"Gra Endera" Orson Scott Card


Książka zaliczana do fantastyki, ale żeby ją przeczytać, wcale nie musisz być fanem tego gatunku. Myślę, że każdy mógłby w niej znaleźć coś, co go zainteresuje. Poza opartą na fantastyce fabułą, jest to w dużym stopniu powieść psychologiczna, a przede wszystkim to po prostu dobra książka.

Doczekała się swoich kontynuacji, także świetnych i także napisanych niepowtarzalnym stylem. Być może wkrótce zrecenzuję dalsze części. Tymczasem wracam do "Gry Endera".

Opowiada losy kilkuletniego chłopca, który trafia do Szkoły Bojowej. Andrew, zwany Enderem, zostaje odłączony od rodziny, aby wraz z innymi dziećmi kształcić się na żołnierza lub dowódcę w walce z cywilizacją tzw. Robali. W Szkole Bojowej Ender nie zyskuje sobie sympatii otoczenia. Przyjdzie mu się zmagać z różnymi trudnościami: wrogo nastawionymi rówieśnikami, tęsknotą za siostrą, wymagającymi przełożonymi, trudnym szkoleniem, wreszcie z niezwykłą "grą wyobraźni". Tego małego chłopca czekają decyzje niezwykle trudne i ważne.

Świat przyszłości u Carda nie razi niezwykłością, nowoczesnością. Różni się on bardzo on naszej teraźniejszości, ale nie jest niewiarygodny. Opisy gier w Szkole Bojowej potrafią naprawdę "wciągnąć". Do tego dochodzą jeszcze barwne postaci Petry czy Groszka.

Orson Scott Card tworzy w "Grze Endera" świat zupełnie niepowtarzalny, a przede wszystkim niezwykły portret psychologiczny małego chłopca obdarzonego wielkim talentem znajdującego się w trudnej sytuacji. Książka jest napisana w świetnym stylu, wymaga od czytelnika wysilenia wyobraźni, ale w zamian pozostawia niezapomniane wrażenia. Kto raz się zagłębi w świat Endera, nie zapomni o nim na pewno. Można do niego wracać wiele razy. Ja wróciłam już około dziesięciu, a możecie mi wierzyć, mało która książka fantastyczna potrafi mnie zainteresować do tego stopnia. Mało która książka w ogóle...

"Grę Endera" trudno w jakikolwiek sposób zakwalifikować. Nie jest to na pewno tzw. "czytadło" ani też kolejna z milionów książek o tematyce fantastycznej, które opowiadają zawsze ten sam wątek. Nie jest też książką bardzo "ciężką", nafaszerowaną nieznanym słownictwem wymyślonym przez autora. Czyta się ją dobrze i można dla niej "zarwać" noc. I warto. Zdecydowanie WARTO. Potwierdzą to na pewno rzesze czytelników, chociaż zapewne znajdą się i przeciwnicy. Ale jeśli ktoś z Was jej jeszcze nie przeczytał, gorąco polecam!

Berenika