KRÓTKI ART O WŁADZY
Car rosyjski Piotr I, gdy bawił w Anglii, zapragnął zobaczyć słynną
karę przeciągnięcia pod okrętem, jakiej poddawano marynarzy w Royal
Navy. Gdy dowiedział się, że nie ma aktualnie żadnego winnego, powie-
dział: "Niech wezmą któregoś z moich ludzi". W odpowiedzi usłyszał, że
jego ludzie są teraz w Anglii a więc znajdują się pod ochroną prawa.
O powyższej sytuacji przeczytałem w książce Waldemara Łysiaka pt:
"Cesarski poker". Nawet nie miałem jej w rękach, pokazał mi ją przyja-
ciel podczas zajęć na uczelni. Po przeczytaniu tych kilkunsastu wyrazów
w mojej głowie znienacka pojawiła się myśl, której w pierwszym momencie
się przestraszyłem - pomyślałem, iż gdybym miał władzę tak wielką że
nie mieściłaby mi się w głowie, prawdopodobnie rozumowałbym jak Piotr.
Treść przeczytanego przypisu skłoniła mnie do ogólniejszej refleksji.
Uświadomiłem sobie że władza to bardzo ciężkie brzemię a człowiek ją
sprawujący musi mieć niezwykle silną wolę. Gdy ma się władzę, zwłaszcza
absolutną jak car Rosji, co może powstrzymać przed kradzeniem,
zabijaniem, samowolą? Ogromna władza to ogromna odpowiedzialność. Musi
być sprawowana mądrze i rozważnie, wymaga niezłomnej woli i bardzo
silnego charakteru. Jeśli władca go nie ma , stanowisko niechybnie
go przerośnie i stanie sie niewolnikiem własnej władzy, z którą nie
będzie umiał sobie poradzić, wpłynie ona na jego sposób myślenia,
będzie uważał, że przecież wszystko mu wolno, bo nikogo nad sobą nie
ma, poddani i ich dobro przestanie go obchodzić, będzie rządzić tylko
dla własnych ambicji lub chorych celów, w końcu zamieni się
w pozbawioną uczuć bestię. Na dowód tego co napisałem - zastanówcie
się o ilu władcach absolutnych można powiedzieć że rządzli
sprawiedliwie, uczynili kraj potężnym, a ich poddanym żyło się w
dobrobycie? A ilu władców absolutnych było złych, chciwych,
żądnych zysków, nieludzkich? Ludwik XIV bezmyślnie prowadził wojny
i doprowadził Francję do pozycji "kolosa na gilnianych nogach"
co po kilkudziesięciu latach zaowocowało rewolucją. Wspomniany
Piotr I rządził krajem w którym panował wyzysk chłopów daleko
większy niź gdziekolwiek indziej. Stalin, człowiek(?) który był
zupełnym przeciwieństwem kogoś, kto nadaje się do rządzenia,
wymordował 30 milionów swoich rodaków. Hitler zawojował pół Europy,
był bezlitosny dla Żydów a pod koniec wojny okłamywał Niemców i
nakłaniał ich do dalszego beznadziejnego oporu. Ilu spośród dawniej-
szych i bardziej współczesnych despotów miało charakter słaby a ilu
z gruntu zły, przez co nie nadawali się do mądrego rządzenia?
Popatrzmy na dzisiejszych sprawujących władzę, na sytuację choćby
w naszym kraju. Złodziejstwo, korupcja, uchylanie się od odpowie-
dzialności, krycie jednych przez drugich jest na porządku dziennym.
Władza degeneruje jak dawniej, potrzeba naprawdę silnych ludzi,
którzy nie ulegną słabościom, chęci wzbogacenia się, a będą mieli
na względzie dobro państwa którym rządzą. U nas jeśli sądzić po
tym, co dzieje się obecnie, było takich niewielu.
Rządzący krajami dzisiaj nie mają już takiej władzy jak kiedyś
tyrani, bo zmieniły się czasy i ustroje, w większości państw
społeczeństwo ma bądź co bądź trochę do powiedzenia, istnieją sądy
stojące na straży sprawiedliwości, które w jakimś zakresie są jej
gwarantami. Demokracja jest więc jak widac ustrojem wymarzonym dla
złodziei, jeśli potrafią się dobrze ustawić, podczas gdy dawniej
do władzy dochodził czasem złodziej, bandyta i okrutnik w jednej
osobie. Z dwojga złego - wolimy demokrację.
Drugą myślą jaka przyszła mi do głowy w tamtym momencie było samo-
uspokojenie - pomyślałem: "Dobrze ze jestem ubogim szarakiem którego
nic wewnątrz ani od zewnątrz nie psuje". Czy na miejscu Piotra I
uległbym takiemu wynaturzeniu żeby znęcać się nad swoimi poddanymi?
Nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji, ale sądzę że nie
poradziłbym sobie z brzemieniem tak wielkiej władzy. A czy są ludzie
którzy potrafią je unieść dzisiaj? Czy wszyscy zaczynają kraść gdy
tylko dorwą się do żłoba? Mam głęboką nadzieję że są i prędzej czy
później znajdą się i u nas. Oby prędzej
Donald
PS1. Zaglądnijcie do Rzeszowa
PS2. Kupcie sobie sierp
PS3. Jak widać - mimo wszystko jestem optymistą, jak pisałem w "Kró-
tkim arcie o szcześliwym kraju" Kazik Staszewski powiedział w jednym z
wywiadów, że kocha swój kraj, co nie przeszkadza mu w dostrzeganiu syfu
który w nim panuje. Nie mam klapek na oczach ani zarośniętych uszu,
widzę, co się gdzieniegdzie dzieje, ale w przyszłość patrzę
optymistycznie.
18-11-2002