KĄCIK HISTORYCZNY

ANCIENT ZONE nr 10

Attila
Marek

Jakiś miesiąc demu dane nam było przeczytać tekst traktujący o Attili - legendarnym wodzu Hunów. Teraz słów kilka o wersji kinowej jego losów

Na początku poznajemy losy dwóch bohaterów. Pierwszy z nich to mały Attila, który cudem cało uchodzi z ataku na swoją wioskę. Odnaleziony później przez brata swego ojca, dorasta u jego boku. Po jego śmierci przejmuje władzę w drodze pojedynku z Bledą - zabójcą jego wychowawcy. Od tej chwili Attila podbija luźno powiązane plemiona Hunów, a także zbiera doświadczenie u boku Aecjusza.

Drugi z bohaterów to właśnie Aecjusz - więziony wódz rzymski. Zostaje uwolniony w zamian za zadanie pozbycia się zagrożenia ze strony rosnących w siłę Hunów. Wkrótce mistrz spotka się ze swoim uczniem.

Film sam w sobie podobny jest do Braveheart'a. Nie tylko pod względem motywu opowieści o historycznym bohaterze. Porównajmy oba produkcje. Wiecie zapewne, że "Waleczne serce" został wyreżyserowany przez głównego aktora - Mela Gibsona. Attilę zagrał natomiast Gerard Butler i muszę stwierdzić, że wcale nie był gorszy. Scenografia lepiej wyszła jednak u Szkotów. Rzymskie scenerie, w których rozgrywane były główne sceny wykonano w miarę poprawnie. Gorzej wypadały natomiast pozostałe konstrukcje. Rzym przypominał kiepską grafikę komputerową, mimo iż ponoć filmowana była makieta.

Bitwy to element odwzorowany w obu produkcjach bardzo dobrze. Najważniejszą w Attili była ta na polach katalaunijskich, gdzie połączone siły Rzymian i Gotów pokonały siły Hunów.

Klimat - element opisywany właściwie tylko w grach, jednak muszę wspomnieć o trzech głównych "lokacjach". Jak prezentował się Rzym - wspominałem. Akcja toczyła się także na dzikich obszarach zamieszkałych przez Hunów. Odwzorowanie dobre, choć nic w tym dziwnego. Trzecim miejscem było cesarstwo wschodniorzymskie. Naprawdę, oglądając akcję czuć było, że jesteśmy jakby w trzech różnych miejscach.

Przyznaję to sam, tekst nie jest najwyższych lotów. Nigdy nie brałem się za opisywanie filmów, więc nie bardzo wiedziałem, jak się za niego zabrać. Jeżeli wezmę się kiedyś za następny, (chyba, że nadejdą mejle z pogróżkami) to będzie on lepszy - słowo!