Klanowi już dziękujemy

Klan odc. 639\640

WTOREK: Paweł cieszy się, że wreszcie skończyło się zamieszanie z sądem. Michał obawia się spotkania z kolegami z radia. Tomek znowu rozpoczyna dyskusje na temat Stefana. Darek chce zrobić Czesi niespodziankę i zaprosić ją do teatru. Edek-brat Kazia-jest w bardzo złym stanie. Paweł decyduje się odwiedzić chorego. Władysław pozostawiny na chwilę bez kontroli wymyka się z domu.

ŚRODA: Na Sadybie rodzina zastanawia się, co zrobić, aby nie dopuścić więcej do sytuacji, jaka wydarzyła się poprzedniego dnia. Na szczęście pani Stanisława w porę zauważyła, że Władysław wychodzi. Jeden z pracowników banku zwraca uwagę Jacka na niejasności w dokumentach. Edek zaczyna opowiadać o powodach swojej ucieczki. Jacek zmęczony wraca do domu. Opowiada Beacie o podejrzeniach w stosunku do pracownika banku.

Dziwny początek, ale od razu zaznaczam: nie będę streszczał tego serialu co tydzień. Powyższy opis posłuży za przykład, na to, jak reżyserzy nie mogąc wymyślić czegoś konkretnego karmią widzów chłamem. Wiedzą, że serial był popularny i nie wysilając się zbytnio, po prostu odcinają kupony. Jeszcze raz przeczytajcie to streszczenie (szczególnie niech zrobią to zatwardziali fani Klanu). I co? Fascynujące? Może dla stojących jedną nogą w grobie babuleniek. Klan na pewno był świetny. Do setnego odcinka. Ktoś napisał (Kamil w nr 6), że życie Lubiczów to niekończące się pasmo katastrof, tragedii i nieszczęść. Słowem: Uśmiech na ich twarzach pojawia się tak często, jak człowiek na Księżycu. I tu jest rzecz, co najmniej DZIWNA. W Polsce za dobrze nie jest, a co się okazuje? Ponad 8 milionów ludzi ogląda każdy odcinek Klanu. Masochiści? Nie dość, że sami mamy problemy, katujemy się oglądaniem problemów w/w rodzinki. Myślałem o telewizji jako o medium, które swymi programami pozwala chociaż na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości. Zapewniam was - są inne, o niebo lepsze seriale (nie polskie, niestety), jak np. 'Różowe lata siedemdziesiąte'. Sądzę, że polscy producenci, reżyserzy i wszystkie związane z tym serialowym biznesem szuje biorą przykład od swoich kolegów po fachu pochodzących z Ameryki Południowej. Był wielki sukces 'Marii z przedmieścia' i hurra! - dawaj wszyscy, będziem tworzyć na jej wzór. Popatrzmy na listę polskich seriali (tych współczesnych) - same perełki. Z tego miejsca więc stwierdzam: NIE POLSKIM SERIALOM klanopodobnym!!! Przyciśnięty do ściany reżyser Klanu wymigał się słowami, że nie może wymyślić zakończenia...Ja odpowiadam: WIDZOWIE POMOGĄ:)))

Mam świetny pomysł na ostatni odcinek Klanu:
Alzheimer dziadka Władysława pogłębia się. Nie rozpoznaje już swoich bliskich. W jego umyśle wszyscy jawią się jako gestapowcy i inni ziomkowie Hitlera. Pewnego dnia wyciąga, więc starą flintę (pozdrowienia dla Eweliny z Idola:) i widzowie przed telewizorami są świadkami niesamowitej rzeźni.
Producenci wydają na ostatni odcinek więcej pieniędzy, niż na wszystkie razem wzięte. Oglądamy, jak dziadek Władysław używając matrixowego bullet-time, wykreśla z listy żyjących całą swoją rodzinę. Może brutalne, ale jakie widowiskowe i oryginalne zakończenie ;).

A tak serio: Ogłaszam konkurs na ostatnie odcinki tasiemców (nie tylko polskich), autorstwa czytelników. Za zgodą Tawananny, rzecz jasna.

Wystukał: Juvenal
szebrowsky@poczta.onet.pl

PS. Streszczenie dwóch odcinków Klanu pochodzi z dodatku do Gazety Wyborczej - Gazeta Telewizyjna.
PS2. Na koniec po raz 640 (nie licząc powtórek) niezapomniana piosenka Ryszarda Rynkowskiego: "Jak pory roku Vivaldiegooo...zmieenia się światło w twooich oczach...poowiedz mi życie coś miłego...od KLANU daj odpoocząć...".