|
Scott McBain - "Gra" |
|
To książka, przy której gotowała mi się woda w chłodnicy mózgu. Nie mogłem przez nią spać dopóki jej nie skończyłem. Taaaak. Książka Scotta McBaina to nie jest typowa pozycja, jakich wiele w księgarniach i bibliotekach. Na tę pozycję można zareagować dwojako. Potraktować ją jako thriller polityczny i wtedy staje się zgrabnie skonstruowaną powieścią, która jest nawet wciągająca. Ale jest też "mroczna" strona tej książki. Jeżeli zaczniesz myśleć nad jej zawartością. O tym jak i o czym ona mówi. No to wtedy mózg ci się będzie grzał i nawet najlepszy cooler nie pomoże. Książka mianowicie opowiada o władzy. O tym jak różni ludzie dążą do niej. O jej ogromnej cenie i jej nietrwałości. O tym jak wielkim jest ona celem w życiu niektórych. Będą zabijać, kraść, torturować. Wszystko po to, aby zdobyć praktyczną władzę nad światem. Na kartach "Gry" zapisano kilka ścieżek, po których człowiek dojść może do Władzy. Tak tej pisanej dużą literą . Opisuje fikcyjną organizację (chyba fikcyjną , ale ja nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów), do której zwracają się z pytaniami przywódcy wszystkich państw od XIII wieku. Posiada ona teoretycznie i częściowo praktycznie tak wielką władzę, że o pozycję Mistrza toczą się naprawdę straszne walki. Bo taka jest fabuła. Stary Mistrz zaprasza pięciu Adeptów na rozmowę i mówi im, że aby któryś z nich został nowym mistrzem, musi wypełnić zadanie. Tak, ale adeptów jak mówiłem jest pięciu, a stanowisko mistrza jedno. Jeżeli dodać, że część z uczestników łączą więzy miłości, to zaczyna się historia wikłać. Mocno miesza też droga do wykonania zadania. Jedni robią to uczciwie, postępując zgodnie z literą prawa, a inni dążą za wszelką cenę do zwycięstwa. Bardzo polecam tę pozycję każdemu kto lubi myśleć przy czytaniu. Książka zawiera wiele ciekawych cytatów z Machiavelliego i Lao - Cy (to się chyba tłumaczy jako Sun Tzu). {Tłumaczy?! Jak? Z chińskiego na japoński?! - PP} Można z tej książki się wiele dowiedzieć. PMG |
|