*** Summoning - "Dol Guldur" ***


Dol Guldur, która ujrzała światło dzienne w 1996 roku, jest przez dużą częśc fanów tej grupy uważana za najlepsze dzieło dwójki Austriaków, tworzących długie, klimatyczne, epickie, podniosłe i przepiękne (i z pewnością zmieściłoby się tu jeszcze kilka przymiotników) hymny.
Jednak światem rządzą pewne reguły i bez wątpienia jedną z reguł jest to, że każda następna płyta Summoning będzie lepsza od poprzedniczki.

Jeśli jednak miałbym postawić to wydawnictwo obok jakiegokolwiek poprzedniego dzieła Wezwańców, to zdecydowanie bliżej mu do Minas Morgul. Choć pare osób może tu ze zniechęceniem pokręcić głową Dol Guldur, jest według mnie lepsze od albumu poprzedzającego. Nie przewyższa go co prawda klimatem kompozycji, jednek słychać tu wyraźnie że panowie, stali sie po prostu lepszymi muzykami. Album ten jest o wiele lepiej wyprodukowany niż jego poprzednik, nie doświadczymy tu już także nieudolnego wykorzystania sampli, które mogły razić na Minas Morgul. Gitara nabrała tu większego znaczenia, jej blackowy charakter w połączeniu z wiodącymi, stylizowanymi na średniowieczny klimat klawiszami, może budzić skojarzenia z ambientem, jednak różnica między Dol Guldur, a np. ostatnimi dokonaniami Varga Vikernesa, jest dość spora.

Same kompozycje natomiast są mniej "przebojowe" niż na Stronghold, ale też bardziej dopracowane niż na Minas Morgul, jednak posiadają ten sam, wspaniały klimat co na wyżej wspomnianych wydawnictwach, bo ten na każdej płycie Summoning nie traci nic ze swojej fenomenalności i wzniosłości. Właściwie ciężko tu wyróżnić jakiegoś faworyta wśród utwórów, bo płytę najlepiej odbiera się słuchając jej jako całości, a nie wybierając pojedyńcze kawałki. Wystarczy Jednak rzucić tytułami takimi jak: Elfstone, Nightshade Forests, Over Old Hills czy Khazad Dum, a już ma się przed oczami rewelacyjne piosenki z tekstami, które inspirowane są jak zwykle twórczością Tolkiena, są w stanie wywołać takie emocje, że będziecie w transie słuchać tej płyty kilka razy w ciągu dnia.

Summoning to w tej chwili obok Abigora najwybitniejszy przedstawiciel Austriackiej sceny black metalowej, tylko że jak zawsze podczas opisywania muzyki Protcetora i Sileniusa nasuwają się wątpliwości czy powinna być ona jeszcze objęta blackowymi ramami. Ale szufladki w tym przypadku mają niewielkie znaczenie ponieważ Summoning od lat przyciąga genialnością swoich kompozycji zarówno fanów blacku jak i wielbicieli tzw. "klimatów". Jeżeli jesteśćie jednym z nich nie powinniście się długo zastanawiać nad zakupem tej płyty bo Dol Guldur to kolejna porcja ambitnych i urzekających dźwięków, warta każdą cenę aby się z nią zapoznać.

Ocena: +9/10


© Satyr <satyr18@metal-rules.every1.net>