*** MayheM - "Live in Leipzig" ***


Książę Palownik chyba powiedział już wystarczająco dużo o tej płycie, lecz nie mogłem przejśc obok niej obojętnie, ostatni koncert Dead'a jest najlepszy, jedyny, kiedy słucha się tej płytki, przenosi się ponad dziesięc lat wstecz i uczestniczy się w tej ceremoni, która jest przesiąknięta całym złem tego świata i skupia się wokół zespołu. MayheM w tamtym okresie był silny jak nigdy wcześniej ani później, nawet jak było Black Circle to nie emanowało od nich tyle zła co wtedy kiedy Dead żył. Na tej płycie zło jest wszędzie w gitarach, w perkusji po prostu wszędzie. Jeszcze musze wspomniec o vocalach, chyba nikt nie miał nigdy takiej barwy głosu jaką miał szwed, on miał tyle zła w głosie... Wszystkie piosenki na płycie są cudowne, ale mam dwie ulubione: "The Freezing Moon" i "Funeral Fog". Nie ma takiej drugiej koncertówki i chyba już nie będzie, chyba nie muszę jej nikomu polecać, ponieważ każdy, kto słucha Blacku ją zapewne ma, a kto Blacku nie słucha niech tego nawet nie dotyka. Cóż więcej mogę powiedziec o najlepszej koncertówce wszechczasów.

Ocena: 10/10

Ps. Tak naprawdę mam kasetke a nie płytę.


© Black Wizard <blackwizard666@wp.pl>