IMMORTAL "DIABOLICAL FULLMOON MYSTICISM"

COVER
INFORMATIONZ
Rok wydania : 1992
Ocena : 9/10
Abbath - bas, wokal
Demonaz - gitara
Armagedda - perkusja
Wytwórnia : Osmose
DEVIL RULEZ
Początek lat dziewięćdziesiątych to były wspaniałę czasy dla norweskiego black metalu. Było dużo młodych i obiecujących kapel, z których każad miała swój własny styl. Takimi właśnie głodnymi sukcesu i rządnymi krwi młodymi zespołami były Immortal, Satyricon czy Emperor. Dziesięc lat później te zespoły uważane są za jedne z największych na świecie. Wtedy, mimo że były to bardzo młode i niedoświadczone zespoły to jednak grały bardzo ciekawą i klimatyczną muzykę. Do takiej z pewnością zalicza się debiut zespołu Immortal o fantastycznej nazwie "Diabolical Fullmoon Mysticism". Płyta ta to już teraz kult. Już samo miejsce nagrania powoduje u niektórych drżenie łap : Grieghallen Studio. Jaka jest muzyka? Bardzo ciekawa, na wskroś black metalowa, słychać tu i ówdzie wpływy Bathory (wiem, że każdy smutny recenzent tak pisze, ale tak po prostu jest) a najważniejszą rzeczą ze wszystkich jest wspaniały klimat, co u Immortal jest standardem. Brzmienie jakie tej płycie nadał Pytten jest dokładnie takie jak ma być, brudne i surowe a zarazem słychać prawie wszystko, bębny są dobrze nagłośnione a gitary nie bzyczą [no może troszeczke =)]. Wokal Abbatha nie jest jeszcze tak charakterystyczny jak na późniejszych płytach, ale i tak da się poznać, ze to on. Pan Demonaz Doom Occulta napisał kilka wspaniałych tekstów (tak jak z resztą zwykle), które opiewają potęgę zimy, mrozu, kozłów oraz zła. Immortal zapoczątkował tą płytą tradycję dawania na okładkę zdjęć, muszę się przyznać, że to zdjęcie akurat jest bardzo dobre, z resztą widzicie je po lewej stronie, więc nie będę wam go opisywał. Płyta zaczyna się od akustycznego wstępu oraz powiewów wichru przeplatanego z jękami demonów zimy czy czegoś takiego. Prawdopodobnie wiatr był robiony przez dmuchanie do mikrofonu a głosy demonów zimy to tylko skutki oboczne takiego zabiegu, ale chyba się czepiam, po takim o to wstępie rozpoczyna się drugi najlepszy kawałek na płycie "The Call Of The Wintermoon". Reszta utworów jest to rzetelna robota utrzymana w średnich tępach, Armagedda gra troszkę jak Bard Faust (przynajmniej odczuwam takie wrażenie), więc cała płyta jest dość rytmiczna. Płytę wieńczy pierwszy z "hitów" Immortala, fantastyczny utwór "A Perfect Vision Of The Rising Northland". Wszystko w tym utworze jest zajebiste, świetny wstęp na akustyku, wolne tępo, ciekawy riff, dobry wokal, solówka Demonaza, świetny klimat i zakończenie na akustyku (takie samo jak wstep, ale i tak fajne). Jakby nie patrzeć najlepszy utwór na płycie. Płytę bardzo polecam wszystkim fanom Immortala i black metalu w ogóle. Płyta ta ma świetny klimat więc innym też się spodoba. Powinienem dać tej płytce ósemkę, ale debiutantów nie można oceniać zbyt ostro, gdyż jeszcze się przejmą i się rozpadną =). Fajna płyta na zimowe wieczory, szczególnie na zimowe.

CHAINSAW GUTZFUCK
As a being now possessed of a human body
In this world I swear to give my full allegiance
To it's lawful master, to worship Him
Our Lord Satan, and no other