|
Lalka |
|
Otóż jakieś dwa miesiące temu przeczytałem książkę o wdzięcznym tytule Lalka. Nie powiem, niektóre 'akcje' mnie bawiły, a niektóre doprowadzały do szewskiej pasjii, no i niestety tych drugich było więcej. Jednak przed właściwymi wypocinami małe przypomnienie (pierwsza recka od 3 mieszków! ;) Pamiętnik młodego subiekta. Właśnie w Warszawie zaczęto dyskutować o budowie nabrzeża, które miałoby powstać w najbliższym czasie. Pamiętam jak tata opowiadał mi o Napoleonie, jak i bez mostów i nabrzeży bił Rosjan, ale mówię wam (i sobie obiecuję), że jeśli Napoleon nie przyjdzie to ja zginę. Nie uwierzycie również państwo co mnie spotkało! Widziałem dzisiaj jakąś tam baronową przy kościele. O jej, jaka ona jest okropna. Ledwo usłyszałem jej skrzekliwy głos już chciałem uciekać! Ale to nic! Ta wstrętna baba zażyczyła sobie, abym podniósł jej chusteczkę, ponieważ jej nie wypada. Odpowiedziałem jej, że niech sobie sama ją podniesie i zamierzałem odejść. Niestety te niby-damisko z kamienicy Łęckich odparowało zaraz moją odmowę. Coś pogdakała w stylu "Młody człowieku ty nie wiesz kim ja jestem!". Śmiać mi się chciało z tej rozmowy bo wszem i wobec jest głoszona równość klasowa, a ona zarzuca mi nieświadomość tego. Nie chciałem się bawić dłużej i odpowiedziałem zaraz to co mi postało w głowie. "Starą, zagrzybiałą i spróchniałą prufą?". Nie wiem czego ten babsztyl oczekiwał, bo zaraz wpadł w płacz. Nie chcąc już więcej jej widzieć oddaliłem się w kierunku Łazienek. Chodzą słuchy, że Wokulski zakłada spółkę do handlu ze wschodem i mam szczery zamiar do niej należeć. Ale co tam na świecie się dzieje! Ot podobno mały Napoleonek bije się w Afryce. Do czego to dochodzi - zwycięskie nazwisko musi najpierw udowadniać swoją wartość. Ja od razu kazałbym mu iść na Rosję! Ojej chyba nikomu to się nie spodoba! ;). Ale to nawet dobrze, bo i tak nie mam chęci chwalić na siłę tej książki. Nie będę się upierał przy podwyższaniu oceny. Jednak wypadałoby podać jakąś argumentację, otóż ona. Pierwszym rażącym defektem tej książki jest fakt, iż opowiada ona o wielkiej, niespełnionej miłości pomiędzy człowiekiem z romantyzmu-pozytywizmu, a salonową damą. Jeneczki, czasami to miałem ochotę odrzucić tą książkę, kiedy Wokulski dawał się tak omotać. No więc fakt - nie podziewajcie się czegoś nadzwyczajnego - troszkę z romantyzmu, trochę pozytywizmu - a w sumie nic specjalnego. Wydaje mi się to nudne w obie strony, tym bardziej, że książka skupia się głównie na tej miłości. Nie, abym miał coś przeciw temu, ale.. no ale nie podoba mi się taka kombinacja. Drugim mankamentem może być sposób prowadzenia narracji - kiedy czytamy pamiętnik starego subiekta czasami pojawiają się wydarzenia, których Rzecki nie mógł wiedzieć. Logicznie rzecz biorąc Prus popełnił kilka takich wpadek, niestety przykładów nie mogę podać, ponieważ książka wróciła do biblioteki. Trzecim i ostatnim punktem mojego narzekania będzie fakt, że bardziej polubiłem Rzeckiego niż Wokulskiego, a przecież ten drugi jest głównym bohaterem! Tutaj mi coś nie gra, bo przecież powinienem bardziej interesować się losami Wokulskiego, a nie jego pracownika. Wygląda mi to troszkę hm.. jakby Wokulski był tłem dla Rzeckiego. Niestety odniosłem takie wrażenie i dlatego polecę po ocenie. Jednym aspektem, który może przemawiać na plus książki jest odpowiedź na "wielkie pytania epoki" - pozytywizmu. Może, ale nie musi, ponieważ wątpię aby jakiegoś ucznia zachęcała objętość książki. To co mnie pocieszyło i najbardziej podobało w całym utworze było na końcu. "No omnis mori"- czy coś podobnego, zacytowałbym to dokładnie, ale jak wspomniałem nie mam już książki. {Chyba jednak "non omnis moriar". Przynajmniej tak Horacy pisał. - PP} Zapewne nie wszyscy wiedzą co znaczy ten łaciński zwrot - "Nie wszystek umrę" - lub coś bliskiego, bo tłumaczę to sam i z pamięci. Oceniając książkę biorę pod uwagę wszystkie wady książki, jednak nie zapominam o tej jednej zalecie. Książka może i niedoskonała, jednak nie najgorsza - dlatego dostaje czwórkę z minusem [4-]. Kto będzie chciał przeczytać zrobi to, jednak jeśli ktoś się waha to radzę mu nie zabierać się do tego tytułu. Jest długi i zawiły, a przyjemność z czytania jest nikła. Szkoda mi Rzeckiego, ale jego epoka minęła, nadeszła następna. Normalna kolej rzeczy. No omnis.. Łukasz 'Splatch' Dywicki |
|