka dezorientuje słuchacza, aby w końcu wybuchnąć z całym impetem. Ocena: -9

Czwarty na liście jest "Jumpdafuckup" z Corey'em Taylorem. Zarypista piosenka!! Zwrotki są przyjemne, Taylor spiewa, jakby chciał uśpić słuchacza. Refren w wykonaniu Maxa przypomina, że to Soulfly, a nie Backstreet Boys. Finał jest najepszy. Corey drze mordę najlepiej jak tylko może :I'm a self-destructive piece of shit... (nie mam pytań :) Ocena: +9

Piąta piosenka nosi nazwę "Mulambo". W większosci jest śpiewana po portugalsku. Jej największy atutem jest moc jaką niesie. Jest naprawdę ciężka. Ocena:8

Kolejny utwór to Son Song z Seanem Lenonem. Został ona zadedykowana dla Graziano Cavalera i John'a Lennona. Jest wolniejsza i lżejsza niż poprzednie, ale mimo to fajnie się ja słucha. Kończy się fragmentem gry na ludowym inst. tak jak na początku płyty. Ocena: -8

Siódmym utworem na płytce jest Boom, mój ulubiony kawałek. Najlepszy jest refren (podkręćcie dżwięk na fulla - gitary rozwalą wam łeb). Cała piosenka jest brutalna, Max świetnie wykrzykuje słowa. Nie mam słów. Ocena: 10

Pod numerem 8 kryje się "Terrorist" z Tomem Araya i Jose Navarro. Bardzo fajnie wychodzi naprzemienne wykrzykiwanie linijek w zwrotkach i refrenie przez Toma i Maxa. Ocena: 9

Następnym utworem jest "The Prophet" - bardzo fajny, solidnie wykonany kawałek. Ocena: 8

Prawdziwe odprężenie przynosi 10, instumentalny utwór zwany "Soulfly II" nagrany wraz z L.McDonaldem, M.Noite i Z.Sofaly. Utzymany jest on w klimacie Brazylijskich rytmów. Ocena: 7

I tu następuje najdziwniejszy punkt programu. In memory of... nagrany z Cutthroat Logic podchodzi bardzo pod nu-metal. Rapowane zwrotki, taki sobie refren. Mimo wszystko piosenka nie jest taka zła. Limp Bizkit gorsze piosenki nagrywał. Ocena: 5

Na koniec zostawiono ciekawą piosenkę - "Flyhigh" z Ashą Rabouin. Nieżle wypada połączenie głosu tej pani z dźwiękiem gitar. To godne zakończenie dla tej płyty. Ocena: -9

Mimo, że ze średniej wychodzi 8,17 (głównie przez "in memory of..."), to jednak płyta jako całokształt zasługuje na wyższą ocenę.


Ocena: -9

Eniak