Tak więc postanowiłem napisać o Idolu. Programie emitowany w Polsacie i TV4. Właściwie chodzi mi o Idol Ekstra. Przejdę do sedna...
Wiele osób narzeka na Kubę Wojewódzkiego (na resztę jury też, ale trochę mniej) i o tym właśnie chciałem napisać. Chodzi (biega) o to, że pierwszym zarzutem przeciwko nim jest to, że odbierają ludziom marzenia. Otóż to prawda, odbierają im... chociaż może lepiej brzmiałoby "rozwiewają płonne marzenia”. Jest jeszcze zarzut, że objeżdżają ludzi i traktują ich jak śmieci. Z tym też się zgodzę, ale ludzie nie mogą mieć o to pretensji. Dobrze wiedzieli, że mogą spotkać się z krytyką (taką czy inną), a krytyka potrzebna jest każdemu. Wiele razy widziałem zdziwienie i złość na twarzach ludzi po wyjściu z pokoju przesłuchań, ale większość (99%) z nich nie powinna tego odczuwać. Dobrze wiedzieli, że nie umieją śpiewać, więc po co się tam pchali. Dla mnie TO właśnie jest chamskie. Wpychanie się do pokoju przesłuchań (mimo świadomości, że się nie potrafi śpiewać) i zmuszanie do słuchania swego wycia jest największym świństwem (dlatego nie cierpię Ich Troje...). Ja nie byłbym tak spokojny jak Kuba i wybluzgałbym taką osobę. Oni jednak wiele osób traktują dobrze. Nikt nie potrafi zauważyć tego, że nie wybluzgali pewnego chłopaka, który śpiewał "Dary losu” (może ktoś kojarzy). Nie potrafił śpiewać, nawet nie mówił poprawnie, ale oni nie wyśmiewali się z niego. Wszyscy widzą tylko to, że jury się naśmiewa i że niszczy marzenia. Ja jak najbardziej rozumiem Elę, Roberta, Jacka i Kubę. To ich praca. Muszą wyeliminować tych najgorszych (Pod względem śpiewu jak i wyglądu!). Czy chcecie, by na scenie zaistniało następne Ich Troje, następny Just 5? Pewnie, że nie. Więc nie mówcie, że jury jest bezczelne. Chcą dobrze i robią dobrze. Niektórzy jednak uważają się za profesjonalnych śpiewaków vide dziewczyna, która powiedziała, że chodzi do szkoły muzycznej, wygrywała konkursy i dziwiła się, że się nie dostała. Mówiła jeszcze, że ona lepiej zna się na muzyce niż ci ludzie (jury) i oni nie powinni jej oceniać, bo nie kończyli żadnych szkół muzycznych. No więc, powiem tak... szkoły muzyczne mam tak gdzie Zoltan (z Wiedźmina) się najczęściej drapał :-). Każdy ma słuch, słyszy i wie czy mu się podoba śpiew czy nie, nawet bez szkół to potrafi. Czy to, że Michał Wiśniewski skończyłby szkołę muzyczną zmieniłoby coś? Najprawdopodobniej nie, nadal by tak samo śpiewał (ryczał). Bronię załogę Idola, bo ich rozumiem i doceniam to co robią (dają szansę ludziom, którzy umieją śpiewać).
Jeszcze co do śpiewu to... nie tylko głos się liczy ale i interpretacja... warto by o tym pomyśleć...
Napisałem ten tekst i ani razu nie zażartowałem i nie bluzgnąłem, co w moim przypadku oznacza, że temat traktuje bardzo serio...
WyJąTkOwA ŚwInIa (dzisiaj bardzo spokojny...)
Ps. ...jeśli żartuję i bluzgam to nie oznacza, że temat traktuję niepoważnie, że chcę coś sprofanować. Oznacza to, że akurat miałem taki humor :-).
Pss. "W pewnym sensie kara śmierci ma nieodwracalny charakter” (wybaczcie jeśli przekręciłem, ale pisałem z pamięci)
Psss. Słuchałem: Ira „Mocny”...