QUEEN II
by Chrapek

Zapewne każdy z Was zna ten album. To on właśnie wyznaczył muzykę Queen, muzykę, którą wszyscy znamy i lubimy. Wielokrotne nakładanie ścieżek, niesamowite wyczyny z gitarą, oraz wspaniały wokal Freddiego to to, co w tym albumie naprawdę daje po uszach (w pozytywnym znaczeniu:))

Teraz będzie troszkę z historii albumu.
Roboczy tytuł to "Over The Top" (Przegięcie) .Stało się to prawdziwym zmasowanym atakiem wszystkich krytyków muzycznych. "Zbyt skomplikowane" - Melody Maker, "popłuczyny glam rocka"- Record Mirror, "nic niewarte przechwałki" - New Musical Express. W dodatku pojawiły się zarzuty jakoby grupa używała syntezatorów. Na szczęście Queen nie poddała się, a ich płyta Queen II utrzymywała się przez 26 tygodni na listach przebojów - był to ich pierwszy złoty krążek. Teraz przejdźmy do recenzji :)

Album zaczyna się wspaniałym utworem "Procession". Kiedy to słucham dosłownie widzę procesję mnichów w kapturach idących jakąś ciemną drogą :). W tle słychać coś jakby bicie serca, gitara gra akordami, melodia zaś nałożona po raz drugi przypomina troszkę jakby wiolonczelę. Całość jest bardzo dobra, i doskonale pasuje - przykład, że nie należy wierzyć krytykom :)
Kolejną piosenką jest "Father To Son", i choć cała utrzymana jest w dobrym rocku to jednak średnio przypadła mi do gustu. Jest dla mnie troszkę zbyt monotonna.
Trzecia piosenka to "White Queen"- Tu gitara całkowicie udaje skrzypce. Gdybym nie wiedział, że to gitara to bym w to nigdy nie uwierzył. Piosenka składa się z dwóch najważniejszych instrumentów - elektryka, na którym Mr May gra bardzo spokojny akompaniament, oraz głosu Freddiego. Potem dochodzi perkusja i chórek, w którym słychać głównie Rogera. Tu również widać eksperymenty z nakładaniem ścieżek - kilkakrotnie głos Freddiego wchodzi jeden na drugi.
Następna piosenka - "Some Day One Day" to doskonałe połączenie wokalu Briana Maya, gitar akustycznych (grających akordami), gitar elektrycznych i chórku złożonego z osoby Freddiego Mercury'ego :). To wszystko tworzy dziwną, ale fajną mieszankę (przypomina mi troszeńkę country - w najlepszym tego słowa znaczeniu :)).
"The Losers In The End" to fajna piosenka śpiewana przez Rogera, szczególnie zwróćcie uwagę na tekst. Cała piosenka sprawia dobre wrażenie, choć nie jest jakimś "odkryciem".
"Ogre Battle" - przez minutę cisza .... iiii .... czekasz.... :) .... nagle zaczyna się piosenka - krzykiem (to dobre określenie) chórku złożonego z zespołu. Całość utrzymana jest w klimacie ciężko-rockowej piosenki (no może nie tak ciężkiej :)) . Ale słucha się jej dobrze- głównie dzięki świetnemu wokalowi Freddiego.
"The Fairy Tellers Master Stroke" - Bardzo fajny utwór, raczej komiczny, ładna melodia, fajny tekst, i wszystko doskonale skomponowane. Dla mnie jedna z lepszych piosenek na albumie.
"Nevermore" - Bardzo ładny utwór, w którym główną rolę odgrywają - głos Freda i jego fortepian. Po prostu wspaniała krótka balladka.
"Funny How Love Is" - Jedna ze słabszych pozycji albumu - co wcale nie znaczy, że jest zła. Główną jej wadą jest grzechotka (czy inny instrument perkusyjny), który pojawia się ciągle w tle. Gdyby całość była utrzymana tak jak jest na początku, moja ocena była by wyższa.
Przedostatnia piosenka to "The March Of The Black Queen" . Słuchając jej zastanawiałem się czy to nie jest prototyp Bo Rhap, bo pewne podobieństwa są. Jest utrzymana w klimacie operowym i w gruncie rzeczy jest to druga pozycja, która najbardziej przypadła mi do gustu.
Ostatnią piosenką i zarazem najlepszą (znak jakości + moja rekomendacja ;)) jest " Seven Seas Of Rhye". Kontynuacja piosenki z poprzedniego albumu. Doskonały dźwięk, wokal, kompozycja, i wspaniała dykcja śpiewających sprawia, że grzechem byłoby nie dać tej piosence najwyższej oceny...

PODSUMUJMY:
Procession -- 9/10
Father To Son -- 8/10
While Queen (As It Began) -- 9/10
Some Day One Day -- 9/10
The Loser In The End -- 8+/10
Ogre Battle -- 7+/10
The Fairy Feller's Master-Stroke -- 9+/10
Nevermore -- 9+/10
The March Of The Black Queen -- 9+/10
Funny How Love Is -- 6+/10
Seven Seas Of Rhye -- 10+/10 + znak JaKoŚcI
OCENA ALBUMU : 9/10
Świetny zespół, świetna muzyka, świetna rozrywka.
CENA: Można od czasu do czasu kupić w popularnych "Empikach". Jednak cena, jaką zastałem nie była zbyt zachęcająca - 56zł :(.