Euronymous i Grishnackh - z innej strony

Mam nadzieję, że tytuł coś wam zasugerował? Jeśli nie, to śpieszę z wyjaśnieniem. Otóż, już dwukrotnie mieliśmy okazję by przeczytać o Vargu Vikernesie, a za każdym razem było to z punktu widzenia fana Mayhem. Ja, jako fan Burzum i poganin (a nie szatanowco-pogańca) postanowiłem napisać "polemikę" do tych tekstów. Wiem, że dziwny pomysł, ale ktoś musi o tym napisać. A jeżeli jest więcej osób o poglądach zbliżonych do moich, to niech piszą i pomogą w tworzeniu frontu anty-pozerskiego w AM-Muzyce!!!

To ja może rzucę paroma cytacikami i zripostuję.
>>>Jego ojciec bił jego, jego matkę i całą rodzinę, co doprowadziło do rozwodu rodziców, Christiana, gdy miał 7 lat.
Szkoda Palowniku, że nie piszesz o tym, że Kristian i tak kochał swojego ojca. Wiele razy w swoich felietonach (nie wiem jak to nazwać) pisał, że dzieci powinne otrzymywać wiedzę nie w szkołach, ale od swoich rodziców, a za przykład służył mu ojciec, który nauczył go w dzieciństwie wielu praktycznych rzeczy, m.in. węzłów, albo jak się posługiwać przedmiotami codziennego użytku.

>>>Po krótkim okresie wspólnego grania odszedł od nich, aby grać w deathmetalowym projekcie Old Funeral (pewne źródła podają, że była to deathmetalowa kapela, ale czy takie osobistości blackmetalowe pozwoliłyby sobie na granie pozerskiego deathu???).
Wiecie, tak się zastanawiam, dlaczego nikt jeszcze nie sprostował stosunku Euro do deathmetalu? Żeby nie było niejasności, to napiszę po ludzku: Euronymous kochał death metal!!! Cała ta nienawiść polegała na tym, że dla niego prawdziwym death metalem zajmowały się kapele opiewające i podniecające się śmiercią, a takich według niego nie było. Więc jak by nie patrzeć, Euro pewnie byłby zadowolony z Vadera, w którym Polak Peter growluje o Mezopotamskim demonie Kingu i innych fajnych rzeczach ograniczających się do stwierdzenia, że śmierć jest dobra.

>>>W 1991 przywrócił do zycia swój dawny, jednoosobowy zespół Uruk-hai i zmienił go w Burzum (czyli ciemności).
Właściwie to jest to prawda, ale znowu, żeby nie było niejasności, muszę coś wytłumaczyć. Otóż o ile mi wiadomo, "burz" znaczy ciemność, a przyrostek "-um" występuje w niektórych wyrazach w liczbie mnogiej. W czym rzecz? Otóż w języku Norweskim nie ma takiego słowa jak "burzum", więc jest to neologizm.

A teraz kwestia sporna: >>>Nieuchronne wydarzenie przyśpieszyło to, że Euro odbił mu Ilsę - 16 letnią Szwedkę i nie wydał jego płyty, choć dostał pieniądze. Poza tym Varg nie mógł znieść jego poglądów. Sam jest nazistą, a Euro był trockistą. 10.08.1993 pożyczył od matki samochód i pojechał ze Snorem (Blackthorn z zespołu Thorns) do Oslo. Snor zadzwonił do domu Euronymousa, a gdy ten otworzył drzwi Grish wpadł do mieszkania. Po krótkiej szamotaninie Euro zaczął uciekać. Varg chwycił nóż i zadał cios. Rano policja znalazła ciało z 16 cięciami na korpus i 8 na głowę i kark. Było tak zmasakrowane, że nie dało się go rozpoznać.
Tak na rozluźnienie atmosfery chciałbym powiedzieć jedno: jeżeli wszyscy fani Mayhem tak się podniecali "złem", to powinni być zadowoleni że Varg zabił Euro. W końcu to było "bardzo złe"...
Ale wracając do tematu, to wszystko było mniej więcej tak, jak piszesz Grabarzu, tylko że zupełnie inaczej! (Wiem że dziwne zdanie mi wyszło.) Varg pojechał ze Snorrem żeby załatwić sprawę umowy z Euronymousem (którą gościu po prostu olał), czyli unieważnić kontrakt, bo już odebrał swoją kasę od wytwórni, która stała nad Euro ("DSP nie da się wykupić" - jasne). W ten sposób chciał się po prostu oderwać od Euro, bo miał go już dosyć (poglądy). A Snorre miał własny interes, bo chciał panu komuchowi zaprezentować muzykę którą tworzył. Zresztą pewnie tego nie wiecie (ani Palownik, ani Grabarz tego nie napisał), ale Snorre był najlepszym kumplem Euronymousa. Po tym, jak zadzwonili do Euro, weszli przez 2 główne wejścia i wleźli na czwarte piętro, komuch otworzył drzwi cały przerażony i odziany jedynie w gacie. Wiecie, zwykle ludzie zakładają na siebie jakieś spodnie albo koszulę, gdy ktoś przychodzi, więc jego wdzianko było conajmniej dziwne. Po krótkiej rozmowie Euronymous zaatakował (tak!!!) Varga i pobiegł do kuchni po nóż. Snorre wtedy chciał przerwać walkę, ale bezskutecznie. Varg jednak wyjął z buta własny nóż (ostry jedynie na końcu, ostrze tępe żeby nóżka się nie kaleczyła). Jak Euro to zobaczył, zamiast wziąć paralizator (też miał), wybiegł na korytarz, wrzeszcząc żeby mu ktoś pomógł. Gdy Varg do niego podbiegł, dźgając na schodach uciekającego w plecy i ręce, Czarny Książe Euronymous błagał o litość. Te jęki zakończył Vikernes, który walnął delikwenta w łeb, co zakończyło walkę.
Skąd się właściwie wzięła taka reakcja Euronymousa? Otóż prawdą jest, że to Euro zaplanował zabójstwo Vikernesa!!! Nic dziwnego, że tak się zdenerwował, w końcu przyszła do niego wieczorem jego "ofiara"! Więc, jak widać, "straszliwa zbrodnia" nie była zaplanowana, była jedynie wynikiem samoobrony Varga!

>>>Fanów Burzum nienawidzą maniacy MayheM i część fanów DarkThrone.
Mayhem i owszem, ale w gruncie rzeczy Darkthrone jest przekonaniowo bliżej Burzum niż MayheM. Dlatego fanów Burzum nienawidzą co najwyżej podniecone chainsaw gutsfuckowaniem nastolatki. Ale tak przy okazji, to czy wiecie drodzy czytelnicy, że dla Euro "wyznawanie śmierci" to nie śpiewanie textów typu gore? Ciekawe więc dlaczego Mayhem ma więcej gore'u niż cała seria o Freddym Krugerze? Mam nadzieję, że rozjaśniłem nieco sytuację. Ludzie! Przemyślcie może kto jest bardziej pogański i anty-chrześcijański: facet, który fascynuje się kulturą Nordycką i tworzy genialną muzykę, czy jakiś kosmopolityczny trockista, dostrzegający na świecie jedynie "zło", będący także "satanistą", czyli wyznawcą obcego (niepogańskiego i nienorweskiego do cholery!) demona, tworzący kulmadafakoską muzyczkę dla nastolatek?

Perkun

P.S. W domu Euro znaleziono w jednej z szuflad sztucznego kutasa mającego na sobie jeszcze resztki gówna. Bez komentarza.