| COVER |
 |
| INFORMATIONZ |
King Diamond - wokale, klawisze Andy La Rocque - gitara Herb Simonsen - gitara Chris Estes - gitara basowa John Luke Hebert - perkusja Rok wydania : 1998 Ocena : 10/10 Wytwórnia : Massacre |
| DEVIL RULEZ |
Uff! Tu mnie mój kochany wujaszek Diamond zaskoczył. Kto by pomyślał, że w roku 1998 King nagra działo, które jest równie dobre co "Don't Break The Oath", "Abigail" i "Them"! Myśle, że za jakieś 10 latek "Voodoo" będzie nazywane płytą kultową. Przesłuchałem ją jakieś 90 razy, znam wszystkie teksty na pamięć i dalej słuchając tej płyty potrafie się cieszyć jak dziecko. Jej glównymi zaletami jest to, że absolutnie nie ma sznas się znudzić, to, że jest zróżnicowana, to, że ma fantastyczne solówki, to, że King Diamond udowodnił, że jest najlepszym wokalistą heavy metalowym oraz to, że klimat tej płyty jest po prostu zabójczy. "The Graveyard" mimo, że było świetną płytą nie posiadało tak cudnej atmosfery grozy jak "Voodoo". Klimatem "Voodoo" dorównuje kultowemu "Them", a na dodatek jeszcze posiada wiele nowych pomysłów. To jest to, co ja nazywam płytą absolutną! Sama historyjka jest bardzo ciekawa i podobno, w co mi uwierzyć jest trudno, jest na faktach autentycznych. W skrócie można by powiedzieć, że na początku XX wieku do Luizjany, do starej posiadłości (hehe "Abigail" i "Them" się kłania) wprowadza się rodzinka Lafayette. Nie wiedzą, że zarówno dom, jak i teren przy nim, jak i osoby zamieszkujace to miejsce kryja kilka mrocznych sekretów, by nie psuć wam zabawy powiem, że potrzebny będzie egzorcysta. Po pierwszym przesłuchaniu płyty najbardziej rzuca się w uszy refren utworu "Life After Death". Jeszcze nigdy w moim całym zyciu nie słyszałem tak doskonałego chórku, no po prostu cudo! Sam utwór należy do zdecydowanej czołówki utworów Diamonda. Nie trudno też zwrócić uwagi na po prostu kapitalny riff zaczynający utwór "The Exorcist", ten riff rządzi. Z kolei po słowach "...so Sarah may be gone" w "Sending Of Dead" Herb rzeźbi taką solówkę, że aż mozna się zmoczyć z zachwytu (osobiście tego nie zrobiłem, bom mało wrażliwy, ale co delikatniejsi fani zmoczą całę spodnie i pewnie jeszcze glany). Na tej płycie każdy utwór mógłby być przebojem, zwłaszcza "Salem" i "Loa House" aż proszą się o teledysk i singla. Cała płyta jest po prostu genialna i niesamowicie klimatyczna, stałem się jej niewolnikiem, ty też powinieneś. Do sklepu!
|