KĄCIK HISTORYCZNY

ANCIENT ZONE nr 10

Klątwa Tutanchamona
Marek

N iech śmierć na szybkich skrzydłach dopadnie tego, kto naruszy święty spokój faraona.

Ostatni akapit tekstu "Odkrycie grobowca Tutanchamona" (Ancient Zone 03) traktował w dość pobieżny sposób o klątwie Tutanchamona. Nadszedł czas rozwinięcia tego wątka, gdyż jest tego wart.

Kwestią przypomnienia - 26 listopada 1922 roku dokonano największego odkrycia archeologicznego ubiegłego wieku. W Dolinie Królów w Egipcie odnaleziono nieograbiony grobowiec faraona Tutenchamona. Inicjatorem ekspedycji był Anglik, lord Carnarvon. Pracami przewodził zatrudniony przezeń archeolog, Howard Carter. Po tym wydarzeniu miała miejsce zadziwiająca seria zgonów ludzi pośrednio lub bezpośrednio powiązana z dokonanym świętokractwem, jakim z pewnością było wtargnięcie do grobowca. Feralnego poranka, piątego kwietnia 1923 roku niespodziewana śmierć dotknęła samego lorda Carnarvona. Przyczyną zgonu było ukłucie komara, które doprowadziło do zakażenia krwi i w rezultacie zapalenie płuc. Cała sprawa nie zyskałaby rozgłosu, gdyby nie umieszczenie przed jego śmiercią pewnego artykułu w "New York Times". Jego autorka powołała się na będący rzekomo w jego posiadaniu przekład hebrajskiej Egipskiej Historii Piramid. Znajdował się w nim tekst umieszczony przeze mnie tłustym drukiem w pierwszym akapicie tego arta. Sprawczyni reportażu sugerowała śmierć współpracowników Carnarvona. Opinia publiczna zamarła, a świat czekał ze zniecierpliwieniem na następne ofiary klątwy.

Arthur Cruttender Mace, towarzysz Cartera w pracach przy odkryciu grobowca Tutanchamona i współautor książki pod tymże samym tytułem, nie doczekał nawet zakończenia prac wykopaliskowych. Po odsłonięciu grobu poważnie zachorował. Prasa wypisywała o działaniu klątwy, zapominając jakby o fakcie powrotu zapalenia opłucnej, czego Mace najprawdopodobniej nabawił się przebywając w zimnym i wilgotnym grobowcu. Zmarł w 1928, sześć lat po wtargnięciu do środka.

Umierali także krewni Carnarvona. Młodszy brat Audren Herbert zmarł pół roku po nim. George Jay Goulda - przyjaciel Anglika to następna to osoba, w której dziennikarze doszukiwali się zemsty faraona. Podobnie jak w jednym z poprzednich przypadków, nikt nie wspomniał o chorobie nękającej jeszcze przed przyjazdem do Egiptu. Bardzo ciekawym przypadkiem było "dotknięcie faraona" ludzi, którzy w Egipcie nigdy nie byli, a jedynie wyrażali taki zamiar! Chodzi o specjalistę od aparatów rentgenowskich, który miał prześwietlić mumię.

Ali Kemal Fahn Bej - książe egipski - odwiedził grobowiec jeden raz, ale to najwidoczniej wystarczyło, gdyż zginął z ręki swej własnej żony. Mimo powyższych dwóch dość groteskowych przypadków zemsty faraona, zagadkowy wydaje się zgon Ahneda Pashy, który z przyczyn niewyjaśnionych umarł po wejściu do grobowca.

Tymi, oraz innymi sposobami gazety doszukały się śmierci 19 osób. Istotnym elementem było uniknięcie kary przez głównego winowajcę - Howarda Cartera. Jeżeli śmierć groziła osobom chcącym wstąpić do grobowca, to jakaż kara musiałaby spotkać śmiertelnika, który otworzył i wdarł się jako pierwszy do grobu! Carter dożył sędziwego wieku i umarł śmiercią naturalną.

Według jednego z przekazu, w chwili śmierci Carnarvona w całym Kairze nagle zgasły światła. Pominięto oczywiście fakt, że w stolicy Egiptu takie awarie zdarzają się nader często. Dodatkowo, w tej samej chwili w rodzinnej miejscowości zdechła ulubiona terierka lorda, wyjąc przedtem przeraźliwie. Podczas gdy reporteży wnikali we wszystkie przypadki, omijali ludzi, którzy z odkryciem mieli bardzo wiele wspólnego, a klątwa jakimś losem ich nie dosięgła. Najciekawszym przykładem jest chyba doktor Derry, który własnoręcznie dokonał sekcji zwłok!!! Cóż, klątwa dopadła i go, z tą tylko różnicą, że w wieku... 87 lat :) Takiej kary to mogę życzyć nawet sam sobie.

Specjaliści nie wierzący w mit o Zemście Fre... sorry, nie ta bajka; tłumaczą większą część zgonów typowym zbiegiem okoliczności, a śmierć na wskutek dotąd niewyjaśniony mogła zostać wywołana infekcją zwykłych bakterii tkwiących w zamkniętym grobowcu kilka tysięcy lat. Starożytni Egipcjanie byli na nie odporni, jednak dla stykających się z nimi po raz pierwszy ówczesnych archeologów mogły być zabójcze.