Catamenia - "Morning Crimson"

Tajemniczość, mistycyzm, wieczny chłód tak można by określić muzykę graną przez Catamenię. Do tego dochodzą "brudne" gitary, typowa blackowa perkusja i piękne klawisze. Cóż, zestaw bardzo dziś popularny, jednak nie przez wszystkie zespoły dobrze wykorzystywany. Osobiście potrzebowałem nieco więcej czasu, aby się do tej płyty przekonać. Może to sprawa tego surowego brzmienia, może to wszechobecny mrok czający się w kompozycjach, czy wręcz dekadencki nastrój będący podstawowym składnikiem tego albumu. Jednak z czasem, coraz częściej muzyka Finów sączyła się z moich głośników.
Ta płyta jest przykładem na to, że zespół próbuje odnaleźć swój własny styl, balansuje na pograniczu melodyjnego black metalu i ckliwego gotyku. To jednak wciąż magiczne połączenie jest nadal aktualne i choć przez wielu nie tolerowane nadal przyciąga nowych miłośników obcowania z Czarną Sztuką. Tak to już jest z black metalem - tej muzyki nie da się poznać, nie da się ogarnąć po jednym czy kilku przesłuchaniach. Być może wynika to ze złożoności owej muzyki lub też z subiektywnego odbioru każdego dźwięku.
Na pierwszym miejscu wyróżniłbym "...And Winter Descends" ze wspaniałym przwodnim motywem klawiszowym. Zawsze kiedy słucham tego kawałka, na myśl przychodzą mi obrazy z tolkienowskiej trylogii - ośnieżone góry
Karadhrasu i czające się tam wilki... Jest to przykład na to, jak ta płyta wpływa na wyobraźnię - wystarczy spojrzeć tymi prawdziwymi oczyma, oczyma duszy. Bardzo podoba mi się także "The Forests Of Tomorrow" posiadający potężne, głębokie brzmienie, podrasowane surowością typową dla skandynawskich gitar. Początek "Shadeweaver´s Season" wyprowadził mnie w przysłowiowe maliny. Przez ułamek sekundy wydaje się, że
Finowie polecą z muzyką na łeb, na szyję, jednak pomimo tego zrywu dalej jest to to samo jednakie, miarowe tempo, które dominuje na całym albumie. Uważam, że jest to jedyna, lecz znacząca wada tego albumu. Brakuje tego typowego dla blacku szaleństwa, brutalnosci, szybkości. Co prawda w paru utworach mamy zmiany tempa, lecz nie są one aż tak widoczne i często o nich zapominam pod wpływem przeważających, walcowatych dźwięków. Ale z drugiej strony czyni to album wyjątkowym, puszczanym tylko w pewnych momentach naszego życia, wtedy gdy tego potrzebujemy, a nie ot tak sobie.
Na plus przemawiają: solidna produkcja, nie rozbijająca uwagi słuchacza spójność utworów oraz specyficzny klimat, znany tylko z albumów Catamenii. Album, mimo paru niedociągnięć może się podobać. Mało tego, dla niektórych może okazać się czymś naprawdę godnym uwagi. Niestety, niczego nowego tu nie odnajdziemy, lecz nie jest to powód, aby całkowicie przekreślać ten krążek. Mnie on się spodobał i Wam również go polecam.
Ocena: 8/10
© kaReL
† jotun@terramail.pl †
† www.INFLAMES-web.prv.pl †