Hehehe


Taką śmieszną rzecz odkryłem, kiedy przeczytywałem kolejne artykuły w książkach... Mianowicie recenzję "Zielonej mili" Stefka Kinga. Bez urazy, szanowny autorze, ale kilka rzeczy napisanych przez Cię przysporzyło mi dobrego humoru na resztę dnia (i chciałem Ci podziękować, gdyż od kilku tygodni włada mną grobowy nastrój).

O cóż mi chodzi... Pozwólcie, że zrobię "kopiuj" i "wklej", żeby nic nie uronić ze znakomitości...

Pan Coffey przybywa na bloku śmierci oskarżony o gwałt i morderstwo dwóch dziewczynek.

Co za sadystyczne dziewczynki, gwałcą i mordują! Fabuła, rzeczywiście, niecodzienna. Nie rozumiem tylko ludzi, którzy pomylili się tak bardzo oskarżając rosłego murzyna miast dwóch słodziutkich dzieciaczków.

Teraz poważnie - chyba powinieneś był napisać "gwałt... NA dziewczynkach", ew. "zgwałcenie i zamordowanie dziewczynek". Nieważne, może to tylko drobne zaburzenie komunikacji.

Powieść napisana jest w formie pamiętnika Paula Edgecomba, staruszka przebywającego w domu starców.

To tak jakby napisać, że szkolny uczeń uczy się w szkole...

A teraz obietnica autora recki:
Tu poprzestanę opisywać fabułę, bo chciałbym byście sami przeczytali "Mile" i mam nadzieje was zainteresować.

I następne akapity:
Eduard Delacroix, jeden ze skazanych, jest wręcz sympatyczny. Lecz jest tez Whiliam Wharton zwany "Dzikim Billem". To z kolei psychopata z krwi i kości, niebezpieczny i nieobliczalny. Fabuła jest świetna, pojawia się wiele wątków pobocznych (głównie opisujących więźniów, ich pobyt w celi i egzekucje). Odrębnym elementem jest Pan Dzwoneczek (lub Matros Willy). Pan Dzwoneczek to ... Mysz! Ale nie jakaś tam zwykła mysz. Jest strasznie sprytna, inteligentna i właściwie to jest pełnoprawnym bohaterem powieści!

(...)kiedy Dziki Bill dusił Deana Stantona, czy wtedy kiedy Percy rozdeptał Pana Dzwoneczka (który jednak przeżył, ale czemu zawdzięczał życie to już sami przeczytacie).

Rzeczywiście, to co zaskakujące, zatrzymałeś dla siebie. Szczególnie scenę z myszą. Perfidny jesteś!

Teraz będzie czepiactwo:
Powiesc jest niezwykle klimatyczna, czyta się ją z zapartym tchem,

Musisz mieć pojemne płuca...
Kończę, bo jeszcze wyjdzie na to, że wredny jestem.

military