Polityka TVN-u dla odmiany dziś :))

Siemka siemka. Oszczędzę sobie pozdrawianie, gdyż pewnie nie starczyło by miejsca w moim frontpage'u :)). Tak więc lepiej nie okazywać uczuć do nikogo, ponieważ później to dopiero będą narzekania, że mnie się nie pozdrowiło, a jego tak itp ... To jest kolejny punkt z mojego paragrafu i święcie go będę przestrzegał, gdyż zasady trzeba szanować i trzymać się ich, ale jednocześnie można i trzeba je łamać :)). A dzisiejszym odcinku z serii 'sly - recydywista zburaczałych węgorzy' opiszę wam dla mnie jakże niezrozumiałą politykę stacji, co się zowie TVN ;)) Taaa, ona jest dla mnie tak tajemnicza, jak ta Polsatu :). Niemniej po tych początkowych oględzinach przejdźmy może już do samej treści arta. Cieszę się, że tak razem machacie głową na dół i do góry [przypomina mi to ... ::)) :

TVN jest jak nam wiadomo całkiem nową telewizją, która według mnie nacisk kładzie na zwiększeniu popularności kreowanych przez siebie teleturniejów, tudzież pokazywanie nowych telenowel zza oceanu --- tu dowolne państwo ---. Na fantastycznie wysokim poziomie stoją informacje i ogólnie przekazywanie ludności najświeższych wiadomości z kraju i świata. Stacja zainicjowała BB i dzięki temu jej obroty gwałtownie wzrosły, a notowania poszły w górę. To pozytywnie rokowało na dalsze przedwsięwzięcia. Jako że lubię czepiać się wszystkiego i krytykować, dziś zajmiemy stanowisko krytyka społecznego programów tej stacji :)) Run sly, run ... :)

Chwila Prawdy - specjalnie na początek. Osobiście jak zobaczyłem pana prowadzącego to już mi się odechciało, gdyż szczególnie go nie trawię, mimo że facet sympatyczny i jakiś taki miły i serdeczny, przyjazny otoczeniu. I kilka odcinków sobie odpuściłem z nadzieją, że kiedyś będzie mi dane obejrzeć ten nowy show Chajzera. Zdopingowały mnie pozytywne opinie kolegów z klasy, więc za ich namową zrezygnowałem raz z oglądania 'Baru' i szczerze mówiąc, nie zawiodłem się, choć początkowo miałem mieszane uczucia. Jednak w miarę czasu program podobał mi się coraz bardziej, szczególnie zadania i to, jak radzili sobie z nimi uczestnicy programu. I tutaj mnie lekko szlag trafiał. Nie wiem dlaczego, ale producenci biorą same bogate rodziny, a nie dają szansy tym biedniejszym o skromnym budżecie. I gdy obserwowałem familię, która posiada dwa auta, piętrowy i pięknie urządzony dom i do tego widziałem jeszcze nagrody, jakie chcieliby wygrać, niestosowna porcja epitetów przychodziła mi na myśl i wcale nie ograniczałem się do ciszy. Po prostu to dla mnie przegięcie pały. Wiadomo, że trzeba wysyłać sesemesy ;) o jakiejś tam wartości, a polski plebs raczej tych urządzeń nowej technologii nie posiada i szansy nie ma na sprawdzenie, na nagrody, na nowe życie... Minimalnie osiągnąłem negatywną konsternację i zaburzenia mojej flanki mózgowej, jednak już powoli dochodzę do stabilizacjji. Co do zadań to niektóre są zdrowo przegięte i moim zdaniem niemożliwe. Niech mi tylko ktoś powie, jak się łapie odkurzaczem piłeczki tenisowe rzucane przez żonę ?! ;)

Oko za oko - o ile mnie pamięć nie myli, to szefem show jest pan Wielki Brat - Jarosław jakiś tam :)). To się nazywa dopiero gwiazdorska obsada, nie ma co ... :) I tak reguł wam nie będę przybliżał, bo nie za to mi płacą, a skoncentruję się na mojej opinii. Według mnie show jest jednym z najnudniejszych, jakie w życiu oglądałem. Po prostu nic tutaj nie trzyma w napięciu, a producenci wymyślili coś ala Star Wars - Final Contact :)). Ostatnią bodajże konkurencją jest idealne przejście z jakimś głupim drutem bez dotknięcia lasera. Ja też chcę taki miecz :)). Zdjąć go z anteny ! Pewnie mi się pomyliły teleturnieje, ponieważ ich tak dużo jest, ale to nie szkodzi ;).

Tylko miłość - co za piękna nazwa, aż mi łezka poleciałą z wrażenia ;)). W programie występują młodzi ludzie szukający swojej drugiej połówki. Za pomocą telewizji chcą zrobić wrażenie na swoim wybranku/wybrance lub odzyskać utraconą miłość. Losy uczestników często bywają śmieszne i komiczne, przez co program nie mieści się w mojej wygórowanej punktacji oceniania polskich shitów i dalsze pisanie nie będzie chyba potrzebne, ale z powodu tego, iż jestem wspaniałomyślny i fantastycznie uprzejmy, to napiszę coś więcej :)). I tak prowadzącym jest koleś, który kiedyś prowadził reality show emitowany na RTL7 - "Klub przygód : Tenbit.pl". Gdzie ci ludzie nie wcisną nazwy portalu ;)). Nie mam nic przeciwko odnajdywaniu bratnich dusz, jednak poziom i sposób realizacji jest dla mnie nie do przyjęcia, nie emanuje z niego żadna pozytywna wiązka energii... Spalić na stosie i zdjąć z anteny :)). Już wolę BB4.

We dwoje - zakochane pary, rywalizują ze sobą w poszczególnych konkurencjach. Można wygrać ciekawe jak na polskie realia nagrody, m.in. samochód i troszkę szmalu. Prowadzący to Piotr Szwedes, znany bardziej szerszej widowni jako Edmund ze Złotopolskich. Znaczy się nie Edmund, tylko coś koło tego :)). Całość jest równie emocjonująca jak wyścig opóźnionych umysłowo ślimaków pod górę i wsteczny wiatr. Straszna kompromitacja dla mnie i zobaczcie sobie, jakie to uzupełnienie do poprzednio opisanego programu! To jest normalnie kpina z widza. W jednym łączą się zakochane pary, a w drugim już się nie łączą, bo są złączeni, chyba że rozwód na wizji :)). Podczas oglądania tego 'shit amazing show' wpadłem w depresję i przestałem nawet na jakiś czas słuchać Tatu. Blamaż i trzeba tą plamę zmyć, ściagając go z anteny :).

I to już koniec. Wiem, że jesteście zawiedzeni krótkim dziś artem, ale wynagrodzę wam to w przyszłości :)). Naczelny zapłacił mi za tyle, więc więcej nie będę sie przecież wysilał :)). Niniejszym stwierdzam, że wszelkie opisane wyżej słowa są tylko moją opinią o programach i nikogo nie nakłaniam do takiego samego zdania. Podsumowując to łamię zasady i pozdrawiam Tawanannę oraz piszę natychmiastowy list do ministra spraw wewnętrznych, aby te nasze kolejne klonowe hity-shity zdejmował z anteny w trosce o zdrowie telewidza. Dzięki za uwagę i niech was Bóg błogosławi... I po ponownym przeczytaniu tego arta mam nieodparte wrażenie, iż wogóle nie mówi o polityce TVN-u, ale przecież człowiek mylnym jest :)).

sly
slyther@go2.pl

(słuchałem takiej grupy zwanej Tatu :)) ... i będę słuchał przez kilkanaście następnych miesięcy)