Wychodzę na ulicę - widzę kolesia w szerokich spodniach z krokiem w kolanach, szerokiej bluzie i obciętego na "zapałkę". Pytam się go: "Uprawiasz jakieś sporty X?". A on mi na to: "X? Yyyy... wolę piłkę nożną". Jak widzicie, nawet nie wie, co to jest 'sport X'. Wychodzi taki na ulicę ubrany jak skater, a tak naprawdę jest pseudo-kibolem, co tydzień rozwalającym stadion swojego "ukochanego" klubu, a na co dzień ciągnącym z lufki i szlajającym się bez większego celu po mieście z podobnymi ziomkami...
Jak powszechnie wiadomo, ową modę na ubieranie się "luźno" zapoczątkowali skaterzy już dawno temu. Ubierali się tak, aby było im wygodnie i swobodnie mogli wykonywać różne triki. Z początku ludzie odbierali to bardzo chłodno. Postawcie się w sytuacji postronnego człowieka nieznającego się na skateboardingu. "Co za idiota! Nie dość, że jeździ na jakiejś wybrakowanej desce surfingowej z kółkami, to jeszcze ubiera się jak kretyn! Kto w naszych czasach chodzi w szerokich spodniach?!" - mógłby taki delikwent mówić. "Tyle ludzi chodzi ubranych normalnie, a kilku kolesi inaczej". A ja mówię Wam: o to właśnie chodziło! Oni tak, a nie inaczej ubierają się, żeby odróżnić się od innych, chcą się odbić od ogólnie przyjętego trendu ubierania się "normalnie". Chcą stworzyć osobną subkulturę, niezależną, o własnych upodobaniach. Pragną, aby byli rozpoznawani jako ci, którzy jako pierwsi zaczęli jeździć na desce.
Mamy rok 2002. Wszystko się straszliwie upowszechniło. Skateboarding w naszym kraju nie jest już niczym nowym. Jednak ten sport w taki jakiś dziwny sposób ewoluowało. Co prawda stał się popularniejszy, coraz więcej ludzi jeździ na decku itp. Jest jednaj jeden problem. Przerażająco wiele ludzi przebiera się za skaterów. Co więcej, są laikami w temacie skateboardingu. Mamy teraz taką modę. Tak jak kiedyś przyszło szaleństwo na Tamagochi, potem na yoyo, tak teraz na luźne ubieranie. Nie wiem, co taki kolo sobie myśli. "Mam szerokie spodnie, jestem kozak". Jaaasne... Tyle tylko, że tako gość nie jest już ewenementem, a kolejnym szarym człowiekiem ubierającym się w taki sposób, kolejnym trybikiem napędzającym maszynę zwaną "Pozerstwo"... Co z tego, że słucha hip hopu - pewnie i tak nie rozumie sensu zawartego w treści danego kawałka. Ja nigdy nie chodziłem z krokiem w kolanach, słucham techno a ostatnio hip hopu. Niektórzy twierdzą, że gdy słucham techno, to dyskwalifikuję się z bycia skaterem (hi Kriis:). Nie to jest najważniejsze. Najważniejszą rzeczą jest to, że interesuję się skateboardingiem. Nie jeżdżę na desce, a jednak kocham ten sport. Nie jestem skaterem pełną gębą, ale nikt nie ma prawa powiedzieć, że się na skateboardingu nie znam. Kiedy ktoś mnie zapyta, kto był i jest nadal królem ulicznego slalomu i wczesnego freestyle'u, nie mówię: "Eee... yyy... co?", tylko z miejsca odpowiadam: "Rodney Mullen!".
Przedstawiłem tu problem, który dosięgnął całe społeczeństwo w przedziale wiekowym od 13 do 28 lat. Każdy idzie z duchem czasu, każdy chce być modny, nawet kosztem wykpienia. Każdy chce wyglądać unikalnie, wyróżniać się z tłumu. Lecz ci wszyscy pozerzy, którzy ściągają sobie spodnie do kolan, przestaną być w końcu zauważani, będzie ich tak wielu, że nie będzie to żadnym novum. Już teraz jest źle, a w przyszłości może być tylko gorzej. Ja osobiście nie mam najmniejszego zamiaru tak się ubierać. Wolę "zapodać" czarne spodnie i żółtą koszulkę - w ten sposób też będę się wyróżniać i przynajmniej nikt ze mnie nie będzie szydził i wyzywał od pozerów. Mogę jednak Was zapewnić: kiedyś ta moda zniknie i Polska znów będzie Polską, a nie krajem "szerokich ludzi i pozerów". Kto wie, może już niedługo ci wszyscy pseudo-skaterzy przerzucą się z luźnych ciuchów na różowe trampki, getry do kolan i przyciasne
bluzeczki(lata 50? :))? Zobaczymy co będzie w USA, bo jak wiadomo, wszystko co modne w USA, modne i w Polsce. Jedno jest jednak pewne: pozerzy znikną, prędzej czy później. Póki co musimy się z nimi użerać(Ja
wiem czy użerać? Poprostu można ich z miejsca "wyśmiać",
może to kolesia sprowadzi na dobrą drogę :))...
("Każda riposta, jest oznaką
tego, jakie to jest denerwujące..." - dop. Rednacz)
[Devil]
|