MAGICZNE KSIĄŻKI


Książki posiadają jakąś dziwną magię. Są czymś w rodzaju medium z innym światem. Dzięki nim możemy zapomnieć o otaczającym nas świecie. O świecie pełnym tchórzy, zła, złodziei oraz morderców. Świecie jakże zakłamanym oraz brudnym.

Pamiętam jak zaczynałem moją przygodę z książkami. Muszę powiedzieć, że jeszcze trzy lata temu nie lubiłem czytać książek. Od czasu do czasu przeczytałem jakąś książkę Artura C. Clarka i jego niesamowitych opowieści czy pana Danikena (przepraszam, jeśli źle napisałem). Jednak były to książki raczej naukowe, a innych książek w ogóle nie czytałem. Jednak wszystko się zmieniło, gdy pewnego dnia pożyczyłem sobie Hobbita. Słyszałem coś o niejakim Tolkienie jednak za tych czasów moja wiedza na temat książek była bardzo mała.

Gdy otworzyłem książkę poczułem dziwnie miły zapach wydobywający się z jej wnętrza, zapach starości. Po tej książce widać było, że była stara - żółte kartki zrobione ze słabego papieru oraz ten zapach. Jednak sam zapach to niecała książka, a liczy się jej treść. Chyba nikomu nie muszę mówić, że w twórczości Tolkiena się zakochałem. Czytałem i czytałem jego powieść powoli zagłębiając się świat hobbitów, krasnoludów czy elfów. Cały świat Śródziemia pozwala nam, chociaż na chwilkę odpocząć od trudów codzienności, których jak wiadomo jest sporo. Później przeczytałem parę książek w tym całą sagę "Władcy Pierścieni" i po raz kolejny chciałem przenieść się do tamtych czasów. Co ja mówię dzięki tej książce przeniosłem się w te czasy, jeśli nie fizycznie to przynajmniej duchowo. Po raz kolejny nic więcej mnie nie obchodziło podczas czytania poza przygodą Froda. I znów pochłonąłem kolejne książki raz lepsze, raz gorsze. Aż pewnego razu natrafiłem na powieść Bułhakowa "Mistrz i Małgorzata", książkę naprawdę dobrą, a wręcz bardzo dobrą. Książka ta pokazała mi jak ważna jest miłość i ile można dla niej zrobić. Ile człowiek jest w stanie poświęcić dla miłości, a jak kończą ludzie zawistni oraz źli. Po raz kolejny mogłem wczuć się całym ciałem oraz duszą w opowieść o Mistrzu i Małgorzacie. Jednak, gdy kończyłem to żałowałem, że nie znam takiego Wolanda. Że jest tak wiele zła na świecie, a ludzi nie zauważają samych siebie. Spostrzegłem, że miłość w życiu ludzkim jest naprawdę ważna i nawet diabeł może mieć serce. Pewnie pomyślicie, co ten koleś pisze? Ludzie po przeczytaniu tej książki zauważyłem, że Woland miał więcej serca niż ci ludzie, którzy mieszkali na Patriarszych Prudach (znów przepraszam, jeśli źle to napisałem). Zauważyłem, że ludzie, którzy nazywają siebie artystami wrażliwymi na ludzkie nieszczęście mogą tak naprawdę być o wiele gorsi. Ba, powiem więcej, potrafią tej sztuki w ogóle nie zauważać, a tym bardziej miłości.

Książki jak na samym początku powiedziałem potrafią nas zaczarować. Mnie zaczarowały te trzy książki, które wyżej wymieniłem, a teraz czaruje mnie Faust. To dzięki nim odkryłem wiele naprawdę ciekawych rzeczy o otaczającym nas świecie. To dzięki nim mogłem zapomnieć o rodzinie, szkole o świecie. Mogłem choć na chwilę odpocząć od tego wszystkiego, co mnie otacza. A jak wiecie ludzie otacza prawie tylko i wyłącznie samo zło. A książki są czymś na wzór miejsca gdzie można odpocząć. Są czymś wspaniałym.

Caleb